Pierwsze Dead Rising zszokowało mnie świetnym pomysłem na rozgrywkę, by chwilę po włożeniu płytki z grą zniszczyć moje wyobrażenia kiepskim sterowanie i japońskimi dziwactwami, które nie pozwalały z gry czerpać jakiejkolwiek przyjemności. Jedynki nie udało mi się nigdy skończyć, teraz nadchodzi Dead Rising 2, a deweloperem jest amerykańskie studio Blue Castle Games. Czy pod okiem Keiji Inafune poprawili błędy japońskiego oddziału Capcomu?
Dead Rising 2
Wydawca: Capcom/Cenega Polska
Deweloper: Blue Castle Games
Platformy: Xbox 360(recenzowana)
Cena: 229zł SCD
Co mi się podobało:
- Wiosłopiłą go – Największą zaletą nowego Dead Rising jest około 50 specjalnych kart – sposobów na produkcję najbardziej odjechanych broni do walki z zombiemi. Są tu rzeczy głupie i czasem niezrozumiałe (nigdy nie zgadniecie jak zrobić miecz świetlny), ale jest tu cała lista genialnych zabawek (wiosłopiła rządzi!), które po prostu mają jeden cel, przynosić graczowi radość z mordowania kolejnych hord zombiech.
- Styl dowolny – Gra zostawia nam pełną swobodę, jeśli chodzi o rozgrywkę. Możemy wykonywać główne zadania, misje poboczne, eksplorować teren czy też po prostu bawić się z naszymi przyjacielskimi bezmózgami. Na szczęście deweloper nie zapomniał, żeby dać nam również odpowiednie wskazówki, gdybyśmy chcieli traktować rozgrywkę bardziej liniowo.
- Za dużo do zrobienia – Wiem, że brzmi jak spory minus, ale przy grach na 8 godzin tu możemy mówić o produkcie praktycznie nieskończonym, bo z mojego doświadczenia wynika, że nawet dwukrotne przejście gry nie wystarczy, by zdążyć zobaczyć wszystko i uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach. Co prawda ciągle jesteśmy pod presją czasu, ale naprawdę są tu bardzo ciekawe rzeczy do zrobienia i zobaczenia poza głównym wątkiem.
- Rzuca wyzwanie/Potrafi sfrustrować – To może być w zasadzie jednocześnie zaleta, jak i wada. Wszystko będzie zależało od tego jak sprawnie rozprawicie się z mechaniką gry i jak szybko pojmiecie, że tutaj nie da się wygrać wszystkiego. Z miejsca gra stawia nas przed zadaniami, które musimy wykonać w określonym czasie, a przy tym często jesteśmy po prostu za słabi, by temu wszystkiemu podołać przy pierwszym przejściu gry. To jest wyzwanie, choć są miejsca, gdy potrafi to niesamowicie sfrustrować.
- Móóóóóózg, chcemy jeść móóóóózg - Niesamowita liczba zombiech wyświetlana na ekranie musi się podobać. Jasne, przez większość czasu stoją i nawet nam nie przeszkadzają, ale sam widok, gdy stoimy na jakimś podwyższeniu i spoglądamy w dal to ten miliard nieumarłych pokazuje, na czym skupił się deweloper budując grę.
Co mi się nie podobało:
- Ile można czekać – Nie jest to wada dyskwalifikująca grę, ale jednak Dead Rising 2 potrafi rozdrażnić długim czasem ładowania. W samej grze to tak bardzo nie przeszkadza, bo tereny są duże i zanim się przebijemy przez hordy zombiech to już zapominamy, że musieliśmy czekać na załadowanie się poziomu. Gorzej jest w scenkach przerywnikowych, które pocięte są na krótkie fragmenty, a pomiędzy nimi zdarza się nam czekać i 30 sekund.
- To ile było tych klatek – Silnik jaki dostarczył deweloper na pewno można pochwalić za liczbę zombiech wyświetlanych na ekranie. Z drugiej strony czasem zdarzają się niespodziewane problemy z stałą liczbą klatek i z płynnej gry trafiamy w pokaz slajdów. Na szczęście zdarza się to rzadko i raczej nie psuje rozgrywki.
- Muszę iść do kibelka – Niestety twórcy nie zrezygnowali z pomysłu zapisu gry jedynie w toaletach rozrzuconych po całym kompleksie. Na osłodę dano nam tym razem trzy sloty i możliwość restartu historii z już zdobytym doświadczeniem, ale wciąż wolałbym chyba trochę mniej strachu i trochę więcej zachodniego podejścia.
- W gratisie multi i kooperacja – Zapewne najłatwiejsze do wskazania zmiany w Dead Rising 2 to tryb kooperacji i rozgrywka online. Niestety oba z nich wrzucone są na doczepkę, żeby były i chociaż przez chwilę możemy się w nich fajnie bawić to czuć tutaj brak pomysłu i dopracowania. W kooperacji biegamy tą samą postacią, a tylko host może zapisywać postępy fabularne. W Multi natomiast możemy się pobawić z zombiemi w wymyślnych konkurencjach turnieju, który sprowadza się do prostych mini gierek niezależących od naszych umiejętności. Na szczęście to tylko bonus do głównego trybu, więc nikt nas nie zmusza by w nie grać.
Podsumowanie: Dead Rising 2 przede wszystkim doskonale spełnia formułę “kolejnej części”. Wprowadza zmiany i rozbudowuje mechanikę, ale nigdy nie przekracza pewnej granicy, gdzie fan części pierwszej będzie czuł się zagubiony lub przerażony dokonanymi poprawkami. Najważniejsze jednak, że poprawia błędy jedynki, w której można było się naprawdę straszliwie zdenerwować i do gry nigdy nie wrócić (sam tak miałem). Trzeba zaznaczyć jednak, że jako, że jest to kontynuacja, to jeśli nie podobało Wam się frustrujące podejście Dead Rising to lepiej poczekać na inną grę z zombie, bo to wciąż popularny temat. Wszystkim innym polecam wyprawę do Fortune City, miliardy żywych trupów zapraszają.
Jak grałem: Przeszedłem, a w zasadzie zwalczyłem frustrację i pokonałem wyzwanie w pierwszym przejściu starając się poznać jak najwięcej historii. Potem skupiłem się podczas drugiego przejścia na zadaniach pobocznych i zabawie z zombiekami. Na końcu przetestowałem krótko tryb kooperacji i multi. Gra została przekazana nam do recenzji przez dystrybutora gry, czyli firmę Cenega Polska.
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
Zajrzyj do bazy XCOM i poznaj datę premiery [to WY chcieliście tej gry!]
Chcesz zobaczyć nową konsolę? Będzie na to kilka sposobów [E3]
Następna generacja? Dzięki, postoję
Następna generacja? Dzięki, postoję
Diabelski romans wisi w powietrzu – Dante nie będzie sam
@adek: Nie wiem czy rzadkość, ale jak szukałem ostatnio to nie było więc teraz rzuciłem się jak kot na kubecze
KOMENTARZE (2)
Według sjp - słówko zombie normalnie się u nas odmienia. Przykre, ale prawdziwe. Sam to zweryfikowałem przed napisaniem recenzji, bo wcześniej miałem wszędzie zombie w tekście.
Lipa jakaś. I szydera nawet.
Ja bym konsekwentnie jechał "zombie zombie zombie" - bo jak nie zareagujemy, to niedługo SJP uzna, że "tudzież" znaczy to samo co "albo".