Artykuły

mrkort Czy warto kupić The Elder Scrolls V: Skyrim? [recenzja]

Przede mną wylądował smok. A ja tylko spokojnie łaziłem po górach. Spojrzał na mnie. Nie będę się oszukiwał, że mnie nie zauważy. Ręce na myszy i klawiaturze mojej maszyny do pisania zaczęły się trząść. Pomyślałem – „szlag, koniec drogi”.

Wpadłem jednak na pomysł. Zupełnie, jak bohaterowie, którzy sami opowiadają swoje historie, wziąłem nogi za pas. Podbiegłem do skraju góry i skoczyłem. Pal licho, w końcu większa szansa, że przeżyję skacząc, niż w gadzim brzuchu. Okazało się, że było wystarczająco nisko, abym nie roztrzaskał się o skały. Udało się wylądować, szybki rzut oka i widzę bandytę i wilka, przed chwilą najwyraźniej walczyli, teraz stoją z osłupiałymi minami i się na mnie gapią.

Ryk smoka w tle zadziałał jak doskonałe przypomnienie dlaczego tu jestem. Przebiegłem pomiędzy bandytą i wilkiem w stronę kolejnego uskoku górskiego. Ręce dalej się trzęsą, rzut oka za plecy. W międzyczasie okazało się, że wilk, smok i bandzior założyli najwyraźniej jakiś sojusz przeciwko mnie i całkiem szparko poruszają się w moim kierunku. Spojrzenie w dół – kilkadziesiąt metrów przepaści, na dole rzeka. No cóż, spróbujmy, może jest wystarczająco głęboka. Parę chwil później znalazłem się w zimnej wodzie. Ale co ze smokiem, przecież może latać i całkiem zwinnie mu to idzie. Wcisnąłem „escape”. Pójdę zapalić, odpocznę. Zastanowię się później.

Skyrim jest jedną z tych gier, których się wyczekuje. To RPG o otwartym świecie od Bethesdy, o którym było bardzo głośno, jeszcze przed premierą. Nawet teraz nie ma dnia, aby nie pojawiła się jakaś wiadomość dotycząca nowej odsłony Elder Scrolls. Do gry podchodziłem nieco sceptycznie, spodziewając się, że Bethesda może wykonać ją po najmniejszej linii oporu. Kopiując Oblivion, po czym delikatnie wzmacniając kod „tu i ówdzie”, ale bez większego szału. Okazało się jednak, że natknąłem się na krok milowy w grach RPG.

Mimo iż jest to kolejny Elder Scrolls, to wielu podobieństw do poprzednika – na szczęście – nie odnalazłem. Po kilku scenach wstępu stanąłem w górach. Gdzie nie popatrzyłem, tam rysowały się ośnieżone szczyty. Wtedy pomyślałem, że muszę zobaczyć je wszystkie, są piękne. Potem ktoś powiedział mi, że właśnie dostałem do dyspozycji Tatrzański Park Narodowy. No dobra, 40 kilometrów kwadratowych gór przeskalowanych do świata gry. Każdy centymetr z tych kilometrów można zwiedzić, każdy jest inny. Każdy loch wygląda inaczej, każdy śnieżny szczyt. Co prawda zdarza się napotkać bliźniacze formacje skalne, ale doprawdy daleko tu do obrazu z poprzedniej odsłony cyklu. W Oblivion prawie wszystkie bramy do innych wymiarów wyglądały identycznie, i zawierały to samo w środku. A może skały wyglądały podobnie, bo pogubiłem drogę?

Zatwardziali fani RPG mogliby narzekać, że zmienił się sposób walki na łatwiejszy, że nic nie wynika już z rzutu kostką, przypadku. Wszystko zależy od umiejętności manewrowych gracza. Moim zdaniem jednak, to właśnie dzięki temu, gdy wchodzisz w świat Skyrim, naprawdę się w nim znajdujesz. I to jest to, na co czekałem. Nie na tabelki i „rozrysowywanie” mojej postaci w Excelu. Chciałem czuć, że moja postać żyje, że po prostu, jak w rzeczywistości, czyni, a nie zastanawia się co się stanie, gdy na K20 wyrzuci złą cyferkę.

Oczywiście w dalszym ciągu, można narzekać na kilka rzeczy. Na to, że broń się nie niszczy, a przecież powinna, bo się niszczy w rzeczywistości. Na to, że AI jest głupie i na wyższe uczelnie pchać się nie powinno. Czasami, gdy podjedziesz do wioski atakowanej przez smoka i w ferworze walki zdzielisz obuchem jednego z milicjantów, to zamkną Cię w lochu. W trakcie walki ze smokiem, a co. Ale i tak jest lepiej niż w Oblivion. Tam można było cofać się rzucając w przeciwnika czarami i wszystko szło gładko. Tutaj ten numer nie przejdzie. Tu przeciwnik (dopóki nie zablokuje się na stole oczywiście) szarżujący na gracza zawsze będzie szybszy, niż cofający się spryciarz.

