Need for Speed: Heavy Rain – w taki sposób, zaraz po pierwszej zapowiedzi, gracze ochrzcili najnowszą grę z serii Need for Speed, której oficjalny podtytuł brzmi – the Run. Wcielamy się w niej Jacka Rourke, którego jedyną szansą na rozwiązanie problemów jest udział w nielegalnym wyścigu przez całe Stany Zjednoczone, od San Francisco, aż do Nowego Jorku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, nowy NFS, żerowanie na marce, odcinanie kuponów, czyli wszystko to, co gracze lubią najbardziej, gdyby nie fakt, że lwia część prezentacji tego tytułu polegała na pokazywaniu przeróżnych quick time eventów i innych mniej lub bardziej oskryptowanych części rozgrywki. Gra wyścigowa z fabułą na poziomie amerykańskich hitów klasy B w konwencji Heavy Raina? Czemu nie, w końcu cóż można wymyślić robiąc, (jak podpowiada mi Wikipedia) osiemnasty(?!) raz tą samą grę.
Na tegorocznym Gamescomie studio EA Black Box poszło po rozum do głowy (lub co bardziej prawdopodobne – przeczytało reakcje graczy) i zamiast chełpić się nieciekawą warstwą fabularną gry, zaprezentowało to, co sugeruje tytuł serii – zapach spalin, lśniące samochody i emocjonujące wyścigi. Pokazany na konferencji wyścig na ośnieżonych górskich serpentynach wzbudził we mnie zaskakująco pozytywne emocje, dlatego bez zastanowienia postanowiłem sam chwycić za pada i sprawdzić jak to wszystko wygląda z bliska.
W ciągu kilkunastu minut spędzonych z grą miałem możliwość wzięcia udziału w wyścigu odbywającym się na trasie Desert Hills, gdzieś na pustynnych terenach Nevady. Startowałem ostatni, a moim zadaniem było jak najszybsze wyprzedzenie dziesięciu przeciwników i przejechanie linii mety na jak najwyższym miejscu. Pierwsze wrażenie? O matko, tu trzeba hamować! Model jazdy jest specyficzny. Nie tak typowo zręcznościowy, jak w zeszłorocznym Need for Speed: Hot Pursuit, jednak daleko mu do typowej, znanej z Forzy, czy Gran Turismo, symulacji. Hamulca musimy używać równie często co dopalacza, mimo to, po kilku minutach gry, the Run daje się oswoić, a jazda potrafi sprawić wiele frajdy. W osiągnięciu mety nie pomagają również inne samochody poruszające się po amerykańskich drogach, ale nie chodzi mi tu o zwykłych przeciwników. EA Black Box nie zrezygnowało z ruchu ulicznego, dlatego potężny dzwon z amerykańskim vanem wiozącym całą rodzinkę na wycieczkę do McDonalda może przydarzyć się nawet najbardziej doświadczonym graczom. Oczywiście po zapoznaniu się z trasą, dzięki rozlicznym skrótom, możemy skutecznie unikać innych użytkowników drogi, a wspomniany ruch uliczny jeszcze bardziej zmusza nas do szukania alternatywnych dróg.
Gra napędzana jest drugą edycją silnika Frostbite, co widać i czuć już na kilometr od ekranu. Jakość tekstur, oświetlenie, czy nawet gama kolorów jota w jotę przypomina to co widzimy w Battlefield 3. Wygląda to tak, jak gdyby the Run był tylko modem do najnowszego hitu od EA. Nie jest to oczywiście wada najnowszego Need for Speeda, wręcz przeciwnie. Taki poziom grafiki w połączeniu z dobrze zrobionym poczuciem prędkości tylko poprawia wrażenia towarzyszące graniu w the Runa.
Need for Speed: The Run wzbudza we mnie naprawdę skrajne uczucia. To, co pokazało EA na targach w Kolonii, bardzo mi się spodobało. Wyścigi są emocjonujące, model jazdy może się podobać, a grafika na kłuje w oczy. Cały czas, w tyle głowy, mam jednak obawy o ten nieszczęsny tryb fabularny. Kiedy ciekawe uliczne ściganie przerwą oskryptowane pościgi z policyjnymi helikopterami oraz nic nie wnoszące sekwencje QTE moja cierpliwość może po prostu nie wytrzymać. Na szczęście moje wątpliwości zostaną rozwiane już w listopadzie.
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
Znamy cały soundtrack z nowego Tony’ego Hawka – przesłuchaj go tutaj! [są powroty!]
Microsoft ma kolejne kłopoty. Sędzia zasugerował, aby zakazać Xbox 360 w USA
Konami i Autumn Games oskarżone o 14 milionowy przewał związany z Def Jam Rapstar
Microsoft ma kolejne kłopoty. Sędzia zasugerował, aby zakazać Xbox 360 w USA
Naszą branżą rządzą chore prawa [kasa za recenzje]
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
KOMENTARZE (0)