Wcześniej do Binary Domain przyciągało mnie przede wszystkim nazwisko Toshihiro Nagoshiego, autora Yakuzy, oraz artworki zniszczonego Tokio z przyszłości. Aż tyle i tylko tyle, ponieważ główny element gry – strzelanie – jakoś niespecjalnie do mnie przemawiał. Nie wspominając o tym, że jakkolwiek dobrze się o Japończykach nie wyrażać, to do strzelania talentu nie mają. Z tym większą więc ciekawością poszedłem na gamescomowy pokaz Binary Domain aby ambiwalentne odczucia naprostować – albo w jedną, albo w drugą stronę.
Binary Domain dzieje się kilkadziesiąt lat w przód od nas, w nowoczesnym Tokio. Miasto podzielone zostało na dwie części – dolną, zniszczoną, gdzie żyją ci, których nie stać na dostanie się do części górnej – zamożnej, pięknej, pełnej przepychu i dobrobytu. W takim świecie zaawansowane funkcje społeczne pełnią maszyny – nam autorzy opowiadali np. o policyjnych robotach. Coś jednak dzieje się z nimi nie tak, w związku z czym międzynarodowa grupa zostaje wysłana do Tokio na zbadanie sprawy. Tak wygląda zawiązanie fabuły, która ma poruszać wątki zarówno personalne, jak i polityczno-społeczne, że tak górnolotnie powiem.
Pierwsze skojarzenie po zobaczeniu rozgrywki to Vanquish – szara kolorystyka jest podobna, też chowamy się za osłonami i wyglądamy tylko po to aby wystrzelać oponentów. Już tutaj autorzy schowali jednak pewne kruczki – ot, większość graczy pewnie zacznie eksterminację próbując odstrzelić przeciwnikom głowy, prawda? Niespodzianka! Za taki ruch czeka nas co najwyżej tryb berserk i jeszcze bardziej upierdliwy przeciwnik. Lepiej odstrzelić mu nogi, to go przynajmniej unieruchomi. Takich smaczków ma być więcej.
W grze znajdują się jednak jeszcze 2 dodatkowe elementy, które jak dla mnie stanowią solidne uzupełnienie podstawowego strzelania, ba, mogące nawet je uratować w przypadku nie do końca udanego wykonania tej części gry.
Po pierwsze – nasi towarzysze. Nie idziemy sami, są koło nas sterowani przez konsolę kompani. I ci mają swoje charaktery, dni lepsze i gorsze. Może ich nasze zachowanie razić, może im się podobać. I zależnie jak wpasujemy się w resztę ekipy, tak będzie toczyła się rozgrywka. Przykład: jesteśmy niemili, nie wspieramy innych w walce itd. – za to prawie nikt nas nie polubi. I trzeba będzie się liczyć, że AI będzie właśnie nas wysyłało na misję zwiadowczą i pierwszy ogień. A jak wtedy padniemy, to nie liczmy, że ktoś poda nam apteczkę – takie coś tylko wtedy, gdy cieszymy się szacunkiem i zaufaniem w drużynie. Można by pomyśleć – ok, to w takim razie tylko bycie dobrym ma sens. Ale to nieprawda – nie każdemu ze składu (a do wyboru jest wielu żołnierzy) podoba się to samo, na dodatek są też bonusy za bycie nielubianym. Nie działamy wtedy zespołowo, ale idąc samemu do walki zyskujemy więcej punktów doświadczenia rozwijających naszą postać. Coś za coś.
Druga rzecz to komunikacja głosowa z naszymi ludźmi. W każdej scenie przygotowanych jest ok. 60 kwestii, które rozpozna konsola po wypowiedzeniu ich do headsetu, a nasi współtowarzysze odpowiednio zareagują. Nam pokazano scenę chowania się przed ogniem przeciwnika, gdy główny bohater (czyli producent gry na pokazie) powiedział do koleżanki ze składu, że ją kocha. Ta od razu go zwyzywała i stwierdziła, że ma napierać na siły wroga, a nie się wygłupiać. Takich akcji będzie zdecydowanie więcej i nie wiem jak Wam, z pewnością przyzwyczajonym do komunikacji głosowej z kumplami przez sieć, ale mi takie rozwiązanie się bardzo podoba.
Trudno na razie wyrokować jak oba wymieniony wyżej atuty przekują się ostatecznie na urozmaicenie rozgrywki. Obawiam się wyłożenia na jakichś banałach, ale staram się być dobrej myśli. Binary Domain okazało się szalenie ciekawą i kompletnie niedocenioną pozycją, która pewnie podobnie jak Yakuza sprzeda się słabo, ale posiadać będzie sporo świetnych elementów docenionych przez niewielu. Premiera w Europie będzie mieć miejsce 17 lutego 2012 i warto już się szykować. Spocznij.
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
Microsoft ma kolejne kłopoty. Sędzia zasugerował, aby zakazać Xbox 360 w USA
Znamy cały soundtrack z nowego Tony’ego Hawka – przesłuchaj go tutaj! [są powroty!]
Microsoft ma kolejne kłopoty. Sędzia zasugerował, aby zakazać Xbox 360 w USA
Konami i Autumn Games oskarżone o 14 milionowy przewał związany z Def Jam Rapstar
Microsoft ma kolejne kłopoty. Sędzia zasugerował, aby zakazać Xbox 360 w USA
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
KOMENTARZE (1)
Mi to samo skojarzenie się nasunęło. Ale wygląda na jednak sporo głębsze.