W nagrodę mamy całą masę sprzętu i sił nadprzyrodzonych, których możemy dowolnie używać, aby żyjących pozbawić ich największego skarbu – życia. I możemy korzystać z obu rąk. Chcesz tarczę i krótką broń białą? Nie ma problemu, proszę bardzo. Spójrz, jak ślicznie wygląda blok. Chcesz, niczym Conan Barbarzyńca wywijać długim mieczem? Dlaczego nie, wywijaj. Chcesz mieć na podorędziu dwa czary i manipulować nimi niczym Imperator Palpatine w Star Wars? Nic prostszego. Jedynym ograniczeniem jest Twoja fantazja i delikatne ramy narzucone przez twórców. Ramy, które składają się z ilości dostępnego sprzętu i czarów, oraz z tego jak dużo się nimi posługujemy, aby stać się lepszym w operowaniu nimi. Wiadomo, nic nowego, było w innych Elder Scrolls, ale tu o niczym nie musisz decydować, tu dzieje się to – z braku lepszego słowa – organicznie.

Skyrim jednak, to nie części składowe. To nie żadna tam walka, żaden sprzęt, żadne AI. Skyrim, to po prostu świat i na tym trzeba się skoncentrować. Bethesda wydaje się mówić graczom, „dostajecie świat, róbcie z nim co tylko chcecie”. I naprawdę ciężko tu znaleźć ograniczenia. Ktoś nawet napisał, świetny swoją drogą artykuł, o tym co takiego zjadł w Skyrim (do przeczytania po angielsku w Kill Screen Magazine). Jak wiele jest gier w których możesz toczyć się po torach narzuconej fabuły, ale równie dobrze możesz ukraść konia i wysiekać sobie drogę przez wszystkie lokacje? Jak wiele jest gier, w których możesz wziąć udział w konkursie picia alkoholu, po czym na kacu zastanawiać się „co ja takiego robiłem wczoraj?” i wypytywać o to mieszkańców?

Świat może stać się przytłaczający dla niektórych graczy. Rzadko kiedy, albo raczej nigdy dotąd, nie miałem okazji zaobserwować tak rozległej zawartości gry RPG. Zadania poboczne generowane są proceduralnie, zatem wirtualnie nie kończą się. Wybija 50 godzina gry, a Ty w dalszym ciągu masz milion niedokończonych pobocznych questów i nie wiesz za co się wziąć. Gorzej, że to samo będzie przy godzinie setnej. I następnych.

Skyrim ma sporo błędów, bugów różnego typu, lecz naprawdę z lekkim sercem można je wybaczyć, bo to co dostajemy, to coś niezwykłego. Udajmy się w przenośnię malarską. Bethesda daje ramę, płótno, pędzel i farby. Malujesz Ty. Rozmyślnie nie opowiadałem niczego o fabule czy bohaterach w grze, bo największą przyjemnością jest odkryć to wszystko samemu.

Sumując, Bethesda wykonała grę rewelacyjną. Króla komputerowych RPG. Oddała graczom piękny, świeży i szeroki świat. Nie dała za to bohatera i historii.

Ty jesteś bohaterem, a historia jest Twoja.

KOMENTARZE (10)

  • StGreg Listopad 23, 2011 o 13:03

    Skyrim jest naprawdę świetną grą. Szczerze mówiąc na początku w ogóle się tą grą nie interesowałem, szczególnie mając w pamięci Obliviona, który (imho) nie dorastał do pięt Morrowindowi ale się bardzo miło zaskoczyłem. Jeden z najlepszych tytułów tego roku. Ale jednak dla mnie grą roku (tą naj naj) jest jednak nowa Zelda. ;)

  • mus1ek Listopad 23, 2011 o 13:28

    Świetny tekst z fajnymi metaforami i podsumowaniem x)

  • marvelous Listopad 23, 2011 o 15:16

    "Króla komputerowych RPG."
    Dohohohoho...

    Nie.

  • Pele Listopad 23, 2011 o 16:53

    Pele chce Skyrima bardziej niż Skyrim Pelego. Już nawet mam na pomysł jaką pierwszą postać wyprodukować! Dawać mi to tu!

  • Pele Listopad 23, 2011 o 16:59

    Zapomniał bym o czymś! Obiektywnie rzecz ujmując dosyć niezła recenzja.

