Newsy

mrkort Rod Fergusson, producent wykonawczy Gears of War 3 tłumaczy dlaczego za zawartość płyt musimy płacić dwa razy.

Wyobraźmy sobie sytuację. Kupujemy grę za 60 dolców, wychodzi do niej DLC za kolejnych 10. Marketingowcom, może marce, udaje się nas skusić jego na zakup. Ściągamy dodatek  z Xbox Live i w osłupieniu patrzymy, że zajmuje tylko 1,42MB. Znaczy musiał być schowany na płycie. Bulwersujące!

Taka sytuacja przydarzyła się tym, którzy kupili najnowsze Gears of War, jak również dodatek Horde Command Pack (zawierający trzy nowe mapy dla trybu multiplayer, nowy wygląd broni, kilka nowych przedmiotów do trybu Hordy itp.). Przeciętnego amerykańskiego konsumenta trafił szlag. W końcu technicznie rzecz biorąc, kupując płyty, kupuje się również ich zawartość. Zatem Epic każe sobie płacić za coś, za co już raz się zapłaciło. Karygodne! Wstyd i hańba.

Fergusson, broń się!

Nie mówiliśmy, że wszystko, co znajduje się na płycie, to produkt [ten, za sześć dych]. Dysk, to po prostu kolejny mechanizm służący do dostarczania zawartości gry.

Producent wykonawczy Gears of War 3 uważa, że Epic stara się być jak najbardziej uczciwym graczem, dlatego w ogóle nie próbowali opuścić zasłony dymnej na to, jaki rozmiar będzie miało DLC oraz fakt, że znajduje się już na dyskach z grą.

Nie chcieliśmy sztucznie powiększać jego rozmiaru. Znam przypadki, w których inni mówili „dodamy tam jakiś film do ściągnięcia”. [W takim wypadku] Ludzie mogą łatwo dowiedzieć się, że próbujesz zrobić przekręt.

Rod Fergusson również, całkiem nieźle i logicznie swoją drogą, tłumaczy dlaczego sprawa przybrała taki, a nie inny obrót. Trzeba tu zwrócić uwagę na fakt, iż Gears of War 3 oryginalnie miało ukazać się wiosną, jednak w związku z opóźnieniami wylądowało w sklepach jesienią. Do tego należy dodać, że przecież i tak każdy z grających w grę, niezależnie od tego, czy ma ochotę kupić dodatek, czy po prostu grać w wersję podstawową, będzie musiał pobrać DLC. W końcu żaden producent nie ma ochoty dzielić środowiska multiplayer na grupy tych, którym dodatki będą wyświetlać się na ekranach i tych, którym nie będą.

Prace nad DLC zaczęliśmy bardzo wcześnie, aby wszystko współgrało z naszym rozkładem czasowym. [W związku z opóźnieniem wydania gry] Okazało się, że wszystko było gotowe, zanim wysłaliśmy gry do sklepów. […] Jednym z naszych zmartwień okazał się być fakt, iż każdy z graczy będzie musiał pobrać dodatek kompatybilności, ponieważ [DLC] nastawione jest na nowe skiny postaci i broni. […] Czuliśmy, że to sytuacja, w której wygrywa każdy, bo nikt nie będzie musiał ściągać niczego olbrzymiego, gdy dodatek się ukaże.

W zasadzie ciężko mi zarzucić jakieś pokrętne rozumowanie w takim wypadku. To, że DLC ogólnie, jako idea mi nie odpowiada – może dlatego, że pamiętam czasy, gdy gry po prostu wychodziły a Internet miała NASA – nie zmienia faktu, że tłumaczenie jest jak najbardziej sensowne.

Fergusson dodaje jeszcze:

Myślę, że to, co uczyniło sprawę mało przejrzystą, to nic innego, jak fakt, iż wszystko znajdowało się już na płycie. Mogliśmy to zostawić i powiedzieć „Hej, macie tu kolejną płytę”.

Zamiast takiego podejścia Epic dostarczył graczom produkt – grę Gears of War 3, razem z udostępnionym później Horde Command Pack. Może rzeczywiście płyta z grą jest po prostu kolejnym mechanizmem dostarczania zawartości gry?

Jako człowiekowi z natury leniwemu i łatwo poddającemu się frustracji, w zasadzie odpowiada mi takie podejście producenta. Choć w dalszym ciągu przypominają mi się słowa Guybrusha Threepwooda z finalnego dialogu z Elaine w The Secret of Monkey Island: “Nigdy nie płać więcej niż 20 dolców za grę”, to jednak skoro już ją kupiłem i chciałbym pograć z kumplami w Hordę, to trafiłby mnie szlag, gdybym musiał pobierać gigabajty danych przed grą. Prawdopodobnie wyłączyłbym konsolę w oprawie milionów przekleństw.  Zastanawiam się jak Wy odbieracie tego typu zagrywkę ze strony Epic.

[źródło]

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (0)




Powrót do góry