
Jeżeli gdzieś w tym zwichrowanym świecie kryje się heros tak potężny, że nie musi się silić na napinanie muskułów i strojenie krzywych min to z pewnością jest to Kirby. Przystojne, zuchwałe i awanturnicze różowe jąderko powstałe w studiu HAL Laboratory (filii Nintendo) to postać zagadkowa, nie bojąca się dosłownie niczego. Praktycznie każda kolejna gra o Kirbym jest gwarancją czegoś nowego oraz pomysłowego. Czy to naprawdę przyczajony tygrys, czy też może poligon kolejnych pomysłów Nintendo? Ciężko stwierdzić, ale jest niesamowity, tak jak i historia jego życia:
Kirby przyszedł na świat w 1992 roku jako postać pozbawiona przeszłości i jakiegokolwiek tła mogącego pomóc nam w rozszyfrowaniu jego zagadkowej psychiki. Nie wiemy czym ani kim – on po prostu jest. Zaprojektował go Masahiro Sakurai (późniejszy ojciec gigantycznego sukcesu Super Smash Bros. i Meteos, obecnie adoptował markę Kid Icarus w swej własnej firmie – Project Sora), który mając zaledwie 19 lat narysował na kartce papieru uśmiechnięte kółko z rączkami i nóżkami. Pomysł chwycił, co doprowadziło do wydania swej pierwszej gry pod szyldem HAL Laboratory, klasycznego już dzisiaj Kirby’s Dream Land na czarno-białego Game Boya.

Czymś co wyróżniało Kirby’ego była możliwość zasysania najbliżej położonych przedmiotów, co przekładało się na bardzo fantazyjną formę rozgrywki – z wdychaniem powietrza, zmieniającego nas w niepozorny balonik na czele. Masahiro Sakurai na początku swych prac chciał, żeby bohater jego gry wyglądał inaczej – charakterystyczny okrąg z mordką i kończynami stanowił tylko model zastępczy, który miał zniknąć w chwili gdy wpadnie na coś odpowiedniego… Po wielu próbach okazało się jednak, że tak przyzwyczaił się do sympatycznego gluta, że nie chciał się z nim rozstać. Wstępnie stworek nosił imię Popopo i nawet sam Sakurai przyznaje, iż nie pamięta kiedy i w jaki sposób przemianowano go na Kirby’ego. Najpopularniejsze tezy wskazują na ukłon w stronę Jamesa B. Kirby’ego – twórcy odkurzacza (w końcu miało to wiele wspólnego z samą grą) lub prawnika Johna Kirby’ego, który wygrał kluczową dla Nintendo rozprawę. Firma Universal, oskarżyła Japończyków o nielegalne nawiązywanie swym Donkey Kongiem do ich filmowego hitu King Kong. A wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego w jak wielkich tarapatach byłoby Big N gdyby przegrało tamten proces.

W swej pierwszej grze Kirby miał małą rozbieżność w kwestiach rasowych – podczas gdy w Japonii gra wyszła z różową postacią na okładce, Amerykanie dostali białego „duszka”. Dla podsycenia skandalu dodam, że sam Shigeru Miyamoto sugerował, by Kirby był żółty. Ostatecznie nikt już o tym nie pamięta i postać w chwili obecnej jednoznacznie kojarzy nam się z kolorem uwielbianym przez wszystkie dziewczynki z pierwszych klas podstawówki.

Cała seria składa się z elementów stanowiących esencję gier video, czyli intuicyjnego sterowania, dopracowanej animacji, pełni barw i zaskakujących pomysłów. Najwięcej odsłon stanowią klasyczne platformery 2D posiadające chwytliwą ścieżkę dźwiękową i wyjątkowo pozytywną otoczkę, przyjrzyjmy się tym grom:

Kirby’s Dream Land (Game Boy, 1992) jak przystało na debiut pokazało wszystkie najbardziej rozpoznawalne atrybuty Kirby’ego, czyli połykanie, wypluwanie i wciąganie powietrza. Zaledwie pięć światów zdobyło serca graczy swą pomysłowością i wyjątkowością mocy naszego bohatera. Wtedy też pierwszy raz ruszyliśmy na pościg za uber-czarnym charakterem jakim okazał się król Dedede – podły pingwin, który ukradł całe zapasy jedzenia z tytułowej krainy snów.

