Newsy

Jakub Tepper Standardowy tekst targowy: Vanquish, czyli jak przekonać Teppera do strzelanin

Na wstępie muszę jedną rzecz zaznaczyć. Z zasady jesteśmy przy naszych tekstach nieobiektywni, ale w przypadku Vanquish będzie to nad wyraz widoczne. Jestem beznadziejnym fanem Platinum Games – Inaby, Kamiyi i Mikamiego. Czego się ci panowie tkną, dla mnie jest automatycznie przynajmniej godne rozważenia. Dlatego do ich najnowszej gry podchodziłem z wielkimi oczekiwaniami, w zasadzie bez wątpliwości, że może coś pójść nie tak.

I cóż – nie poszło. Udostępniona na Gamescom wersja demonstracyjna była krótka, ale wystarczająca, abym czuł wewnętrzny imperatyw do pójścia do sklepu w dniu premiery. Przedstawiony fragment pokazał nam nowoczesne hale mogące przypominać opustoszałe fabryki przyszłości. Albo zupełnie coś innego. Jeśli graliście w jakiekolwiek strzelaniny, których akcja dzieje się za kilkaset lat, to znacie ten motyw. Zresztą całą oprawę możecie zobaczyć na jednym z wielu filmików z rozgrywki, czy trailerów. Nie wspominając o tym, że od dziś dostępne jest demo na PS3 i Xboxa 360 – każdy może wizualia ocenić samemu.

Ale jak się gra? Wyśmienicie! Kiedyś podobały mi się pierwsze Gears of War, ale dwójka już mnie zupełnie nie wciągnęła. Było szaroburo, wolno i jakoś bez urwania dupy. W Vanquishu jest zupełnie, zupełnie inaczej. Przyspieszcie Marcusa Fenixa 2-3 krotnie i dostaniecie tempo rozgrywki z gry Platinum. Do tego szalenie istotna jest umiejętność ślizgania się po posadzce, która dodatkowo dynamizuje nasze przemieszczanie się. Jednocześnie jednak można odpalić spowolnienie czasu, aby dokładnie przymierzyć w głowę oponenta – wrażenia są niesamowite. Tradycyjnie nie zapomniano o możliwości chowania się za osłonami, ale wydaje się, że dodano to w jednym celu – aby jak najszybciej wyłonić się zza murku i czym prędzej pędzić przed siebie. Trochę biegiem, trochę wślizgiem, potem podskoczyć, zrobić salto, zwolnić czas, w międzyczasie wypuszczając dwa magazynki we wszystkich dookoła. A wszystko to w otoczeniu setek pocisków i wiązek dymu za nimi, które przypominają powietrzny balet.

Plansze pomagają nam nie tylko osłonami, ale i zawartym na nich arsenałem. Stanowiska z karabinami maszynowymi to standard, ale już dwunożne wielkie maszyny bojowe dodają nieco świeżego oddechu. I to wszystko w raptem kilkuminutowym demie, aż strach pomyśleć co znajdziemy w pełnej wersji.

Doskonale wypadła także walka z wielkim bossem, którego trzeba było ostrzelać w kilka wrażliwych miejsc. Plansza była piętrowa, więc można wybrać, czy atakujemy z dołu, z góry, czy też korzystając z rozmieszczonej w okolicy broni.

Co niezwykle istotne i trudne do ocenienia na filmikach to sterowanie. Wyznaję japońską szkołę, gdzie im szybciej i dokładniej możemy sterować, tym lepiej. I tutaj zrealizowano to bezbłędnie, postać nie pływa, tylko wykonuje ruchy w 100% zgodne z tym, co wstukamy na padzie. Brakuje opóźnienia w reakcji, które przynajmniej mnie wielokrotnie doprowadzało w zachodnich grach do szału (halo, Fable 2?). Także zmiana broni jest niezwykle płynna i nie powoduje żadnych przerw w zabawie. Gdy kończy nam się amunicja, odruchowo sięgamy i natychmiastowo zaczynamy ostrzał z następnej spluwy. Albo granatów, które protagonista odpala fajką.

Ja już wiem, że gotowy produkt na pewno chcę kupić. Co więcej, ściągnę dziś wersję demonstracyjną z PSNu i nawet jeśli będzie ta sama co na targach, to z przyjemnością się nią pobawię ponownie. Co i Wam serdecznie polecam. A potem podzielcie się w komentarzach Waszymi wrażeniami – czy fanbojstwo nie przesłoniło mi zdrowego rozsądku? Emiel ze mnie już teraz szydzi [oj tak - dop. Emiel].

KOMENTARZE (3)

  • Gregys Wrzesień 01, 2010 o 08:20

    Nie widzę demka na rynku amerykańskim.

  • igor Wrzesień 01, 2010 o 19:52

    Jak juz pisalem na forum, w Vanquisha przez bardzo letni design nie za bardzo czekalem, ale okazalo sie, ze to byl blad. Swietna strzelanina, takie gry pomagaja mi wierzyc, ze nowa generacja gier jest cos warta. Jeszcze jedna taka gra i w pokoju sobie zrobie oltarz poswiecony Kamiyi i spolce.

  • Beniamin Durski Wrzesień 01, 2010 o 20:11

    Nie ma kooperacji, ale no ewidentnie gra jest nastawiona na tempo, więc to trochę inaczej niż w Gearsach.

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.