Newsy

spolecznosc Zagraliśmy: Sniper: Ghost Warrior 2

Jeśli rynek gier wideo rozpatrywalibyśmy tylko pod kątem biznesu, polskie City Interactive należałoby do samej światowej czołówki. Firma przez lata tworzyła kolejne klony swoich niegrywalnych, niewymagających dużych budżetów FPSów, które sprzedawała za cenę dużego kebaba. CI zdominowało rynek tanich gier w Polsce i na świecie, a produkcje polskiego studia można znaleźć w krajach, których średnio wykształcony człowiek nie odnalazłby nawet na mapie. Rok temu firma postanowiła rozpocząć desant na portfele core’owych graczy wypuszczając grę Sniper Ghost Warrior. Nie był to tytuł wybitny, nie był nawet dobry, ale sprzedawany po atrakcyjnej cenie wpasował się w niszę i nie odrzucał graczy po pierwszych kilkunastu minutach rozgrywki. Zachęcone debiutem na rynku gier wysokobudżetowych CI postanowiło po raz kolejny pozwolić wcielić się nam w rolę snajpera zapowiadając Sniper Ghost Warrior 2.

To, co na targach Gamescom podobało mi się najbardziej, to rozmach stoiska z grą Sniper Ghost Warrior 2. Duże, kolorowe, rzucające się w oczy i niczym nieustępujące innym targowym konstrukcjom. Skutecznie przyciągało dziesiątki ludzi chętnych do zagrania w najnowszą produkcję CI nawet pomimo tego, że prezentowane wewnątrz demo trwało zaledwie dziesięć minut.

Chwytając pada, od razu zostałem rzucony w snajperskie kamasze, by skutecznie wyeliminować kilku złych ludzi. Nie pytajcie mnie jednak kim byli „Ci Żli”. Nie pytajcie mnie o cel misji. Nie pytajcie mnie nawet w kogo się wcieliłem. Cała gra, zarówno napisy jak i dubbing, była po niemiecku, dlatego nawet o taką błahostkę jak wytłumaczenie sterowania musiałem prosić chodzącego między stanowiskami pracownika CI. Nie pozostało mi więc nic innego, jak parcie do przodu i strzelanie do tych, którzy strzelają do mnie. Nie było ich jednak za dużo, a co gorsza, nie grzeszyli zanadto inteligencją. Przez całe demo zabiłem dosłownie sześć osób dlatego ciężko jest mi ocenić snajperski aspekt gry. System strzelania przypomina to, co widzieliśmy w pierwszej części. Na pocisk wpływ ma wiele zewnętrznych czynników takich jak wiatr, odległość od celu i grawitacja, jednak grając na niższych poziomach trudności na celowniku widoczna jest mała, czerwona kropka, która pokazuje miejsce w jakie trafi pocisk po wystrzale. Demo kończy się walką z bossem. Zastanawiacie się, kim jest ów boss? Czy przyszło mi stoczyć epicki snajperski pojedynek rodem z filmu „Wróg u bram”? Nie! Naszym przeciwnikiem jest… helikopter! Zadaniem jest zestrzelenie pilota śmigłowca, który przez całą walkę ostrzeliwuje nas w taki sposób, jakbyśmy byli całym ciężko opancerzonym batalionem, a nie skromnym żołnierzem. Wszystko byłoby fajnie, w końcu każdy snajper marzy o takim strzeleckim wyzwaniu, jednak gdy okazało się, że zamiast celowania w głowę wystarczy dwa razy trafić w tę samą szybę helikoptera, cały czar prysł. Ach te przecudowne skrypty…

To, czym nowy snajper imponuje już przy pierwszym kontakcie jest grafika. CryEngine 3 po prostu daje radę. Roślinność, tekstury, modele borni, widoki, czy zasięg na jaki widzi nasz bohater. Wszystko te elementy stawiają najnowsze dzieło CI w czołówce gier prezentowanych na tegorocznym Gamescomie. Technicznej stronie grafiki nie ustępuje również sama stylistyka całej gry. Ośnieżone szczyty Tybetu, ruiny świątyń, czy falująca na wietrze roślinność tworzą bardzo ciekawie wyglądające poziome (nie będę tu oryginalny mówiąc, że przypominają one te widziane w Uncharted). Mam nadzieję, że w finalnej grze wszystkie miejscówki będą prezentować co najmniej ten sam poziom.

Odchodząc od konsoli z grą Sniper Ghost Warrior 2 szczękę miałem dalej na swoim miejscu. Mimo wszystko nie byłem też rozczarowany. Nowa produkcja CI może okazać się naprawdę bardzo dobrym FPSem, którego bez wahania będzie można nazwać wysokobudżetowym polskim hitem konsolowym. Gra wychodzi na rynek dopiero w 2012 roku dlatego ma jeszcze dużo czasu na ostateczne dopracowanie. Mam nadzieję, że twórcy posłuchają opinii graczy i zainwestują w dobrą kampanię reklamową, bo Sniper 2 może się okazać dla CI istną przepustką na deweloperskie salony.

Amadeusz “Deusz” Łaszcz

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (0)




Powrót do góry