
Witamy w Księgralni – kulturalnym kąciku Niezgranych. Zajmiemy się w nim powieściami, opowiadaniami, komiksami i innymi adaptacjami gier. Wyłowimy dla Was perełki, ostrzeżemy przed wypocinami grafomanów, przebijemy się przez tysiące stron, by pomóc Wam odpowiedzieć na pytanie: “czytać, czy nie czytać?”. W premierowym odcinku Księgralni zajmiemy się Mass Effect: Revelation – pierwszą powieścią ze świata popularnej gry BioWare. Gotowi? Zaczynamy.
Autor
Kojarzycie nazwisko Karpyshyn? Drew Karpyshyn? Jeśli nic Wam ono nie mówi, możecie być co najwyżej częściowo zakłopotani. Dorobek książkowy pana K. to kilka nowelek z uniwersum Gwiezdnych Wojen, dwie książki ze świata Forgotten Realms (w tym adaptacja Baldur’s Gate 2) i trzy powieści na motywach Mass Effect. Mało imponujące, prawda? Interesująco robi się dopiero wtedy, kiedy przyjrzymy się dokonaniom autora na polu elektronicznej rozrywki. Karpyshyn tworzył lub współtworzył scenariusze Knights of the Old Republic i obu części Mass Effect, wspierał również takie projekty, jak Jade Empire czy Neverwinter Nights. To właśnie dzięki grom BioWare, twórca mógł zaistnieć jako autor literatury rozrywkowej. Jednym z nomen omen efektów jest Mass Effect: Revelation, książka, którą teraz raczymy wziąć na widelec.
Książka
Revelation to pierwsza powieść z uniwersum Mass Effect. Akcja książki dzieje się kilkadziesiąt lat przed wydarzeniami z gry, niecałą dekadę po opanowaniu przez ludzkość technologii podróży międzygwiezdnych. Głównym bohaterem jest tutaj David Anderson, znany z tytułu BioWare. Jako dwudziestokilkuletni oficer wojsk Przymierza, Anderson musi rozwikłać zagadkę brutalnego ataku na jedno z tajnych laboratoriów Ziemian. Lektura dostarczy nam informacji na temat przeszłości bohatera, wyjaśni, dlaczego Anderson nie dostał się do elitarnego oddziału Widm i wytłumaczy, dlaczego inna postać z gry – turianin Saren – znienawidził ludzkość.
Wszystkich, którzy upatrują w tej powieści źródła wiedzy na temat wszechświata Mass Effect muszę niestety zmartwić. Książka odpowiada wprawdzie na kilka pytań, jednak proponowane nam wyjaśnienia są pozbawione jakiejkolwiek finezji i zamiast stawiać pewne sprawy w nowym świetle, odzierają je z aury tajemniczości, w zamian proponując jedynie sztampę. W całej książce znalazłem dokładnie jedną informację, która odrobinę pogłębiła postać Davida Andersona. Całą resztę można streścić w kilku zdaniach, ziewnąć i wrócić do codziennych zajęć.
Ustaliliśmy, że Mass Effect: Revelation nie zaspokoi spragnionych wiedzy fanów gry. A co z miłośnikami prozy rozrywkowej? Dla nich również nie mam zbyt wielu słów zachęty. Drew Karpyshyn to typowy rzemieślnik, do tego niedoświadczony i skłonny popełniać błędy, które wywołują w czytelniku odruch sugestywnego przewracania oczami. Otwierająca książkę scena eksploracji podziemnego laboratorium powinna przejść do historii książkowych adaptacji gier jako przykład, jak nie należy pisać. Autor bezskutecznie stara się przenieść na papier atmosferę konsolowej strzelaniny. Można odnieść wrażenie, że obcujemy z opisem przejścia gry i to nie jest przyjemne. Co gorsza, Karpyshyn ma z początku irytującą tendencję do prowadzenia narracji z brakiem jakiejkolwiek wiary w czytelnika. Dzięki Revelation dowiedziałem się, że podczas strzelaniny nie należy zbyt długo wychylać się zza osłony, a najlepszą reakcją na widok tykającej bomby zegarowej jest… szybka ucieczka z zagrożonego terenu (do takiego wniosku doszedł bohater po trzech czwartych strony rozmyślań). Czyżby autor nie mógł się zdecydować, czy mamy jego książkę czytać, czy pokolorować? Jedynym zabawnym fragmentem jest scena podróży bardzo… powolną… windą – sympatyczne „puszczenie oka” do fanów serii. Niestety, nie poprawia to fatalnego pierwszego wrażenia, potęgowanego przez nieudolne próby opisania rzeczy znanych nam z konsolowo-komputerowego pierwowzoru.
