Byłem wielkim fanem wszystkich produkcji Criterion. W zasadzie mógłbym powiedzieć, że każdą ich grę kupowałem w ciemno i nigdy się nie zawiodłem. Aż do dzisiaj. Co poszło źle w Burnout Crash?
Wydawca: Electronic Arts
Deweloper: Criterion
Platforma: PlayStation 3 / Xbox 360 (recenzowana)
Cena: 10$ / 800msp
Co mi się podobało:
- Autolog dostarcza – To genialny wynalazek Criterion i tutaj również sprawdza się znakomicie. Ze względu na sam arcade’owy charakter rozgrywki i miliony punktów do zdobycia rywalizacja potrafi być zacięta. Jeśli macie kilku znajomych, którzy grę zakupili to na pewno Burnout Crash sporo na tym zyskuje.
- Bum, bum, bum – Crash od zawsze był dla mnie najlepszym trybem ze wszystkich Burnoutów, zagrywałem się w to na PS2. Zdarzało się, że ze znajomymi potrafiliśmy przesiedzieć pół imprezy przekazując sobie pada z ręki do ręki i próbując poprawić swoje wyniki. Ten duch tamtego trybu udało się zachować – każdy kolejny wybuch zwiększa licznik punktów, aż dochodzimy do niebagatelnych 50 milionów, nawet nie wiedząc za bardzo, kiedy to się stało.
Co mi się nie podobało:
- Przeciętna oprawa – Rozumiem, gdybym usłyszał, że to wersja na iPhone’a czy też PSP, Wii. Niestety od PS3 i Xboxa 360 oczekuję znacznie więcej i wiem, że się da, bo mamy mnóstwo świetnych przykładów na Live Arcade czy PSNie.
- Zagraj, powtórz – W skrócie można powiedzieć, że gra jest po prostu nudna. Co prawda, gdy ją uruchamiam to przez pierwsze kilka prób zdobywam punkty, gwiazdki i idę dalej, ale nie czuję tej żyłki do podkręcania wyniku. Możliwe, że to kwestia tego, że gra jest bardzo losowa i nigdy nie wiem, co zrobiłem źle albo gdzie mógłbym się poprawić. W dwóch podejściach mogę mieć 10 i 100 milionów, bo jeden samochód tym razem postanowił skręcić, a nie pojechać prosto.
- Wiem już wszystko – Schemat gry jest taki, że już po wersji demonstracyjnej będziecie znali cały schemat zabawy. Niby w grze są trzy tryby rozgrywki, ale tak naprawdę nie różnią się, aż tak bardzo od siebie. Poza tym to już tylko dużo gwiazdek do zdobycia i brak sensownej motywacji.
- Kinectowa impreza – Bonusem wersji Xboxowej jest Kinect Party, które pozwala na zabawę na zmianę korzystając z kamerki Microsoftu. Sterowanie samo w sobie jest o dziwo całkiem niezłe, ale gier imprezowych na Kinecta nie brakuje, więc nie widzę sensu w czekaniu na swoją kolej w Burnout Crash.
- Zbyt lekka stylistyka – Poprzednie Crashe to była powiedzmy, że prawie poważna sprawa – tutaj wszystko jest rysunkowe, sztucznie zabawne i przede wszystkim kolorowe. Miejscami jednocześnie jesteśmy atakowani tak wieloma przerysowanymi koncepcjami (wliczając w to głos wkurzającego zapowiadającego), że przestajemy to odbierać pozytywnie. To nie ten Burnout, którego tak miło wspominam.
Podsumowanie: W tym okresie wychodzi tyle świetnych gier, że te 800 MSP/36 złotych warto dołożyć do jednego z pewniaków. Jak dla mnie Burnout Crash to dobry koncept na smartphony, gdzie możemy się szybko pobawić czekając na autobus. Zresztą oprawa nawet dopasowana do tej platformy. Na szczęście gra ma demo, więc każdy może się przekonać sam czy jednak poczuje tę magię zdobywania kolejnych milionów oglądając przelatujące ufo, spadający samolot czy wysadzając wóz dostarczyciela pizzy.
Jak grałem: Nie ukrywam, że gry nie skończyłem i pewnie już nigdy nie skończę. Zdobyłem około 50 gwiazdek i szczerze odmawiam kontynuowania zabawy, bo po prostu nie warto. Spróbowałem też wyzwań z Autologa oraz Kinect Party. Kod na grę dostarczył polski dystrybutor, firma Electronic Arts.
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
Microsoft ma kolejne kłopoty. Sędzia zasugerował, aby zakazać Xbox 360 w USA
Zobacz to czego inni nie mogą – Sniper: Ghost Warrior 2 pozdrawia z Bośni
Tania gra: PS3 [#19] [inFamous]
Tania gra: PS3 [#19] [inFamous]
Konami i Autumn Games oskarżone o 14 milionowy przewał związany z Def Jam Rapstar
@Verminaard: News niejasny. Kto wziął pożyczkę? Konami, Autumn, czy oba? Konami było po prostu żyrantem?
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
KOMENTARZE (0)