Długo się zbierałem do tej recenzji, szczególnie, że pomimo negatywnych głosów ja doceniłem pierwszą część Kane & Lynch. Tam zawiodła mechanika samej rozgrywki, w Dog Days jest ona bez zarzutu, co zresztą możecie sprawdzić w demie. Niestety nie zagrały inne rzeczy. Jakie? Zapraszam do rozwinięcia.
Kane & Lynch 2: Dog Days
Wydawca: Cenega Polska
Deweloper: IO Interactive
Platformy: PS3 (recenzowana), Xbox 360, PC
Cena: 239zł SCD
Co mi się podobało:
- Intensywność i tempo – To jest największa zaleta Dog Days, która w ogóle przekonała mnie do przejścia gry. Nie ma tu przekombinowanych akcji i wielkiej pompy, po prostu zasuwamy do przodu i jak Rambo wybijamy kolejnych przeciwników. W zasadzie momentami, gdyby się zastanowić dlaczego to robimy to pewnie przestalibyśmy grać, ale na szczęście deweloper nie daje nam czasu na takie dywagacje. Ciągle coś się dzieje, a my jesteśmy w środku wydarzeń.
- Neony Szanghaju – Nie da się zaprzeczyć, że miejscami Kane & Lynch 2 wygląda ładnie. Nie tylko przez samo otoczenie i brud Szanghaju, ale głównie dzięki ciekawym graficznym zabiegom. Przesadzone i przekolorowane oświetlenie, uderzające prosto w gracza to tylko jedna ze sztuczek, którą posłużył się deweloper. Grze nie można na pewno odmówić charakteru, chociaż czasem twórcy dzięki temu ukrywają przeciętne tekstury.
- Ten trzeci - Pomysł na prezentowanie wszystkich scenek przerywnikowych i części akcji z widoku trzeciej osoby, jakby niewidzialnego kamerzysty, który nie opuszcza naszych bohaterów o krok wpływa pozytywnie na odbiór gry. Problemem jest jednak to, że w samej rozgrywce nie ma żadnych przesłanek, że jest tam ktoś trzeci i wyjaśnienia sensu takiego zagrania. Nie przeszkadza to w odbiorze, ale czuć lekkie pójście na łatwiznę ze strony dewelopera.
- We dwójkę zawsze raźniej – Gier z trybem kooperacji, w którym możemy wspólnie przechodzić główny wątek fabularny wciąż jest mało, więc należy docenić dewelopera i jego starania, w tym aspekcie. Szczególnie, że działa on bez zarzutu niezależnie od tego, czy gramy na podzielonym ekranie czy z kolegą przez ocean.
- Napadnij ze mną na bank - To trzeba oddać deweloperowi, że jeśli chodzi o tryb multiplayer to miał pomysł i potrafił go odpowiednio rozszerzyć względem części pierwszej. Napadamy wspólnie na bank czy inny pociąg z pieniędzmi, a potem musimy się tylko ewakuować. To już nie jest takie proste jak się wydaje – nie wiemy czy wśród naszych kompanów nie ukrywa się policja, nie wspominając o tym, że tak naprawdę każdy może nas zdradzić, by zabrać naszą część uzbieranej kasy, a wszędzie dookoła kręcą się policjanci czy antyterroryści.
- Brutalnie dosadna – Są miejsca i sytuacje, gdy odczuwałem przekaz twórców. Nie chcę Wam psuć zabawy, gdybyście kiedyś sięgnęli po Dog Days, ale autorzy pozwolili sobie na wiele, stojąc na granicy pomiędzy obrzydzeniem, a przerażeniem. Za tę dosadność doceniałem jedynkę i w części drugiej również jest obecna.
Co mi się nie podobało:
- Brak fabuły – Po tę grę sięgałem głównie przez pryzmat świetnej historii z pierwszej części gry. Może nie było to dzieło literackie, ale przede wszystkim stawiało na charakter i bohaterów, zatem wyróżniało się na tle dość miałkich i masowo powstających strzelanin. W Dog Days nic z tego nie zostało. Nie wiemy co robimy, nie do końca wiemy dlaczego, a samo zakończenie jest bardzo kiepskie. To, co było największą zaletą jedynki stało się największą wadą.