Dalej jest nieco lepiej, choć „lepiej” niekoniecznie oznacza „dobrze”. Akcja nabiera tempa, czytelnik zdaje do zerówki, zdarzają się nawet całkiem ciekawe fragmenty. Wprawdzie trwają one maksymalnie 1-2 strony i są dość oszczędnie rozrzucone, ale przynajmniej książka awansuje z obrazy intelektu na pozycję średnio-słabą. Całość wieńczy oklepana scena akcji, eksplozje, pożegnania i obowiązkowa zapowiedź dalszego ciągu.
Nieunikniona metafora
Mass Effect: Revelation jest jak obiad ze schabu i ziemniaków, odgrzewany w kuchence mikrofalowej. Nic wyszukanego, nic specjalnie smacznego, ale pozwalającego zaspokoić głód z niewielkim ryzykiem zwrócenia wszystkiego z powrotem. Polecam tylko fanom – wygłodniałym i niewybrednym.
Opinie z sieci
Internauci oceniają Revelation zaskakująco wysoko. O ile na serwisie książkowym GoodReads powieść ma średnią ocen 3.48 (skala 5-stopniowa, 520 głosów), o tyle użytkownicy Amazon.com ocenili ją na 4 gwiazdki (średnia ze skali 5-stopniowej, 98 głosów). Dużo mniejszych stron i blogów chwali powieść Drew Karpyshyna jako dobre wprowadzenie w świat turian, salarian i przekaźników masy. Należy przy tym zaznaczyć, że nawet najsłabsze powieści rozrywkowe cieszą się niezłymi ocenami internautów. Najgorsza książka, jaką kiedykolwiek czytałem (Świątynia Złych Żywiołów Thomasa M. Reida) doczekała się średniej 3.03 (GoodReads, 31 głosów) i trzech gwiazdek na Amazon.com (21 głosów).
PS. Wydawnictwo ISA wypuściło na polski rynek tłumaczenie powieści pod tytułem Mass Effect – Efekt Masy: Objawienie. Jako, że sam obcowałem z anglojęzyczną edycją książki, nie mogę ocenić jakości przekładu. Wszystkich tych, którzy skusili się na lekturę w naszym ojczystym języku, bardzo proszę o ocenę pracy tłumacza.
Przy okazji, chciałbym wszystkich Was zachęcić do zamieszczania swoich sugestii odnośnie formy Księgralni. Jeśli chcecie coś zmienić, o czymś przeczytać lub macie inne pomysły, dajcie znać w komentarzach lub na forum. Nikt nie zostanie bez odpowiedzi, każda sugestia zostanie wzięta pod uwagę a my dołożymy wszelkich starań, by efekt końcowy sprostał Waszym wymaganiom.
Mass Effect: Revelation
Autor: Drew Karpyshyn
Liczba stron: 336 (323 bez okładek i reklam)
Wydawca: Del Rey (2007)
ISBN-10: 034549816X
ISBN-13: 978-0345498168
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
@michaelius: Srednio miarodajne bo u nich kupić Diablo III równie ciężko jak u nas ;)
A to akurat@Jakub Tepper: A wpisy o Japonii... Podobno miały się pojawiać, teraz nie mają? ;>
Ale Ty złośliCastlevania powraca! Lords of Shadow 2 na Vitę, PS3, Xboxa 360 oraz Wii U
@szpynda: Dorzuciłem kolejny C64, tym razem "G". Moje CDTV tez schowane jest głęboko w szafie (mam nadzi
KOMENTARZE (2)
Dobry pomysł z tym kącikiem oby nie brakło Wam zapału ;)
btw. kiedy kolejny odcinek Czytelni?
Czytelnia się tworzy, mam jakieś tam linki zebrane (już w sumie od kilku tygodni). Muszę to ogarnąć i wrzucić, dzięki za przypomnienie. :)