Newsy

Jakub Tepper Troszkę japońskiego porno z brzuszkami i laseczkami

Nie chcę wiedzieć o czym sobie właśnie najwięksi zwyrodnialcy pomyśleli. Ja zamierzam skupić się oczywiście na cyferkach i japońskim rynku, na którym przez ostatni rok zaszedł szereg zmian. I pomimo głupkowatych plotek od Segi, Sony ma się z czego cieszyć. Co zyskali?

Japońskie ASCII porównało tegoroczny okres wakacyjny (lipiec-sierpień) z analogicznym z roku ubiegłego i wygląda na to, że Sony poczyna sobie coraz lepiej. W przypadku PS3 sprzedaż konsol skoczyła o 430% do 250,000, a oprogramowania o 310% do 1 miliona 810 tysięcy. Także PSP może pochwalić się wzrostem o 11% w pierwszej kategorii (do 290,000), jak i w drugiej o przeszło 49% (do 2 milionów 280 tysięcy).

Dzięki tym wynikom Sony zdecydowanie zwiększyło swój udział w japońskim rynku gier wideo. Na polu sprzętowym aż 45.2% posiadało ich logo, podczas gdy  gry stanowiły 43.5% sprzedaży ogólnej.

Ale wiecie co jest najlepsze? Otóż w stosunku do 2009 roku rynek skurczył się o odpowiednio 18.8% i 19.3%. Jak to możliwe, skoro Sony zanotowało same wzrosty? “Cegiełkę” dołożyło Nintendo, które zarówno z Wii jak i DSem teoretycznie radzi sobie nieźle, ale nasycenie rynku jest już wyraźnie widoczne. Nie można wiecznie promować sprzętu, który jest technologicznym dinozaurem. 3DSa już znamy, czekamy na nowe Wii. Można sobie żartować, ale ogromna tutaj rola Nintendo w ożywieniu tamtejszego rynku. A jak wciskają nam do głów od lat rodzimi wydawcy – im większy rynek, tym więcej każdy z nas zyska. Sony w Japonii też.

[źródło]

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (0)




Powrót do góry