Promowane

8bitspell Sega na konferencji CD Projekt

Nie myślcie, że wczorajsza impreza to tylko ulepszony Wiedźmin 2.0. i Disney Universe. Oprócz nich można było też pograć w inne tytuły. Dla mnie jednym z największych zaskoczeń było stoisko Segi, na którym miałem szansę sprawdzić dwa poziomy Binary Domain, Sonic Generations i pozabijać nieco nieumarłych w  House of the Dead: Overkill. Jedna gra mnie zaskoczyła pozytywnie, jedna negatywnie, a trzecią już znam, zatem bez większych rewelacji.

Binary Domain:
Po zapowiedziach nowej gry Toshiro Nagoshiego, twórcy Yakuzy, nie spodziewałem się fajerwerków. Od początku byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tej produkcji — futurystyczna strzelanka, tworzona przez świeżo powstałe Ryu ga Gotoku Studio nie wydawała mi się najciekawszą z nadchodzacych pozycji. Dlaczego? Chyba nie do końca, jak zawsze, ufałem futurystycznej wizji świata, a może zwyczajnie nie doceniałem możliwości Nagoshiego? Niemniej już teraz wiem, że byłem w błędzie.

Dwa poziomy które miałem szansę ograć były bardzo klimatyczne. Zniszczone, opanowane przez roboty, miasta prezentowały się naprawdę przyjemnie dla oka. Na wstępie też możemy wybierać skład naszej drużyny, sami decydujemy z którymi towarzyszami będziemy pokonywać kolejne zastępy wrogo nastawionych metalowych żołnierzy — zarówno tych mniejszych jak i większych. Każdy z nich miewa swoje humory, a na nie spory wpływ ma nasze zachowanie. To właśnie nasz bohater jest kapitanem drużyny, zatem w jego kompetencjach leży wydawanie poleceń reszcie. Jednak tylko od ich nastawienia do kontrolowanej przez nas postaci zależy, jak będą się do nich ustosunkowywać. Ciekawy pomysł, fajne rozwiązanie. Ciekawe jest też rozwiązanie ze wspomnianymi komendami — mieliśmy już okazję czytać, że można je wydawać głosowo. Faktycznie, przy stanowiskach z grą leżały headsety, jednak nie było wokół nich nikogo, kto podpowiedziałby jak je stosować.

Sama rozgrywka w zaprezentowanych misjach także wypadła ciekawie. Z jednej strony niczym się nie wyróżnia. Można by ją porównać np. do Vanquisha, ale myślę, że byłoby to nieco niesprawiedliwie. Binary Domain może się bowiem pochwalić świetnie zaprojektowaną, dynamiczną, rozgrywką, ciekawie zrobionymi lokacjami i kilkoma, wspominamymi wyżej, rozwiązaniami, które czynią ją atrakcyjniejszą od całej lawiny gier utrzymanych w tej konwencji. Mam tyklko nadzieję, że podobnym poziomem będą się mogły poszczycić także pozostałe misje. I po kilkunastu minutach spędzonych z grą całkowicie zmieniłem do niej stosunek. Jednak są jeszcze twórcy, którym można zaufać, nawet w ciemno.

Sonic Generations:
Rocznicowe przygody niebieskiego jeża okazały się dla mnie niezwykle rozczarowujące. Z jednej strony dostaliśmy znane i lubiane, odświeżone, Green Hill Zone z pierwszego Sonic the Hedgehog na Segę Mega Drive, z drugiej ten sam świat, ale z nowoczesną odsłoną maskotki Segi. Pisząc o nowym wcieleniu szybkiego bohatera mam na myśli to rodem z Sonic Colors. A to nie wygląda najlepiej.

Wizualnie Sonic Generations prezentuje się nienagannie. Nowe wcielenie Zielonych Wzgórz na pierwszy rzut oka wydało mi się idealnie odtworzoną lokacją, którą po raz pierwszy mogliśmy podziwiać już 20 lat temu na szesnastobitowej konsoli Nieskich. I mimo że zawrotna prędkość naszego bohatera sprawia, że tła jakoś specjalnie nie mają czasu wywrzeć na nas wrażenia. Wszystko dzieje się w takim tempie, że praca projektantów map wydaje mi się w dużym stopniu bezsensowna. Niemniej w klasycznym ujęciu, mimo wielu cyferek na naszym liczniku, mamy szansę jeszcze zwolnić. W przypadku drugiej opcji pędzimy niczym Struś Pędziwiatr uciekający przed Kojotem. Szczerze mówiąc to nie bardzo ogarniałem co się dzieje na ekranie, mimo że przechodziłem ten sam poziom dwa razy. To było szybkie, ale i sukcesywne. Choć pewnie dlatego, że to jedna z pierwszych lokacji w grze, nie mam pojęcia jak w takim tempie można pokonywać ostatnie, dużo trudniejsze levele.

Myślę, że jeżeli ktokolwiek grał w dwie wspomniane wyżej gry, nie bardzo jest się o czym rozwodzić. To wszystko już było, znamy to. Pytanie tylko brzmi, czy wciąż nam tego mało? Ja, mimo ogromnego sentymentu do Sonika, pasuję. Reszcie przed zakupem polecam przynajmniej sprawdzenie dema.

House of the Dead: Overkill
Zanim udało mi się zagrać w port tego odkurzonego tytułu z Wii minęło nieco czasu. Najpierw problemy z kontrolerami, później niekończące się (dosłownie!) ekrany ładowania, aż w końcu ktoś się zlitował i poprawił, przynajmniej część błędów. Ostatecznie, pomimo obecności drugiego gracza w menu i dołączenia do rozgrywki, nie udało nam się terminować zombie w dwie osoby. Rozwiązania nie znalazłem, jestem jednak przekonany, że to jedynie konferencyjne problemy techniczne i ostatecznie wszyscy będziemy się w naszych domach cieszyć Domem Umarłych na PS3 w dwie osoby.

Samo House of the Dead: Overkill, cóż, po prostu było. Obsługiwanie jej za pomocą PS MOVE nie było jakimś zupełnie innowacyjnym doświadczeniem. Gra działała płynnie, została też nieco podrasowana wizualnie. Zabijanie zombie jak zwykle sprawia dużo frajdy, ale jeżeli ktoś miał/ma szansę przejść ten tytuł już na konsoli Nintendo to jedynie jego bardzo atrakcyjna cena lub trofea są w stanie go przekonać do zakupu.

Więcej tytułów na części poświęconej Segi niestety nie było. ,w które grałem zagrać były — jak już wyżej napisałem — zaskakująco dobre, złe i zwyczajnie przewidywalne. Niemniej Binary Domain jest moim najmilszym rozczarowaniem ostatnich miesięcy, dlatego wszystkim radzę, aby nie lekceważyć nowego dziecka Toshiro Nagoshiego, bo może trochę zawojować wśród przyszłorocznych premier.

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (0)




Powrót do góry