Z pewnym współczuciem śledziłem podczas E3 wpisy na Twitterze takich twórców jak Katsuhiro Harada (Tekken) czy Atsushi Inaba (wiadomo). Pisali bowiem w godzinach rannych, że znów czeka ich dzień hikikomori, a o zobaczeniu tytułów innych wydawców mogą pomarzyć. Cały dzień w małej klatce spędzony na wywiadach. Pół biedy, jeśli rozmówcy są interesujący i można się dzielić różnymi informacjami. Toshihiro Nagoshi, twórca Yakuzy i Binary Domain nie miał takiego szczęścia. W felietonie dla Famitsu podzielił się co go najbardziej denerwowało:
Jeśli chodzi o gry, to lokalne media wielokrotnie pytały o japońskie, nienadające się już do niczego gry. Odpowiadałem spokojnie, ale wewnątrz byłem tak wściekły, że chciałem im nakopać
Szczerze mówiąc nie dziwię się. Dokładnie o tym samym pisał już Inaba jakiś czas temu podczas wizyty i serii wywiadów w Europie. Ile można pytać o to samo? I co tacy dziennikarze spodziewają się usłyszeć?
Ale na szczęście tak klawo opalony jak Nagoshi facet widzi w tym pozytywy:
Ten gniew daje też jednak mi, jako twórcy, energię do działania
I z pewnością do udowodnienia, że Japonia jeszcze wcale nie umarła. Albo się przynajmniej bardzo stara. Trzymamy kciuki. Głupio by było, jakby KKW za kilka lat już nikogo…
[źródło]
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
CD Projekt RED chcą nam obwieścić coś dużego [nowości]
CD Projekt RED chcą nam obwieścić coś dużego [nowości]
Tania gra: PS3 [#19] [inFamous]
CD Projekt RED chcą nam obwieścić coś dużego [nowości]
Tania gra: PS3 [#19] [inFamous]
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
KOMENTARZE (0)