Pierwszy HAWX był bardziej obietnicą wobec graczy niż spełnieniem naszych marzeń, że w końcu dostaniemy jeszcze jedną serię, która będzie mogła spokojnie stanąć na półce fanów latania w przestworzach i nie bać się konkurencji ze strony Ace Combat. Drugi HAWX wystartował wręcz po cichu na początku września, aby zdążyć jeszcze przed falą wielkich hitów. Niestety nawet prędkość naddźwiękowa nie wystarczyła, by uciec rzeczywistości.
H.A.W.X. 2
Wydawca: Ubisoft Polska
Deweloper: Ubisoft Studios
Platformy: PS3, Xbox 360(recenzowana), PC
Cena: 199zł SCD
Co mi się podobało:
- Masz go na ogonie, odbij w lewo, odbij w lewo! – w swojej podstawowej formie HAWX 2 sprawia sporo radości. Gdy nie skupiacie się na fabule, gdy wyłączycie myślenie, gdy nie dostajecie jakiegoś durnego rozkazu zniszczenia (SPOILER) tylko po prostu walczycie „myśliwiec na myśliwiec” to gra potrafi wciągnąć. Przez te krótkie kilka chwila bawicie się dobrze, ale chwilę później czar pryska.
- Stań i popatrz na słońce - jedną z ważniejszych zalet HAWX 2 jest oprawa audiowizualna. Nie można powiedzieć, że jest to nowa jakość, ale samoloty nadal wyglądają dobrze, a podłoże z daleka prezentuje się całkiem sensownie. Nie brakuje tez jakiś prostych budynków w miastach czy lasów i jezior, więc nie mamy na ziemi tylko płaskiej tekstury. No i słońce nadal potrafi nas oślepić. Ogólnie odbiór jest pozytywny.
- Tom Clancy byłby dumny – Fabuła, o której opinię znajdziecie poniżej, ma jeden zdecydowany plus, nawiązuje do innych gier reklamowanych imieniem Toma Clancy’ego. Szkoda, że nie są to nawiązania większe i ciekawsze, ale jak na grę o symulacji latania myśliwcem wystarczą. Po prostu miło spotkać oddział Duchów czy rosyjskiego agenta znanego ze Splinter Cella.
- Oddział asów – Dla mnie każda gra z trybem kooperacji ma sporego plusa. Już zabawa w dwie osoby sprawia dużo radości, ale w czterech jest jeszcze lepiej . W przypadku HAWX 2 powiem szczerze, że gdyby nie on to nie wiem czy przetrwałbym do końca kampanii dla pojedynczego gracza samemu.
- Jeszcze jedna i jeszcze raz – Zaskakująco twórcy mieli trochę czasu, żeby dopracować różne dodatki, które powiększają zawartość samej gry. Możemy powtarzać misje z kampanii w specjalnym trybie zręcznościowym, gdzie mamy inne uzbrojeniem lub samolot i np. musimy polegać jedynie na naszych działkach. Mamy też typowy survival, gdzie walczymy z kolejnymi falami wrogów i całkiem przyjemny tryb multiplayer. Co prawda jest to mocny arcade, ale do pogrania z przyjaciółmi powinien się całkiem dobrze sprawdzić.
Co mi się nie podobało:
- Fabuła Modern Warfare 2 - Nawiązania do gry stworzonej przez Infinity Ward są bardzo oczywiste, nie chcę Wam niszczyć wrażeń z odkrywania tego samemu, ale po prostu tutaj wszystko odbywa się z samolotu i zmieniliśmy troszkę strony – gramy Rosjanami. No i tak, jest tak samo poszarpana, głupia i do bólu przewidywalna. W końcu jak kopiować to od najlepszych…
- Nie przerywaj, gdy latam – Aby zbudować ambitną fabułę z punktu pierwszego deweloper dodał misje, w których sterujemy UAV lub AC-130. Tak, tak to również pomysły zaczerpnięte z Modern Warfare i co gorsza wykonane w znacznie gorszy sposób. Te misje albo są nudne, bo nic w nich nie robimy poza przesuwaniem kursora i wciskaniem A (X na PS3) albo są za długie. Wiem, że chciano urozmaicić rozgrywkę, ale nie tędy droga.
- Drewno w przerywnikach – Fajnie, że próbowano wykreować jakieś postacie w tej części HAWX, przynajmniej nie mamy tylko pilotów nigdy nie zdejmujących kasków, ale czemu wszystko jest takie sztuczne. Oczywiście rozumiem, że budżet nie był wielki i nie można się było silić na zachowanie realizmu, ale Ci co do nas mówią w przerywnikach to są jakieś drewniane kukły, a nie ludzie.
