Promowane

8bitspell Relacja: 8bit jest GIT!

Niedzielnego popołudnia odbyła się w łódzkim klubie Jazzga impreza 8bit jest GIT! Co prawda ruszyła ona już o 15, ale jak to zwykle ja — spóźniony i zdezorganizowany — dotarłem tam nieco później. Ciekawi co zastałem na miejscu?

Gdy dotarłem do klubu około 19 relaks trwał w najlepsze. Rozochocony delikatnym wiatrem grill dymił w każdy zakątek jednego z podwórek przy ulicy Piotrkowskiej. Goście na zewnątrz w małych grupkach rozmawiali przy ośmiobitowej muzyce serwowanej przez MONO z NieMa Kru, inni przyglądali się z zaciekawieniem schnącej streetartowej grafice z namalowanym na chodniku Mario. Reszta zaś postawiła na przyjacielskie walki w najnowszej odsłonie Mortal Kombat i potyczki na starych konsolach i komputerach.

A było w czym wybierać — szczerze mówiąc, nie spodziewałem się aż takiego rozrzutu! Mogliśmy zmierzyć m.in. w Fifę 95 na Sedze Mega Drive czy Super Mario World na Super Nintendo Enteraiment System. Nie zabrakło też Segi Master System i Pegazusa, a znalazło się nawet i Commodore 64. Wielką niewiadomą była dla mnie nieobecność jego starszej siostry Amigi. W zamian dostaliśmy telewizor, na którym wyświetlane były intra i tablice wyników z gier tj. Turrican 2, R-Type czy Giana Sisters — cały materiał był jednak nagrany jako plik filmowy i odtwarzany z DVD.

Dziwne to praktyki z filmową prezentacją gier, ale nie mnie oceniać — w oczy rzucił mi się także staroszkolny Pong, w którego mogliśmy grać na jedynej polskiej konsoli, Ameprodzie, do utraty sił! Oprócz tego dla graczy zostały także przygotowane turnieje w piątą i szóstą odsłonę Tekkena oraz wspomnianego wyżej Ponga, którego finał odbył się pod gołym, gwieździstym niebem po godzinie 22. Brawa dla organizatorów za świetną inicjatywę — staroszkolna konsola, rzutnik, noc, muzyka w tle, a wszystko do okraszone bardzo przyjazną i ciepłą atmosferą!

Niekwestionowaną gwiazdą wieczoru był jednak Mateusz ‘MaQ’ Czech ze swoim klasycznym Gameboyem i projektem I set my pixels on fire, który pokazał jak wygląda dobry, ośmiobitowy liveact. Szkoda że jego koncert miał miejsce na podwórzu, przez co widownia rozproszyła się w każdym możliwym kącie. Mimo, że MaQ zaprosił nas do swojego magicznego świata około godziny 21, na dworze było wciąż jasno, tym samym prezentacja wizualizacji które ma w zanadrzu była bezcelowa — szkoda. Ale i tak udało mu się porwać do zabawy uczestników, ci mniej śmiali natomiast, stojąc z boku chętnie podrygiwali główkami. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mieli okazję zobaczyć młodego artystę także na innych imprezach. Zainteresowani jego muzyką byli bowiem nie tylko uczestnicy imprezy, ale i przypadkowi przechodnie, którzy z ciekawością zaglądali do bramy i z fascynacją wkraczali do nieznanego im dotychczas świata. Zresztą sami posłuchajcie jego najnowszego utworu:

I Set My Pixels On Fire – Silver Surface by I Set My Pixels On Fire

To byłoby właściwie na tyle. Z mojej strony mogę życzyć sobie i wam więcej podobnych inicjatyw. Mam nadzieję, że wkrótce w całej Polsce imprezy w klimacie staroszkolnych gier wideo będą bardziej powszechne, a przy okazji na każdej z nich organizatorzy zadbają równie mocno o klimat i atrakcje, co na łódzkim 8bit jest GIT!

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (0)




Powrót do góry