Jeśli spojrzeć w tył na kilka ostatnich lat, to ukazało się w tym okresie sporo gier, powstałych w wyniku współpracy różnych deweloperów, mieszając ze sobą światy. Przykłady? Proszę bardzo, Mario i kumple zmierzyli się w całej gamie sportowych konkurencji z odwiecznym rywalem – Soniciem i ekipą. Więcej? Smok z Monster Huntera po raz pierwszy pojawił się przed Snakiem w MGS: Peace Walker. Nie wspominając już o wyczekiwanych przez wielu dwóch bijatykach łączących światy Street Fightera i Tekkena. Ale skąd to wszystko się bierze? Japoński dziennik Asahi skomentował całą sprawę.
Jest to powiązane z ciężką sytuacją poszczególnych firm, którym trudniej jest wydać wielkie hity ze względu na m.in. osłabiony rozwój rynku przez mniejszą ilość młodych ludzi. Dzięki wielu komentarzom (na temat kolaboracji – dop. JT) korporacje liczą, że zwiększą ilość konsumentów wciągając w ich zakup “twardy elektorat” oryginalnych serii.
Teoretycznie sprawa oczywista, że chodzi o sprzedaż wśród fanów zarówno tego, jak i owego. Ale ciekawy detal tkwi w zwróceniu uwagi na starzejące się społeczeństwo. Nie od wczoraj mówi się, że w Japonii już wkrótce nie będzie komu utrzymywać całej armii emerytów. Swoją drogą, to podobnie jak u nas.
A jeśli chodzi o wpływ na gry, to Hamamura, prezes Enterbrain (wydawcy Famitsu) stwierdza dość jednoznacznie, że będziemy mieli coraz więcej zaskakujących kolaboracji w świecie gier. I bardzo dobrze, przynajmniej Japonia nie przestanie zaskakiwać. USA jest bowiem od lat już całkowicie przewidywalne.
[źródło]
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
@cooldan: Oj tam, oj tam. Europejczycy też mają ciekawe pomysły na perfumy: i
Nie wspominając o tNiezgrany klub dyskusyjny, czyli co w naszej społeczności piszczy
@szpynda: Dorzuciłem kolejny C64, tym razem "G". Moje CDTV tez schowane jest głęboko w szafie (mam nadzi
KOMENTARZE (1)
Przyczyna kolaboracji jest równierz Twitter którego japończycy dopiero niedawno odkryli. Kojima i 5pb tak rozpoczeli współpracę.