Druga część przeniosła nas z czarno-białej konsoli przenośnej, na potężnego, umieszczonego pod telewizorem NESa zapewniając Kirby’emu odpowiedni, różowiutki pigment. Kirby’s Adventure (1993), które wyszło także na Game Boya Advance pod nazwą Kirby: Nightmare in Dream Land (2002) było tytułem, który na dobre wyznaczył kierunek serii. Wsysając przeciwników i przedmioty przejmowaliśmy ich moc co znacznie zwiększało nasze możliwości (ataki parasolem forever!). Każdy poziom zaczynała drobna i wesoła animacja, do naszej dyspozycji oddano swoisty warp-room, a na końcu każdego świata czyhał boss. Zawarto nawet mini-gry, „muzea” do nabywania nowych mocy i arenę walki. Pierwszy raz ujrzeliśmy też kolejną słynną postać – Meta Knight’a, żyjącego z Kirbym w stosunkach wrogo-przyjacielskich – zależnie od części w jaką gramy. Tym razem nasz bohater zrobił sobie drzemkę, nic mu się jednak nie przyśniło, więc zmartwiony zaistniałą sytuacją sprawdził co się dzieje. Przyczyną okazał się, król Dedede, który wykradł artefakt z Fontanny Snów i roztrzaskał go na siedem części. Domyślacie się zapewne co zrobi Kirby… I żeby było jeszcze lepiej – gra się automatycznie zapisywała po ukończeniu danego poziomu, co w czasach NESa było naprawdę czymś.
Warto zaznaczyć, że wspominany remake na GBA miał tryb multiplayer dla czterech graczy, nowe mini-gry i możliwość zagrania jako Meta Knight.

Po ustanowieniu swej pozycji w czołówce świata platformówek nadeszła chwila na małe skoczki-w-boczki. Na pierwszy ogień poszedł Kirby’s Pinball Land (Game Boy, 1993) oferujący odbijanie Kirbozorda za pomocą flipperów. Dostaliśmy jeden z najmiodniejszych systemów jakie możemy wymagać od Pinballi (na silniku tej pozycji wydano potem Pokémon Pinball). Klasycznie i zabawnie. Była to jedna z pierwszych gier w historii stanowiących spin-off słynnej marki.

Kirby’s Dream Course (SNES, 1994) zabawiło się z odbiorcami nietypową wizją… Pola golfowego. Zamiast piłki był oczywiście Kirby, którego obserwowaliśmy z izometrycznego rzutu kamery (efekt pseudo-3D) uderzając nim w przeciwników i kończąc rozgrywkę w dołku. Ustawialiśmy siłę i kąt pod którym uderzymy różowego, który nawet w tej części potrafił zdobywać nowe moce (UFO, Tornado etc.) ze swych poległych adwersarzy. Tytuł ten posiadał osiem pól dla pojedynczego gracza i cztery dla dwóch. Ciekawostkę powinien stanowić fakt, że na początku nie miała to być gra o Kirbym tylko zwykły golf. W pewnym momencie developingu zdecydowano się jednak na przeniesienie całości do cukierkowego świata stworzonego przez Sakurai’a.

Kirby’s Avalanche (SNES, 1995) to odsłona serii, która ukazała się tylko na rynku europejskim (jako Kirby’s Ghost Trap) i amerykańskim. Jest to dzieło kolaboracji HAL Laboratory i Compile, czyli twórców słynnej gry logicznej – Puyo Puyo, która jest przyjemną adaptacją idei Tetrisa. Streszczając całą sprawę: łączymy kolorowe gluty spadające z góry ekranu w czwórki, i im lepiej nam idzie tym bardziej uprzykrzamy życie swemu przeciwnikowi.

Kirby’s Block Ball (Game Boy, 1995) okazało się atakiem Kirby’ego na Breakouta/Arkanoida. Nie zbrakło klocków do zniszczenia, power-upów i urozmaiceń w postaci czterech paletek (jedna przy każdej krawędzi ekranu) odbijających wesołego mściciela, strzelania nim pod wybranym kątem czy też porcji mini-gier. Jak zwykle w przypadku Kirby’ego w prostym pomyśle zawarto tonę urozmaiceń.

