
Nie tylko, bo to był mój pierwszy kontakt z Move, więc pozwolę sobie najpierw opisać wrażenia z zabawy z samymi różdżkami i niektórymi dołączonymi demami. PlayStation Move udało mi się nabyć wczoraj, jak wiadomo, niektóre sklepy zaczęły sprzedawać nowe akcesorium nieco wcześniej.
Kontroler(y)
Sam kontroler główny, czyli PlayStation Motion Controller prezentuje się dla mnie zupełnie zwyczajnie. Jest całkiem ergonomiczny, lepiej leży mi w dłoni niż Wii Remote. Co prawda preferowałbym kształt bardziej dopasowany do dłoni, ale wtedy leworęczni mieliby przerąbane, więc ta opływowa, rzeczywiście przypominająca nieco dildo forma, ma swoje uzasadnienie. Wszystkie przyciski są sensownie rozłożone (wątpliwości mogą wzbudzać jedynie, na szczęście rzadko używane, Start i Select, ale z drugiej strony – gdzie indziej miałyby być?). Waga kontrolera jest w sam raz.
Odnośnie Navigation Controler, czyli mniejszego brata Motion Controllera, bez kulki, ale za to z gałką, mogę napisać tylko tyle, że go mam – w żadnej grze jeszcze mi się nie przydał (ale kupiłem na zapas, bo podobno bywają problemy z ich dostępnością). Co ciekawe, w przeciwieństwie do kontrolera głównego, do różdżki nawigacyjnej nie dołączono opaski zabezpieczającej przed jej wypadnięciem z ręki.
Pobawiłem się kontrolerem w XMB. Bardzo szybko nauczyłem się sterować menu, mam nawet wrażenie, że jestem w stanie szybciej wyłączyć konsolę ruchami ręką niż z poziomu pada.
Dema
Pierwszy szok – po włożeniu płytki pojawiło, jeszcze w XMB, menu wyboru dema. Oczywiście każde demo trzeba najpierw zainstalować na dysku. Ugh, Sony, kiedy się nauczysz?
Największe wrażenie zrobił na mnie… ping-pong z dema Sports Champions. Serio. Byłem w szoku, kiedy odkryłem z jaką precyzją mogę poruszać rakietką i faktem, że moje ruchy mają naprawdę wpływ na tor oraz kierunek obrotu piłeczki. Co prawda w pewnym momencie rozgrywki można trochę oszukać i walić z całej siły (czyli z wielkim zamachem) megamocne piłki nieco na ślepo, ale pewnie ten trik działa tylko przy słabszych przeciwnikach. W każdym razie demo jest świetne i polecam je każdemu.
Drugie dostępne w Sports Champions demo to rzut dyskiem. Tutaj też mamy niezły pokaz precyzji Move, ale sama gra jakoś nie powala, pewnie ze względu na wolne tempo rozgrywki.
Jeśli miałbym wskazać drugie robiące największe wrażenie demo, to byłoby to The Shoot. To klasyczny celowniczek, w którym za pistolet robi kontroler ruchu. I ponownie, precyzja stoi na najwyższym poziomie, a do tego Motion Controller jest wykorzystywany na przeróżne sposoby, np. do chowania się za osłonami.
Sprawdziłem też EyePet i utwierdziłem się w przekonaniu, że to nie jest gra dla mnie. Ale dzieci będą nią na pewno zainteresowane. I Emiel!
Kolejna gra której na pewno nie kupię, to TV Superstars. Fatalne wykonanie, jeszcze gorszy humor i tragiczne mini-gierki. Jak sama nazwa wskazuje, w TV Superstars bierzemy udział w konkursie telewizyjnym. W demie, którego nie ukończyłem, sprawdziłem zabawę polegającą na bieganiu w miejscu oraz papugowaniu ruchów różdżką ruchów widocznych na ekranie. Obie czynności wychodziły mi bardoz średnio, więc postanowiłem się już dalej nie katować. Trzymajcie się z dala od TV Superstars!
Start the Party
I na koniec gwiazda wieczoru, czyli Start the Party z Krzysiem Ibiszem w roli prowadzącego. Gra to kolejny zestaw mini-gierek, tyle że tym razem jest on nawet znośny. Bodajże każda konkurencja (na razie mam ich tylko 9, a ponoć łącznie jest 20) wygląda podobnie. Kamera EyeToy przenosi nasz obraz na ekran telewizora, a Motion Controller zostaje wirtualnie podmieniony na różne narzędzia. A to mamy w ręku wentylatorem, przy pomocy którego musimy nakierować spadające kurczaki do koszyczka, a to pędzel, którym ryzujemy przeróżne kształty, a to maszynkę do strzyżenia włosów. Zabawa jest dynamiczna i nudzi się po godzinie. Kilka słów na temat dubbingu. Rany boskie, nie chcę kolejnej gry z Krzysztofem Ibiszem. Jego komentarz jest kompletnie nienaturalny, zupełnie jak jego usta! Teksty brzmią sztucznie, śmiech równie słabo. Żeby jeszcze Krzysiek odzywał się na początku i końcu rundy, ale nie! On gada non stop! Komentuje cały czas, czy idzie nam dobrze, czy źle. To nawet nie jest mowa, tlyko krzyki. Na początku rundy nie mamy “na miejsca, gotowi, start” tylko “NA MIESJSCA!!! GOTOWI!!! START!!!”. Krzysiek komentuje nawet, kiedy poruszamy się po menu gry! Masakra.
Warto?
Decydując się dzisiaj na PlayStation Move, tak jak to bywa przeważnie z nowymi technologiami, kupuje się potencjał. Ale za to jaki. Bardzo się cieszę, że Sony projektując Move, nie zapomniało o graczach hardkorowych. Jestem przekonany, że Move sprawdzi się także w klasycznych grach. Precyzja tego urządzenia jest niesamowita, ewentualny lag niezauważalny. Czekam z niecierpliwością na więcej.
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
Castlevania powraca! Lords of Shadow 2 na Vitę, PS3, Xboxa 360 oraz Wii U
Destiny – nowy projekt Bungie ukaże się na X360 i konsoli następnej generacji pod koniec 2013
@michaelius: Srednio miarodajne bo u nich kupić Diablo III równie ciężko jak u nas ;)
A to akurat
KOMENTARZE (3)
Czyli wrażenia pozytywne. Niestety mini gierki to nic dla mnie. Jedynie ping ponga chciałbym przetestować. Z zakupem wstrzymałem się do końca tgs, może jutro pokażą coś, przez co odruchowo kliknę "zamawiam". Na razie szkoda mi kasy na coś, czego zastosowanie sprowadzi się do "5 min w xmb" i zabawy z wibratorem późnym wieczorem (czyli świeceniu po pokoju jak idiota:D). Mimo wszystko po tekście jestem bliżej niż dalej zakupu:P
Jeżeli mi coś nie odbije to pewnie zakupię przy okazji premiery Sorcery.
jako kolonijny mistrz w pingla stwierdzam, że pinpong jest ciężki na goldzie - CPU za bardzo podkręca!