Artykuły

spolecznosc O tym, czy można dziś ekscytować się grą bez fabuły?

Ogrywając w ostatnim czasie serię Super Mario Galaxy zacząłem się zastanawiać nad zadanym wyżej pytaniem. Obiektem moich zainteresowań stała się treść fabularna gier. Weźmy za przykład powyższy tytuł. No właśnie, czy jest o czym mówić? Od pierwszych gier z hydraulikiem fabuła prezentuje się w zasadzie tak samo – księżniczka została porwana, my ruszamy jej na ratunek. Proste, żeby nie powiedzieć prostackie, rozwiązanie. Zakończenia tej opowiastki potrafi domyślić się nawet pięcioletnie dziecko. Kiedyś to przechodziło, wszakże przeciętny odbiorca Super Mario Bros w okresie jej wydania liczył sobie pewnie góra piętnaście wiosen (oczywiście jest to luźne założenie). Czy w świecie, w którym średnia wieku gracza wynosi około trzydziestu lat, gry z tego typu „fabułą”, a może raczej czymś na jej wzór, mają rację bytu?

Rozważania należy zacząć od tego, z czego składają się gry video i jakie składowe są najważniejsze w kwestii ich oceny. W recenzjach przeważnie zostajemy informowani o następujących aspektach: mechanice, grafice, udźwiękowieniu, fabule, grywalności. Grywalność jest rozumiana jako zlepek cech, dzięki którym możemy powiedzieć czy rozgrywka jest fajna, czy może do dupy. Udźwiękowienie jest mniej ważne, a mechanika to w dużej mierze kwestia gustu. W obecnych tytułach coraz bardziej istotnym czynnikiem jest też grafika (chyba każdy lubi przechadzać się po ładnie zaprojektowanym środowisku). Jak się ma do tego wszystkiego fabuła? Historia w grach video towarzyszy naszej branży już w zasadzie od samego początku. Pierwsze kroki zawsze są trudne, podobnie było i w tym przypadku — wszystko zaczęło się od mało skomplikowanych historyjek, będących raczej tylko pretekstem do zabawy (nie należy jednak zapominać, że w większości przypadków taki stan rzeczy wynikał z kwestii technologicznych). Obecnie fabuła odgrywa bardzo ważną rolę w grach (dla niektórych pewnie nawet najważniejszą). Gry video coraz bardziej upodobniają się do filmów, a wiek przeciętnego gracza wzrasta. Naturalną koleją rzeczy jest więc przywiązywanie coraz większej wagi do tworzenia lepszych opowieści. Z ust ludzi związanych z branżą często pada stwierdzenie, że gry bez fabuły to już przeszłość. Czy na pewno tak jest i czy myśląc takimi kategoriami nie zapędzamy się w kozi róg?

Zastanawiającą kwestią jest mobilizacja gracza do ukończenia danej pozycji, a jak pokazują badania, ponad połowa nabywców nie kończy zakupionych przez siebie tytułów (ciekawe, jak ma się do tego poznanie fabuły). Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że zawsze staram się kończyć gry właśnie ze względu na historię w nich zawartą, wybaczając przy tym ewentualne niedoróbki od strony technicznej. Dodam jeszcze, że po ukończeniu głównego wątku fabularnego niezwykle rzadko wracam do konkretnego tytułu. Ewenementem jest dla mnie wspomniany już Super Mario Galaxy. Grę da się ukończyć bez przechodzenia wszystkich poziomów w niej zawartych (zbierzemy odpowiednią ilość gwiazdek i ruszamy na ostateczną walkę, możemy przy tym pominąć trudniejsze plansze). Ja właśnie tak zrobiłem, historia została dopełniona, księżniczka uratowana i co, koniec gry? Absolutnie nie. Po przejściu faktycznie miałem poczucie lekkiego zniechęcenia: „Po co do tego wracać, przecież zrobiłem już to, czego
wymagali ode mnie twórcy?”. Przemogłem się jednak i ukończyłem wszystkie dostępne w grze levele. Dlaczego? Ano właśnie z powodu grywalności. Super Mario Galaxy jest pod tym względem po prostu mistrzowską grą .

Dlaczego tak wielu graczy nie kończy gier i jednocześnie nie poznaje całej historii?

Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Zapewne wynika to po części ze znużenia rozgrywką, ale też i z długiego czasu jej prowadzenia, czy też z braku czasu. Ręczę jednak, że gdyby inne gry były tak grywalne, jak wspomniany powyżej tytuł, większa część ludzi kończyłaby je.

W przeciwieństwie do pewnej grupy osób, nie mam za złe twórcom gier, tego że w przypadku niektórych ich pozycji historia jest tylko pretekstem i nie ma w zasadzie żadnego znaczenia. Pomyślmy, czy w serii o wąsatym hydrauliku jakakolwiek racjonalna fabuła by przeszła? Jakieś rozterki emocjonalne, a może zdrada Peach, tudzież inne życiowe sytuacje? I przede wszystkim, jak ma się do tego skakanie po chmurkach, łapanie monetek i wskakiwanie na drąg, na którym wisi flaga? Niestety, albo i stety, poważniejsza fabuła po prostu tu nie pasuje. Czy należy mieć o to pretensje do twórców?

Moim zdaniem — nie. Nie tylko ja zresztą prezentuję taki pogląd, na co wskazują oceny dla platformerów z Marianem w roli głównej, jakie dostaje od światowych mediów, ogromna liczba sprzedanych egzemplarzy, liczne nagrody oraz niezwykła popularność samej postaci. Nie zawsze fabuła jest istotna, wszystko zależy po prostu od przyjętej konwencji i nie widzę żadnych przeciwwskazań, żeby nawet dorosłemu człowiekowi spodobały się Super Mario Galaxy czy Donkey Kong. W końcu na jakich podwalinach powstała ta branża? Często zapominamy o swoich korzeniach, myślimy, że coś jest passe, nie dostrzegając, że pewne rzeczy się nie starzeją i nadal sprawiając nam frajdę, mimo upływu czasu.

Rozpędziłem się podając za przykłady gier z jednej serii, ale w miejsce SMG można wstawić wiele innych tytułów, często platformówek, ale nie tylko – wliczają się w to choćby strzelanki 2d, puzzle, czy arcade’owe bijatyki.

Kończąc te krótkie rozważania mam tylko nadzieję, że gier takich jak seria z Mario, stawiających przede wszystkim na dobrą zabawę oraz nie silących się zarówno na realizm, jak i na dorosłą historię nie zabraknie. Po prostu nadal chcę skakać po klockach, zbierać monetki i ratować księżniczki z rąk smoko- żółwia. I jak pokazują statystyki — nie tylko ja. Tyle.

Piotr Kazz Kaźmierczak

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (2)

  • Nosferatu Sierpień 16, 2011 o 22:25

    kazz@: Prosimy o więcej takich artykułów. Tego właśnie trochę brakuje na Niezgranych - publicystyki.

  • Razer Sierpień 17, 2011 o 11:39

    Przydała by się w końcu jakaś Fifa z fabułą ;) Nie no, w piłki nie gram, ale uwielbiam bez większego sensu pojeździć sobie w Skate, albo włączyć Just Cause 2 czy jakiegoś Assassina i po prostu biegać i skakać, dla czystej przyjemności, bez żadnej fabuły.




Powrót do góry