Mam wrażenie, że twórcy nadal szukają optymalnego sposobu na sprzedawanie nam kolejnych dodatków do gier. Niektórzy stawiają na udostępnianie nowej zawartości krótko po lub wręcz w dniu premiery, bo wtedy jest największe zainteresowanie graczy. W przypadku dodatków do Dragon Age Bioware postanowiło spróbować czegoś innego. Raz na jakiś czas przypominają nam graczom, że właśnie wyszło kolejne DLC i tym samym zachęcają nas do powrotu w świat Ferelden.
Osobiście zagrałem w pierwsze dwa udostępnione epizody i muszę powiedzieć, że raczej mnie nie porwały. Niestety w tak krótki fragment (1-2 godziny) rozgrywki nie da się wpleść ciekawej historii pobocznej, więc sprowadza się to do zabijania większej liczby mrocznych pomiotów. Z tego też powodu opuściłem również dodatek, w którym wcielamy się w “tych złych”, bo tam również na za wiele nie można było liczyć. Teraz jednak kusi mnie, by w końcu odkurzyć Dragon Age’a, bo 6 lipca ukaże się Pieśń Leliany. Powinno nam to coś więcej opowiedzieć o losach jednej z ciekawszych postaci w grze i uczuciu jakim darzyła swoją mentorkę – Marjolaine.
Pytanie jednak brzmi czy nie lepiej po prostu zagrać w jakąś inną grę? Trailer mnie nie przekonał, ale mamy zdecydowanie wakacyjny okres, więc kto wie…
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
Edycja kolekcjonerska Lollipop Chainsaw jest bardzo wyzwolona
Z Beyond Good & Evil 2 dzieje się coś niedobrego
Edycja kolekcjonerska Lollipop Chainsaw jest bardzo wyzwolona
Edycja kolekcjonerska Lollipop Chainsaw jest bardzo wyzwolona
Z Beyond Good & Evil 2 dzieje się coś niedobrego
KOMENTARZE (1)
Hello,
A ja przedobrzyłem. Skończyłem razem z trzema małymi dodatkami i na myśl o Awakening zrobiło mi się niedobrze. To dobra gra, ale jednak nie na poziomie Arcanum, albo KOTOR.