Powrót do oryginalnej formy przyszedł wraz z Kirby’s Dream Land 2 (Game Boy, 1995) w którym król Dedede znów narozrabiał, kradnąc tęcze łączące poszczególne wyspy w Krainie Marzeń. Tym razem wyruszymy na ratunek nie sami, a ze swymi zwierzęcymi przyjaciółmi dającymi nam spore pole do popisu. Jest chomik Rick (siedzimy na jego barkach, jesteśmy szybsi i zyskujemy przyczepność na śliskich powierzchniach), sowa Coo (powalająca nam przelecieć się na swym grzbiecie) i samogłów Kine (pływamy w jego paszczy).Tytuł ten w sprytny sposób wykorzystywał przystawkę Super Game Boy, która umożliwiała granie w gry z GB na SNESie. Po włożeniu do niej Kirby’s Dream Land 2 zyskiwaliśmy kolory i kilka nowych dźwięków. Z pewnością była to jedna z najlepszych pozycji dostępnych na handheldzie Nintendo, oferując nowe rozwiązania gameplayu i rozwijając jeszcze bardziej możliwości Kirby’ego.

Kirby Super Star (SNES, 1996 – Kirby’s Fun Pak w Europie) stanowi składankę ośmiu gier dziejących się w Krainie Marzeń. Były to produkcje stworzone w najwyższej 16 bitowej jakości. Zacznijmy od platformerów:
Spring Breeze to walka z Dedede kradnącym jedzenie z Krainy Marzeń. To nic innego jak remake Kirby’s Dream Land wzbogacony o możliwości jakie Różowy nabył w kolejnych częściach serii. Fajnym smaczkiem jest ujrzenie w tle, kibicujących nam słynnych postaci Nintendo: Mario, Luigiego, Toada i Birdo. Poza tym w grze mogliśmy używać pomocnika, którym mógł sterować drugi gracz po podpięciu pada.

Dyna Blade prezentowało pojedynek ze strasznym ptaszyskiem… Dyna Blade. Cztery wesołe poziomy stworzone jakby po soczku z gumijagód.

Gourmet Race to platformowy wyścig z Dedede o to kto zdobędzie więcej jedzenia.
The Great Cave Offensive ukazuje nam Kirby’ego uwięzionego w jaskini – naszym celem jest się uwolnić i zebrać skarby, których jest aż 60 (niektóre nawiązują do innych gier Big N jak na przykład zeldowy Triforce).

Revenge of Meta Knight opiera się na kolejnej misji uratowania świata przed złem. Meta Knight i jego rubaszni pomocnicy zbudowali latającą maszynę śmierci mającą im pomóc w zdobyciu Krainy Marzeń. Oczywiście nie możemy do tego dopuścić. Warto zaznaczyć, że jesteśmy tu ograniczeni limitem czasowym.

W Milky Way Wishes słońce walczy z księżycem, Kirby zabiera się więc do roboty i przemierza system słoneczny w poszukiwaniu Novy mogącej spełnić każde życzenie. Jak nietrudno się domyśleć, tak szlachetny mąż zamiast bogactwa, trunków i haremu różowych towarzyszek zażądał, by ciała niebieskie zaprzestały się pojedynkować. Wielkie czyny, zdrady i cuda – taka jest ta gra.
Kirby Super Star zawiera też dwie mini-gry. Były to: Samurai Kirby i Megaton Punch, opierające się na wciskaniu przycisków w odpowiednim czasie. Ponadto na cartridge’u znalazła się Arena będąca wyzwaniem polegającym na pokonaniu wszystkich bossów z poprzednich gier.

W 2008 roku, na Nintendo DS ukazał się remake tej wybitnej składanki, nazwano go Kirby Super Star Ultra i posiadał nowe, śliczne wizualia, multiplayer w Gourmet Race oraz wykorzystywał ekran dotykowy konsolki.

W burzliwej historii Kirby’ego musiało dojść do powstania tytułu “bezpudełkowego”. Kirby’s Toy Box (SNES, 1996) było dostępne dla posiadaczy Satellaview, czyli przystawki do SNESa, którą można nazwać protoplastą korzystania z dobrodziejstw sieci na konsolach. Cały projekt składał się z ośmiu mini-gier, które zginęły w mrokach dziejów, czemu trudno się dziwić. To nic za czym warto tęsknić.

