Artykuły

Jakub Tepper Stan rynku sprzętowego oczami japońskiego detalisty

W naszym kraju detaliści rzadko kiedy piszą szczere blogi, a Shinek jest po prostu wyjątkiem potwierdzającym regułę. Nawet on jednak nie dzieli się z nami wynikami odnośnie sprzedaży gier, tendencjami czy kwestiami rynku wtórnego. Tak głęboko wszedł za to jeden z japońskich detalistów, właściciel osaczańskiego sklepu z grami. Chcecie wiedzieć komu się dobrze wróży oraz dlaczego Nintendo jest w przysłowiowej dupie?

Sytuację tej ostatniej firmy najlepiej obrazuje historia z życia wzięta opisana na wspomnianym blogu. Właściciel obniżył cenę skupu Wii do 5000 jenów (jakieś 180zł), aby sprzedawać konsole za dwa razy większą kwotę. Niecałe 400zł to cena niezła nie tylko w Japonii, ale najwidoczniej to wciąż za dużo. Co prawda cotygodniowe wyniki sprzedaży nowych konsol w dużych sklepach wskazują na ok. 20 tysięcy sztuk trafiających do klientów w każde kolejne 7 dni, to z używanym sprzętem nie jest już tak wesoło. Klienci pomimo sporej straty hurtowo przychodzą pozbyć się sprzętu w takiej ilości, że zaczął on zalegać na półkach. Krótko mówiąc, nowe Wii sprzedaje się nieźle i Japończycy kupują je na rodzinnych zakupach, ale wkrótce potem chcą się go pozbyć.

Wspomniany sklepikarz zmartwiony przesadną ilością konsol na stanie postanowił przeprowadzić mały eksperyment. Skoro ludzie u niego sprzedają sprzęt za 180zł, to pewnie inne sklepy płacą mniej – tak pomyślał. Gdy zatem przyszedł kolejny klient chętny pozbyć się sprzętu, obniżył cenę skupu do 3000 jenów, czyli stówki. I zrobił to tylko po to, by klient zawiedziony niską ceną wrócił z konsolą z powrotem do domu. Szalenie był zdziwiony, gdy na tę propozycję klient odparł:

Ach, dobrze.

Plan na następny raz to 2000, czyli jakieś 70zł. Ciekawe, czy znajdą się chętni. Tak czy owak, dobitnie pokazuje to, iż chęć pozbycia się Wii graniczy u niektórych z desperacją. Sprzęt ten chętnie się kupuje, ale wkrótce potem równie chętnie pozbywa.

Na drugim biegunie znajduje się PS3, które nabiera w Japonii siły. Jako wiodący argument podano oczywiście coraz więcej ciekawych gier, co wydaje się naturalne. Klienci poza tym mogą oprócz gier używanych kupić także nowe we wszelakich platynowych kolekcjach, co finansowo jest całkiem opłacalne.

Zdechnąć nie chce również PSP, które wciąż dobrze się sprzedaje i z Monster Hunter Portable 3rd mającym premierę 1 grudnia oraz kilkoma podobnymi grami na horyzoncie raczej ten stan się utrzyma. Wygląda na to, że Sony znalazło klucz do serc japońskich graczy i mogą liczyć tam na stabilny rynek zbytu.

Oczywiście jeden handlowiec nie stanowi wszystkich, ale może dobrze oddawać tamtejsze nastroju. Nintendo, czas na 3DSa i nowe Wii. Jak to się mówi w korporacjach, ASAP.

KOMENTARZE (0)

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.