- Zabójcze lądowanie – jedną z rzeczy, które twórcy postanowili dodać do rozgrywki to start z lądowiska i kończenie misji w ten sposób. Sama idea jest zacna i chociaż proces również nie jest trudny, to schody zaczynają się, gdy musimy to zrobić w kooperacji. Mając do dyspozycji praktycznie jeden pas startowy, będziemy tracili czas zderzając się o siebie i denerwując na sam mechanizm. Dodam, że niespecjalnie da się zjechać koledze z drogi, a zahaczenie przy przejeżdżaniu o plastikowy słupek kończy się wybuchem samolotu. Tak bardzo delikatne są to maszyny.
- Przeciwnicy z Top Gun- Nie jest to poważna wada, ale jednak da się odczuć, że przeciwnicy dość poważnie oszukują mając nieskończone flary i odskakując w ostatniej chwili, gdy mamy ich namierzyć rakietą. To co prawda dodaje w grze ciekawszych pojedynków, ale czasem perfidność zagrywek AI potrafi zdenerwować.
- Top Secret – Nie wiem dlaczego twórcy zamiast pochwalić się trybem kooperacji wręcz ukryli go przed graczami, tak żeby nie było on łatwy do znalezienia. Ja osobiście potrzebowałem dobrych 5 minut i przejścia praktycznie wszystkich opcji, by w końcu znaleźć jak uruchomić grę w tym trybie. Po czym okazało się, że to i tak nie jest dokładnie to.
- HAWX 2 bez H.A.W.X. – HAWX jako gra o myśliwcach wprowadził kilka ciekawych patentów, które może nie były doskonałe, ale myślałem, że zostaną dopracowane i rozwinięte w następnej części. Nic z tych rzeczy, deweloper postanowił po prostu je wyciąć całkowicie lub wręcz sprowadzić do takiego marginesu, by nikt ich nie używał. Chodzi oczywiście o system komend głosowych (wycięty), system latania z kamery z boku (gra w ogóle o nim nie informuje, choć nadal występuje), system naprowadzania na cel (używany tylko przy lądowaniu/startowaniu oraz w jednej misji), zdobywanie kolejnych poziomów (jest, ale praktycznie bezużyteczne). Wszystko to, co twórcy postanowili upchać w jedynce jako swoje pomysły teraz wyrzucili, pozbawiając ją charakteru.
Podsumowanie: Na najniższym szczeblu samej rozgrywki H kropka A kropka W kropka X kropka 2 wciąż działa i sprawa sporo radości. W momencie gdy bierzemy na cel kolejny myśliwiec wroga i czekamy z palcem na przycisku, by odpalić rakietę i jednocześnie zdążyć uciec przed pociskiem przeciwnika, wtedy właśnie produkcja Ubisoftu pokazuje, że potrafi być przyjemna. Niestety te fragmenty przedzielone są przewidywalną fabułą, nudnymi misjami dodatkowymi, drewnianymi scenkami przerywnikowymi i dłużyznami jak w hiszpańskich telenowelach. Niestety samo latanie to za mało, by gra była dobra, szczególnie, że pozbawiono ją pomysłów znanych z poprzedniej części. Jeśli jesteście fanami podniebnych walk i naprawdę nie możecie się doczekać na kolejnego Ace Combata to warto rozważyć zakup HAWXa 2, szczególnie gdy zbierzecie większą ekipę, by polatać w kooperacji i multi. Samemu jest to prawdopodobnie jeden z tych lotów, z których już nie wrócicie…
Jak grałem: Przeszedłem grę w trybie kooperacji we 2 osoby, grając na poziomie trudności regular (odpowiednik poziomu normalnego), przeszedłem jedną misję w trybie zręcznościowym, walczyłem w kilku misjach przetrwania (survival) oraz skończyłem kilkanaście partii w multiplayerze. Gra została przekazana nam do recenzji przez wydawcę, czyli Ubisoft Polska.
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
Następna generacja? Dzięki, postoję
Następna generacja? Dzięki, postoję
Diabelski romans wisi w powietrzu – Dante nie będzie sam
Diabelski romans wisi w powietrzu – Dante nie będzie sam
Najgorętsza dzisiejsza plotka – Gran Turismo 6 już w produkcji!
@R4v: Live for Speed na studiach.
Aaa, no to nie dziwota że nie możesz się w GT doszukać tych elementów sym@adek: Nie wiem czy rzadkość, ale jak szukałem ostatnio to nie było więc teraz rzuciłem się jak kot na kubecze
KOMENTARZE (0)