- Długość gry – Na poziomie Extreme troszkę czasu mi zeszło na przechodzeniu gry, ale odpalenie jej na niższym poziomach to już bardziej spacerek w parku i szybki przemarsz przez planszę. Ja wiem, że ma być intensywnie i w dobrym tempie, ale to nie znaczy od razu, że gra ma być krótsza o połowę od innych pozycji dostępnych na rynku.
- Broń maszynowa – Dość wcześnie w grze jest fragment, w którym w nasze ręce wpadają pistolety maszynowe. Problem taki, że broń ta jest zdecydowanie gorsza od pistoletów. Rozrzut mamy na wysokość całego ekranu i zdarza się, że przeciwnik stojący metr od nas nie jest trafiany, pomimo tego, że cały celownik mieści się w obrębie jego korpusu. Od tego momentu przez całą grę nie użyłem już nigdy tej broni i grało się dużo lepiej.
-Nic nie widzę! – Pomysł na specyficzną stylistykę i zabawy z oświetleniem, który chwaliłem powyżej ma niestety jedną poważną wadę. Twórcy nie zadbali o to, żeby ta otoczka nie przeszkadzała samej rozgrywce i zdarza się, że po prostu zamiast celownika widzi jeden wielki szary placek przysłaniający nam celownik, przeciwników i w zasadzie wszystko w obrębie środka ekranu. W strzelaninie to nieporozumienie.
- Choroba morska – Nie wiem kto na to wpadł, ale powinien być z miejsca rozstrzelany. Twórcy wymyślili sobie, że dopasowując się klimatem do niewidzialnego kamerzysty usprawnią kamerę w ten sposób, że gdy będziemy biegli to będzie ona kołysać na wszystkie strony, dokładnie jak na statku. Nigdy nie miałem problemu z graniem w gry, ale z tą kamerą w Dog Days wytrzymałem raptem 5 minut, po czym ją wyłączyłem. Na szczęście jest taka opcja, która niweluje ten minus, ale już za samo ustawienie takiego pływania obrazu jako domyślne należy się ostrzeżenie.
Dog Days to nie jest zła gra, którą powinienem Wam zabronić kupować w każdych warunkach, to po prostu gra, która w tej chwili nie ma dla siebie miejsca. Nie mogę powiedzieć – tak, idźcie do sklepu i wydajcie te 200zł na ten tytuł, bo wiem, że się zawiedziecie. Z drugiej strony jest ona więcej warta niż te przysłowiowe “grosze”, bo ma na siebie pomysł i próbuje czegoś innego. Wciąż czekam na dzień, gdy ktoś wpadnie na pomysł, że nie każda gra musi zaczynać z pułapu dwóch stówek, gdyby tak Kane & Lynch 2: Dog Days wylądowało na półkach z naklejkami z ceną 120zł, to tytuł tego wpisu byłby zgoła odmienny. Niestety tak nie jest, więc jedyne co mi pozostaje to zapłakać nad losem rewelacyjnych postaci, jakimi są z pewnością Kane i psychopata Lynch. Mają jakoś pecha do gier, w których występują.
Jak grałem: Przeszedłem grę na poziomie Extreme w trybie kooperacji na podzielonym ekranie. Dla sprawdzenia uruchomiłem również jedną planszę na poziomie trudności normal. Pograłem również w trybie multiplayer oraz arcade.
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
@necron: to jest doskonały przykład jak można manipulować statystyką... nie od dziś wiadomo że na zachodzi
Jesteś bogiem, uświadom to sobie sobie dzięki Babel Rising
Castlevania powraca! Lords of Shadow 2 na Vitę, PS3, Xboxa 360 oraz Wii U
Destiny – nowy projekt Bungie ukaże się na X360 i konsoli następnej generacji pod koniec 2013
KOMENTARZE (0)