Kirby’s Star Stacker (Game Boy, 1997) to gra logiczna, w której działamy według schematu „umieść gwiazdki między dwoma identycznymi zwierzaczkami”. Niby nic a fajne i ciekawe. Spotkamy tu też swych starych przyjaciół: Ricka, Coo i Kine. Tytuł miał pięć poziomów trudności, tryb multiplayer, time attack i niekończący się tryb wyzwań. Port na SNESa nigdy nie ukazał się poza Japonią.

Kirby’s Dream Land 3 ukazało się w 1997 roku na SNESa. Konsolka praktycznie schodziła już z piedestału, jednak nie przeszkadzało to HAL Laboratory w dostarczeniu kolejnej, wyjątkowej przygody. Graficznie gra przypominała rysunki zrobione kredkami świecowymi, co dodawało jej jeszcze więcej uroku. Rozgrywka poszła bardziej w stronę rozwiązywania prostych puzzli niż walki z przeciwnikami. Po raz kolejny mogliśmy przywołać sobie pomocnika pod postacią niebieskiego gluta sterowanego zarówno przez AI konsoli jak i drugiego gracza. Wprowadzono nawet unikalne rozwiązanie pozwalające na pojawienie się 6sciu postaci sterowanych naraz przez dwójkę graczy, wszystko dzięki temu, że do trójki zwierzęcych przyjaciół z części drugiej, dołączyły: kot Nago, ptaszek Pitch i Chuchu wyglądający jak kolejny glut. Ilość ciekawych kombinacji jakie mogliśmy uzyskać dzięki takiemu rozwiązaniu wprowadzało prawdziwe drugie dno do rozgrywki.

Swój debiut na Nintendo 64 Kirby zaliczył jako jeden z mocniejszych wojowników dostępnych w Super Smash Bros. (1999) czyli grze zaprojektowanej przez Masahiro Sakurai. Był to początek kolejnej kultowej serii Nintendo. Na własnego, niezależnego Kirby’ego trzeba było poczekać rok dłużej…

Kirby 64: The Crystal Shards (2000) pomimo przenosin do trójwymiarowego środowiska zachował wszystkie cechy swych poprzedników. Ważnym usprawnieniem była możliwość wciągania dwóch oponentów tak, by otrzymać moc będącą wypadkową ich właściwości. Historia skupiała się na pomocy wróżce Ribbon, której planeta została zaatakowana przez mroczną materię.

Kirby Tilt ‘n’ Tumble (Game Boy Color, 2000) było pierwszą grą Nintendo polegającą w całości na kierowaniu ruchem – wychylaliśmy konsolkę w wybranym kierunku, a czujnik umieszczony w cartridge’u (o unikalnym różowym kolorze) wydawał w ten sposób komendy Kirby’emu. W tej pozycji wskakujemy na gwiazdkę i zmierzamy przed siebie, by po raz kolejny posprzątać po królu Dedede.

Jedynym Kirby’m na GameCube’a okazał się być Kirby Air Ride (2003) czyli wyścigi w znanym nam dobrze świecie (To pierwszy tytuł na GCN oferujący rozgrywkę po LANie). Charakterystyczną cechą tej pozycji była jej prostota – jeden przycisk odpowiadał tu za wszystko, łącznie z hamowaniem i używaniem dopałek gdyż przyspieszanie było automatyczne. Jedynymi grywalnymi postaciami byli Meta Knight, król Dedede i oczywiście Kirby, który przybierał różne barwy podczas zabaw w multiplayerze.
Z obowiązku napomknę o obecności jąderka w Super Smash Bros. Melee (GameCube, 2001)

Ofensywa na Game Boya Advance przyjęła postać Kirby & the Amazing Mirror (2004). Jest to do dziś jedna z najbardziej treściwych gier zarówno w serii jak i w bibliotece GBA. W przestworzach Krainy Marzeń istnieje świat luster, gdzie odbijane są życzenia, pewnego dnia zaczęło odbijać się w nim tylko zło. Meta Knight wyrusza na ratunek, jednak jego mroczna, „odbita” wersja atakuje w tym czasie Kirby’ego… Przecinając go na cztery części! Od tej chwili, podczas przechodzenia gry możemy chwycić za telefon i przywołać pozostałych trzech Kirbych na pomoc w walce i rozwiązywaniu zagadek. Mapa świata staje tu przed nami otworem, możemy zbierać przedmioty, oraz dostajemy nowe moce (Kirby-mag i Kirby-aniołek to potęga!). Reasumując jest to pozycja bardzo mocno czerpiąca zarówno ze swoich poprzedników jak i z Super Metroida. Poza tym dostaliśmy opcję grania z trójką przyjaciół.

