Artykuły

Cascad Krzywym Okiem: Urwałem skorpiona

Urwałem i nie wiem jak to się stało. Mój pies z rozdwojeniem jaźni (wydaje mu się, że jest kotem) przysięga, że nic nie widział. Jestem nieszczęśliwy.

Gdy człowiek budzi się rano i widzi kolekcjonerskie wydanie Mortal Kombat, to się cieszy. Nie cieszy się za to kiedy zauważa, że figurka Scorpiona straciła rękę. Taki urok kolekcjonerek – kupić i nie dotykać, a najlepiej schować za lodówkę. Zrobienie kilku fatality poprawiło mi humor, jednak wciąż mam w sobie tego dzieciaka-kolekcjonera, który twierdzi, że takie rzeczy po jakimkolwiek uszczerbku są gówno warte.

Chwyciłem za super-glue, którym niemal się odurzyłem, i po odrobinie pomyślunku całość wygląda na prawie nietkniętą, jednak jej autonomia została naruszona na zawsze. I choćbym był wirtuozem tubki z klejem, to już tego nie cofnę i nie oszukam własnego sumienia. To chore, ale w mojej głowie ta kolekcjonerka stanowi obecnie mój mały pomnik wstydu.

Nawet kobietę można naprawić przy odpowiednio rozwiniętym koncie w banku, a głupiej figurki już się nie da. Nasz świat się do niczego nie nadaje. Zwykły kawałek plastiku zepsuł mi cały dzień.

Marzyło mi się sprzedać ten zestawik za 15 lat, za 10 tysięcy eurozłotych (gdy już eBay wyprze allegro i nauczę się nim posługiwać), ale wiem, że teraz to już się nie uda. Ech, i po co przepłacać…

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (3)

  • adek Październik 02, 2011 o 19:29

    Mam na półce figurkę Nazgula ze złamanym mieczem i podobnie jak u Ciebie Arku, sprawia to, że na mojej twarzy malują się małe czerwone plamki wstydu :(

  • Razer Październik 02, 2011 o 20:12

    Pics or didn't happen!

  • karmazynowy Październik 02, 2011 o 23:01

    Oho a ponoć nie uznajesz figurek kłamczuszku ^_^




Powrót do góry