Moja fascynacja ostatnimi grami zebranymi pod wspólnym tytułem Need for Speed najczęściej kończyła się na demie, gdzie problemy z płynnością, tragiczna i głupia fabuła oraz przerywniki filmowe przekonywały mnie, że to nie produkt dla mnie. Szkoda, bo NFS: Porsche Unleashed to nadal jedna z moich gier wyścigowych wszechczasów.
Na szczęście nadeszły zmiany. Pierwszy był Shift, ale jak wiemy jedna jaskółka wiosny nie czyni, więc teraz kolejny w kolejce był Need for Speed: Hot Pursuit od Criterion.
Co mi się podobało:
- Powrót klasyki – Pomimo oczywistych nawiązań do Burnouta trzeba jasno powiedzieć, że najnowszy Need for Speed wrócił do klasycznego rozumienia tej nazwy. Już od dawna czekałem na taki krok ze strony EA i każdy kto wtedy „czuł potrzebę prędkości” i teraz powinien ją docenić.
- Szybciej! – Początkowe wrażenie odnośnie modelu jazdy i prędkości nie daje pełnego obrazu Hot Pursuit. Z każdym następnym samochodem zaczynamy jeździć odrobinkę szybciej i po kilku wyścigach nie ma już czasu na zastanawianie się, trzeba być bezbłędnym i jeździć intuicyjnie.
- Kij i marchewka – Duży plus dla Criterion za umieszczenie rozbudowanego systemu rozwoju w trakcie naszej kampanii. Osobno jako policjant i ścigany zbieramy rangi, a wraz z nimi nowe samochody, ulepszenia gadżetów czy też wypełniamy mini wyzwania jak zepchnięcie określonej liczby przeciwników z drogi. Gra ciągle nas nagradza (również online), przez co zachęca do dalszej zabawy.
- „Jesteś ostatni. Uciekaj!” – Niesamowitym wręcz magnesem w produkcji Criterionu jest tryb sieciowy, a dokładnie tytułowy pościg (Hot Pursuit). Emocje, gdy jesteśmy ostatnim uciekającym i od mety dzieli nas niecały kilometr, a na karku siedzi nam zgraja gliniarzy, są wielkie. Jeszcze większa jest satysfakcja, gdy jako policjant dopadniemy takiego kierowcę i damy naszej drużynie zwycięstwo.
- W szponach Autologa – Nie da się ukryć, że tabele z wynikami to nic nowego. Odpowiednie ich wykorzystanie to już całkiem inna kwestia i tutaj brawa należą się Criterionowi, który dzięki Autologowi zmusił mnie do wielokrotnego powtarzania wyścigów, w których miałem już złoto. Taki system rekomendacji wciąga i niesamowicie motywuje. No, a w bonusie dostajemy jeszcze możliwość chwalenia się fotkami w sieci i aplikację na telefon z bieżącymi wyzwaniami.
Co mi się nie podobało:
- Bez Internetu, bez zabawy – Duży nacisk w Hot Pursuit położony jest na rozgrywkę sieciową i Autolog. Pozbawieni połączenia z internetem podświadomie czujemy jakby sporo radości z gry nam umykało. No i tak faktycznie jest.
Podsumowanie: Dzieło Criterion niebezpiecznie zbliża się, a czasem wręcz przekracza granicę pomiędzy Burnoutem, a Need for Speedem. Jednocześnie wraca do korzeni serii i w końcu jest udaną odsłoną (Shifta oddzielam, zresztą podobnie jak samo EA), po długich latach spadania w dół. Mnóstwo czasu musiało upłynąć, żeby EA przywróciło dawną świetność marce, która kiedyś nie miała sobie równych. Dla mnie to była nie tylko nostalgiczna wyprawa w przeszłość, ale dzięki patentom sieciowym takim jak Autolog również zwiastun tego co czeka nas w przyszłości. Criterion znowu to zrobił – Need for Speed: Hot Pursuit to najlepsze wyścigi arcade tego roku i każdy kto lubi ten gatunek nie może przejść obok tego tytułu obojętnie.
Jak grałem: Ze względu na problemy techniczne w grze, dzięki którym nie mogłem się zalogować na własne konto, bo gra się zawieszała musiałem zacząć rozgrywkę na innym loginie i tam głównie testowałem tryb sieciowy i Autolog. W tym czasie we współpracy z Criterion udało się rozwiązać problem i ostatecznie zacząłem zabawę od początku. To chyba najlepszy dowód na to jak dobry jest Need for Speed: Hot Pursuit.
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
Darmowa strzelanina od Sony? Już się robi!
“Fanatyk gry Diablo III chciał zabijać ludzi ” – W POZNANIU! [zaczyna się!]
“Fanatyk gry Diablo III chciał zabijać ludzi ” – W POZNANIU! [zaczyna się!]
Naszą branżą rządzą chore prawa [kasa za recenzje]
@Verminaard: ma bardzo dobre uzasadnienie biznesowe ;).
Oświeć mnie, mistrzu :) Biznesowym guru nie“Fanatyk gry Diablo III chciał zabijać ludzi ” – W POZNANIU! [zaczyna się!]
KOMENTARZE (2)
Nowy NFS mnie oczarował, Criterion naprawdę udało się przywrócić czar wspomnień dawnych NFSów. Jedynym, ale przeogrooomnym minusem HP jest przesadzone rubberband AI które doprowadza mnie do szewskiej pasji! Brak odpowiedniego balansu niszczy całą radość ze ścigania się. Gdyby nie to była by to gra idealna, a tak (gram tylko offline) podczas ogrywania ostatnich wyścigów bardziej się wkurzam niż cieszę :/
NFS:HP ma jedna, podstawowa wade: wyszedl w okolicy premiery GT5, wiec mnie kompletnie nie interesuje. mimo, ze to zupelnie inne podejscie do tematu scigania ;)