Newsy

Piotr Dulski Reni Jusis opowiada o dubbingu w Test Drive Unlimited 2

Jak zapewne wiecie, piosenkarka Reni Jusis wraz z Maciejem Maleńczukiem użyczają głosu do dubbingu w zbliżającym się wielkimi krokami Test Drive Unlimited 2. Polski dystrybutor gry -  firma Cenega przeprowadziła krótki, acz treściwy wywiad z wokalistką. Wydłubałem z niego najbardziej interesujące z naszego punktu widzenia fragmenty. Ciekawi?

Czy gra Pani w gry komputerowe?

[RJ] Muszę przyznać, że ostatnimi czasy częściej gram w busie podczas jazdy na koncerty niż w domu.

Czy będzie można Panią, albo kogoś z Pani rodziny spotkać w rozgrywce sieciowej w Test Drive Unlimited 2?

[RJ] Na pewno mój mąż i koledzy z mojego zespołu będą dzielnie mnie reprezentować. Już dziś
z niecierpliwością czekają na taką możliwość.

Co skłoniło Panią do przyjęcia oferty podkładania głosu w grze TDU2?

[RJ] Od zawsze przysłuchiwałam się polskim dubbingom w grach komputerowych. Czasem były one nawet powodem dla którego sięgałam po grę. Wydaję mi się, że dubbing w rodzimym języku może wnieść do gry zupełnie nowe elementy, niepowtarzalny charakter albo nastrój, osobisty rys osoby dubbingującej, często sporo autorskiego humoru. Postrzegam swój udział jako fantastyczną przygodę i zupełnie nowe doświadczenie zawodowe.

Czym różni się dubbing w grach od dubbingowania filmów czy śpiewania? Jest trema?

[RJ] Tremy szybko się pozbyłam, bo panowała w studio dubbingowym bardzo koleżeńska atmosfera. Rzeczywiście śpiewanie to pestka przy dubbingu, to jest raczej rodzaj gimnastyki słownej. Najbardziej zaskoczyła mnie precyzja jakiej ode mnie oczekiwano podczas nagrań. Musiałam zmieścić się
z polskimi zdaniami w czasie kwestii wypowiadanych po angielsku. Oczywiście nie muszę tłumaczyć, że nasze zwroty zazwyczaj miały więcej sylab. Tak więc potyczek słownych było co nie miara, ale na szczęście podchodziliśmy do tego z humorem.

Co może Pani powiedzieć o postaci, w którą się wciela?

[RJ] To postać Jane. Starałam się, aby moja bohaterka w polskiej wersji była trochę bardziej wyrozumiała i ciepła dla swoich podopiecznych rajdowców. Skupiłam się na tym, aby
w komentarzach głównie ich wspierać oraz motywować do dokładniejszej i szybszej jazdy. Chociaż kilka razy nie ukrywam, że dałam się ponieść emocjom i zaczęłam wydawać z siebie nieartykułowane dźwięki jak parsknięcie czy okrzyki radości. Przyznaję, że to była świetna zabawa.

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (0)




Powrót do góry