  • angh Listopad 23, 2011 o 19:33

    "Mimo iż jest to kolejny Elder Scrolls, to wielu podobieństw do poprzednika ? na szczęście ? nie odnalazłem"

    Ja raczej z tym szczesciem to bym sie wstrzymal. Niestety, nie ma tez za grosz podobienstw do morrowinda, a sama gra gra jest po prostu dobra, ale nie wiecej niz dobra. Fajna historia, dobra grafika, ciekawy swiat. Dzieki temu calosc daje wiele przyjamnosci i na pewno warto zagrac. Ale niestety, wiele rzeczy lekko schrzaniono. Interface jest przerzucone z konsoli - siasc i plakac. Serio - gra na pecety niby, ale mam robic jakies wygiasy za kazdym razem, gdy chce sie napic? Grafika jest piekna, ale w morrowindzie tez jest niezla - http://www.youtube.com/watch?v=2r6hilB6Dlc , wlasnie w niego gram i gra sie bardzo przyjemnie. Smoki.... mialem wrazenie, ze smoki sa dosc inteligentnymi bestiami. A tu prosze, wystarczy wskoczyc za kamien i koniec! smok zachowuje sie jak baran. To ja juz wole oblivionove cofanie sie. Cala gra jest ZNACZNIE latwiejsza. A jednoczesnie nie przywiazuje tak do swiata. No i sam poczatek.... rany, czy naprawde ZAWSZE musimy zaczynac jako wiezniowie? taka tradycja?
    Brak rozsadnego zarzadzania ekwipunkiem, brak zuzycia broni... dostalismy produkt dla scasualowanych ceerpegowcow, ktorzy podkrecaja muzyke na full i sie jaraja epickoscia podczas lazenia z punktu a do pubktu b...;)
    http://www.youtube.com/watch?v=xdjneYpfOIc ;)
    i jeszcze:
    http://www.youtube.com/watch?v=RMKJ9fDM2mo
    Generalnie - warto kupic. Kawal swietnej rozrywki. Ale ani to najlepsze cprg, ani gra wydana w tym roku, ani tez nie przeskoczyla dwojki poprzednikow.

  • mus1ek Listopad 24, 2011 o 10:31

    Totalnie się z poprzednikiem nie zgodzę, Obliviona to ta gra zjada na śniadanie a co do morowinda to oczywiście można się kłócić bo obie gry mają specyficzny klimat. Uproszczenia, tak zgodzę się, takie czasy jednak niektóre idą na plus, mi osobiście nie uśmiecha się wykonywać zadania w którym najpierw muszę znaleźć jaskinię wiedząc tylko że, jest gdzieś na północ a potem wygrzebać z jej dna jakiś dajmy na to pierścionek biorąc pod uwagę jeszcze to że, większość dungeonów jest bliźniaczo podobnych a jedynym czynnikiem popychającym mnie do ich badania jest możliwość znalezienia artefaktów. Tutaj mam zaznaczony dungeon który muszę przeszukać jednak w zamian za to dostaję znacznie więcej zadań, ciekawych miejsc do zbadania i nie znajdę podziemia cierpiącego na syndrom obliviona (kopiuj, wklej w którym próżno szukać artefaktów). Interfejs, owszem na PC'ie może być kłopotliwy, tutaj mogli go jakoś na PC'tach przebudować jednak nie zapominajmy że, ta gra była robiona pod konsole (xBoxa), mi osobiście na PS3 pasuje taki jaki jest. Walka bardziej nastawiona na akcję i efekciarstwo, no i tu znów można dyskutować, tutaj nie wszystko mi się podoba choć uważam że, w morku machanie przed wielkim zielonym ogrem mieczykiem z odległości pół metra i nagminne słyszenie świstów (nie trafianie) było grubo przesadzone.

    Dla mnie gra roku x)

  • ethnoe Listopad 24, 2011 o 10:41

    Wczoraj zakupiłem i zaczynam przygodę moim Dunmerem na mroźnej północy ;) Zobaczymy jak będzie, Oblivion był nudny, a skalowanie świata kuriozalne, ale w Morrowinda (razem z dodatkami) mam zgranych XXX godzin. Szkoda, że sejw gdzeiś przepadł :/

  • Altairus Listopad 24, 2011 o 14:10

    Zniszczenie broni pewnie się pojawi w modach. Tak jak w Morrowindzie dzięki użytkownikom można było podnosić zioła a nie wyjmować je z wnętrza roślin. Ciekawi mnie jeszcze jak wygląda sprawa ze strzałami można je wyciągać z trupów?

  • mus1ek Listopad 24, 2011 o 14:24

    @Altairus - Jeśli kogoś zabiłeś łukiem, to przy przeszukiwaniu jego zwłok znajdziesz przy nim trochę strzał, natomiast chybione możesz wyciągać ze ścian/podłogi itd.

ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE NA FORUM

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.



Powrót do góry