Promowane

8bitspell Dlaczego nie warto kupować Mortal Kombat Arcade Kollection?

Kiedy pojawiły się pierwsze zapowiedzi smoczej kompilacji od razu zrozumiałem, dlaczego Mortal Kombat II zniknęło z sieciowego sklepu Sony. Niestety nie zdążyłem się w nią wcześniej zaopatrzyć, dlatego na trylogię byłem napalony jak szczerbaty na suchary. Po kilku godzinach spędzonych przy grach na PS3 mogę z czystym sercem powiedzieć, że, przynajmniej na dzień dzisiejszy, nie są one warte wydanych 10$. Niestety.

Mortal Kombat Arcade Kollection

Wydawca: Warner Bros. Interactive Entertainment
Deweloper: Other Ocean Interactive
Platforma: PlayStation 3 (recenzowana) / Xbox 360
Cena: 10$ / 800msp

Co mi się podobało?

— Klasyka raz jeszcze — dobrze, że w końcu możemy grać w te trzy mordoklepki na nowych sprzętach, których pady są pozbawione przewodów, a same konsole do podłączenia nie potrzebują wtyczek antenowych. Przystępna cena sprawia, że wielu przez nostalgię zaopatrzy się w kompilacje. Tym razem nie musimy siedzieć też z otwartymi magazynami o grach, w których zostały spisane wszystkie tajne ciosy i sekwencje, dzięki którym możemy w brutalny sposób wykończyć przeciwnika. I to byłoby na tyle, jeżeli chodzi o plusy — obecność trylogii na konsole obecnej generacji i lista ciosów to wszystkie pozytywne aspekty, jakie udało mi się znaleźć. Cała reszta jest jednym wielkim nieporozumieniem.

Co mi się nie podobało?

— HD to nie jest — Na starcie świat obiegły wieści o tym, że klasyczne Mortale powrócą w blasku, chwale i wysokiej rozdzielczości. Nasze niedoczekanie. Gry, przynajmniej na ekranach LCD, wypadają po prostu słabo — nie ważne który z możliwych filtrów (a są 4: painted 1, painted 2, smooth i arcade) nałożymy. Nawet widok wygiętego ekranu rodem ze staroszkolnych automatów nie pomaga. Może na bardziej zasłużonych telewizorach CRT nie ma takiego problemu, jednak jeżeli ktoś zakupił tę grę nie tylko ze względu na nostalgię, będzie srogo zawiedziony. Ale przecież wszyscy wiemy, że grafika to nie wszystko.

— Błędy. Dużo błędów — twórcy na swoim oficjalnym facebookowym profilu zdążyli nas już przeprosić za wszystkie niedociągnięcia, zapewniając jednocześnie, że pracują nad ich rozwiązaniem. Grałem dłuższą chwilę już we wszystkie trzy części, najbardziej zbugowaną okazała się być druga — o ironio, bo w końcu na niej zależało mi najbardziej. Tak… eee, złośliwego i żelaznego Kintaro nie widziałem w żadnej innej wersji — a wierzcie, że grałem w pełnoprawne Mortal Kombat II na wielu platformach. Nie chwaląc się — w niektórych portach nadal ujarzmiam tę bestię bez zadraśnięcia; w wydaniu z Arcade Kollection, mimo wielu prób, nie jestem w stanie pokonać go nawet na poziomie Very Easy. Jak wieść gminna niesie — nie tylko ja. Ale wyśrubowany poziom trudności to nie wszystko, bo glitche i machlojki ze strony botów są tak niesprawiedliwe, że odechciewa nam się grać. Nie przesadzam.
Wisienką na torcie wśród błędów jest utrata kontroli nad postacią na sekundę czy dwie, po odpauzowaniu gry. Świetnie przygotowana kompilacja, gratuluję.

— Dorzućcie trochę internetów — nie wiem czy wina leży po stronie mojego łącza (z innymi tytułami nie miewam takich problemów) czy samej gry, ale potyczki sieciowe to istny koszmar pod względem jakości rozgrywki. Zastanawiam się, czy obraz choć raz przekroczył zawrotną liczbę 25 klatek na sekundę — mam jednak solidne podstawy by podejrzewać, że takie zajście nie miało miejsca. Liczę, że to tylko chwilowe problemy — jeśli nie, to najsilniejszy aspekt wydawnictwa okaże się jego gwoździem do trumny. Wygląda na to, że na dziś w kwestii potyczek w klasyczne gry Mortal Kombat z przyjaciółmi nadal zostają tylko realne spotkania. Może to i lepiej.

Podsumowując — zestawu, przynajmniej do czasu wydania łatki, nie polecam nikomu. Nawet ortodoksyjnym fanom. Mimo że na pierwszy rzut oka wszystko wygląda świetnie, po kilkunastu minutach przekonujemy się, że to tylko pozory. Jestem optymistą, liczę że po wydaniu patcha wszystkie, a przynajmniej większość, problemy zostaną zażegnane. Niemniej póki co proponuję, jeżeli tylko macie taką możliwość, sięgnąć swoje stare konsolki / komputery i odpalić na nich klasyczne Mortal Kombat. Ja, w ramach odreagowania po zawodzie jakim jest Arcade Kollection, zaliczyłem partyjkę w dwójkę na Amidze — to zawsze działa.

Jak grałem: Przeszedłem MK I oraz UMK3 na normalu, usiłowałem to samo uczynić z MK II — niestety, jak pisałem wcześniej, nie byłem w stanie ujarzmić Kintaro. Jak się okazuje, w tym przypadku zmiana poziomu trudności na Very Easy na niewiele się zdała, bo bestia wciąż atakuje jak szalona, przewidując wszystkie nasze ruchy. Ostatecznie udało mi się wygrać kilka losowych rund, ale to za mało, aby dobrnąć do, jak głoszą wieści — normalnie zakodowanego pod względem poziomu trudności, Shao Kahna. Oprócz tego stoczyłem kilka bitew w zwolnionym tempie przez internet: zarówno mecze rankingowe jak i przyjacielskie. Jest z kim grać, niestety jeszcze nie bardzo jest w co.

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (0)




Powrót do góry