Największa zmiana stylu rozgrywki uraczyła nas przy okazji Kirby: Canvas Curse (NDS, 2005, Kirby: Power Paintbrush w Europie). Autorzy zdecydowali się na całkowite porzucenie sterowania przyciskami na rzecz ekranu dotykowego. Bardzo fikuśna pozycja opierała się na rysowaniu tęczowego szlaczku po którym toczył się nasz okrągły heros (pozbawiono go kończyn). Gra wymaga sporo precyzji i umiejętnego obserwowania wskaźnika z magiczną farbą, którą wyznaczamy szlak Kirby’emu. Ktoś musi przecież uratować świat zmieniony przez złą wiedźmę w malowidło…

Kirby: Squeak Squad (NDS, 2006) powróciło do korzeni skupiając się na sterowaniu przyciskami i raczej niewielkiemu użyciu Touchscreena (służył do mieszania wessanych mocy i przedmiotów – bardzo przyjemne rozwiązanie). Tym razem fabuła obraca się wokół tego, że skradziono przekąskę Kirby’ego – przepyszny kawałek ciasta truskawkowego. NO JAK TAK MOŻNA? Sprawcami okazał się Squeaks Squad czyli ekipa bardzo zgranych złodziejskich myszy. Takich rzeczy nie puszcza się płazem, więc wyruszyliśmy w kolejną przygodę pełną wsysania, wypluwania i używania coraz to nowych mocy. Klasyczny Kirby w jeszcze piękniejszej oprawie zawsze jest w cenie.
Gdy Wii zaczęło sprzedawać się w gigantycznych ilościach wiadomym było, że Nintendo musi odpowiednio zadbać o zapas gier dla swych fanów. Tym sposobem powstało Super Smash Bros. Brawl (2008), w którym nie mogło zabraknąć Kirby’ego. Osobna przygoda Różowego została także przesunięta z GameCube’a na Wii, przyjmując formę… włóczki.

Kirby’s Epic Yarn (Wii, 2010) z początku było projektem o nazwie Fluff of Yarn kodowanym przez Good-Feel, Big N postanowiło jednak złożyć propozycję tej firmie. W ten oto sposób przekształcono ich pomysł na grę z Kirbym, przy której pomagało także HAL Laboratory. W Epic Yarn sterowaliśmy Wii Remotem trzymanym w obu dłoniach, jak na klasycznym, NESowym padzie. Zdecydowano się odjeść od ustanowionego kanonu i odebrać Kirby’emu możliwość wsysania umiejętności wrogów. Zamiast tego mieliśmy swoisty bicz i możliwość zmieniania wrogów w kulkę wełny… Bo wełną ta gra stoi, jej unikalny wygląd w swej słodkości potrafi rozpuścić lód w sercu każdego ponuraka. Bajkowy design poziomów wsparty został trybem przechodzenia gry w kooperacji z drugim graczem. Jest to kolejny cukiereczek w historii marki Kirby.

Na tym z grubsza (bo grzebać w zawiłościach każdej części można przez całe dni, tygodnie, miesiące) kończy się znana nam historia Kirby’ego. Postaci świetnej i wyluzowanej do granic możliwości, której zdecydowanie nie wypada lekceważyć, a tym bardziej nie znać. Kulista potęga. Wypada tylko czekać na więcej.
Wytrwałych do końca żegna najróżowszy Cascad świata.
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
Tania gra: PS3 [#19] [inFamous]
CD Projekt RED chcą nam obwieścić coś dużego [nowości]
Tania gra: PS3 [#19] [inFamous]
Naj naj naj najlepsza kolekcjonerka w historii to ta z okazji 25lecia Street Fightera
Tania gra: PS3 [#19] [inFamous]
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
KOMENTARZE (1)
Tekst świetny, wymiata; zresztą Kirby też to jedna z najfajniejszych i zarazem najbardziej wykręconych postaci z uniwersum BiG N.