
Gracze przeważnie interesują się więcej niż jedną gałęzią kultury; komiks, fantastyka i kinematografia bardzo często towarzyszom naszemu hobby. Dobrze jest wiedzieć, że dla takich „powszechnie zorientowanych” jednostek powstał naprawdę przyjemny i zabawny serial komediowy. Grupka geniuszy, którzy przez lata spędzone w szkole byli poniżani i wyśmiewani teraz pracuje na uniwersytecie i niesamowicie bawi swymi rozterkami.
Big Bang Theory, przetłumaczone w Polsce na niefortunne „Teoria Wielkiego Podrywu” to sitcom, który zdecydowanie warto znać. Zapraszam do świata fizyków przebierających się za Justice League, grających Rock Bandowe koncerty i kłócących się o to, który sezon Star Treka był gorszy:

Sheldon Cooper, Rajesh Koothrappali, Howard Wolowitz i Leonard Hofstadter ukończyli studia już w wieku nastu lat, połączyła ich praca na Uniwersytecie. Poznajemy ich w czasie kiedy naprzeciwko mieszkania Sheldona i Leonarda wprowadza się całkiem „standardowa” dziewczyna o imieniu Penny. Od tej chwili wszystko zostaje wywrócone do góry nogami. Cała czwórka geeków/nerdów/dziwaków z mniejszym lub większym entuzjazmem przyjmuje Penny do swojego życia. Oczywiście trzech z nich momentalnie stara się o względy blondynki i jak można się domyśleć – wypada to naprawdę śmiesznie, przeplatane jest to szalonymi pomysłami (vide naprawa kosmicznej toalety dla NASA) realizowanymi przez grupę fascynatów całkowicie nie pasujących do współczesnego świata.
Żeby zrozumieć dlaczego Big Bang Theory jest idealne dla geeków warto zobaczyć ten fragment serialu:
Po takim wprowadzeniu można już wyczuć, co dzieje się w trakcie reszty odcinków. Przejdźmy zatem do obsady:

Dr Sheldon Lee Cooper – Facet który jest niekwestionowaną gwiazdą tego show, genialny fizyk, który tak bardzo rozpływa się nad swym intelektem, że nie może się normalnie porozumieć praktycznie z nikim z „normalnego świata”, a zwłaszcza z Penny. Jego wygląd modliszki, zerowy pociąg seksualny i prawdopodobny syndrom Aspergera są wspierane przez masę natręctw (Pukanie po trzy razy, siedzenie tylko na swoim ulubionym miejscu etc.). Przezabawnie wypadają jego próby zrozumienia emocjonalnej strony ludzi, prowadzenie sporów i niemożliwość kłamania. Trzyma się ściśle określonych zasad i dokładnie tego samego wymaga od środowiska, problem w tym, że to on ustala zasady… Dla jego tików, śmiechu i okazjonalnych żartów wypada choćby dać szanse BBT. Pochodzący z katolickiej rodziny, rzuca prześmieszne uwagi w kierunku swej matki, fanatyczki której nie może przetłumaczyć, że coś takiego jak ewolucja to fakt.

Penny – Obiekt westchnień Leonarda, dziewczyna z Nebraski o standardowej amerykańskiej przeszłości, (czyli bycie cheerleederką, testy ciążowe i marzenie o aktorstwie). Przyjechała do Pasadeny z myślą o graniu w filmach, niestety sny o karierze zastąpiła praca w restauracji. Penny jest uczuciowa, porywcza i nie do końca wie co robić ze swoim życiem. Mieszkanie naprzeciwko Leonarda dało jej jednak nie tylko dużo wsparcia (Jak nie trudno się domyślić, darmowego), ale i konieczność przebywania z Sheldonem, który uwielbia pokazywać ją jako przykład wadliwości systemu szkolnictwa Stanów Zjednoczonych. Walczą ze sobą niczym Północ z Południem, jednak twórcy BBT tak wszystko rozplanowali, że często mogą się zwrócić o pomoc tylko do siebie. Są to bez wątpienia jedne z najbardziej epickich momentów serialu, ścierające człowieka-robota z dziarską panną, lubiącą zwalczyć problemy alkoholem (Właściwie to w towarzystwie Sheldona musi ciągle pić). Postać Penny, przez swoich sąsiadów powoli zaczyna zmieniać się w geeka, coraz lepiej orientuje się w Gwiezdnych Wojnach i Star Treku, grała nawet w MMORPG.

Howard Wolowitz – Wyśmiewany przez Sheldona za to, że jest „tylko” inżynierem. Howard to drobniutki żyd mieszkający z matką, która zatruwa mu życie. Traktowany jest przez nią jak 10 letni chłopiec, rodzicielka wciąż myśli że Howard zamiast do pracy idzie do szkoły, a koledzy „przyszli się pobawić”. Mimo iż często dostaje jej się za to ciętą ripostą, to wszystko wskazuje na to, że on naprawdę lubi być rozpieszczany. Howard zna kilka języków i lubi uważać się za wytrawnego podrywacza, w rzeczywistości próbuje każdego tekstu znalezionego w Internecie, na czym najbardziej cierpiała Penny. Rewelacyjnie nie przestrzega zasad swojej wiary i jest zdesperowany do bólu, żeby tylko zaznać seksu.

Dr Rajesh Ramayan Koothrappali – Hindus nie mogący odzywać się w obecności kobiet (ma stany lękowe), chyba, że wypije trochę alkoholu, po którym nie raz udało mu się przeżyć emocjonującą noc. To najlepszy przyjaciel Howarda, ich relacje przedstawiane są często na zasadzie homoseksualnego związku, w czym pomaga nutka zniewieściałości Raja, oraz jego wielkie zamiłowanie do czytania kobiecych książek i oglądanie kobiecych filmów. Jako astrofizyk odniósł spore sukcesy, jest powszechnie lubiany, jednak jak przystało na bardzo emocjonalną osobę, często bywa smutny. Jego komentarze bywają wisienką na torcie każdego odcinaka. Rozbrajająco zabawny gość, który zawsze dostaje najgorsze zadania.

Dr Leonard Leakey Hofstadter – Najbardziej ciągnący do normalności członek grupy, mimo bycia geniuszem bardzo chciałby być zwykłym, kochanym i lubianym, chłopcem, nastolatkiem i mężczyzną. Niestety nie do końca ułatwia mu to jego imię, lekcje gry na wiolonczeli jakie pobierał w dzieciństwie, matka pozbawiona uczuć (niemal jak Sheldon) i warunki fizyczne. Jego wzrost, kłopoty żołądkowe i słaby wzrok czynią z niego mało atrakcyjnego faceta, zwłaszcza w oczach Penny, którą tak bardzo chciałbym mieć. Próby wyjścia na zwykłego faceta zawsze psuje mu reszta grupy, co najczęściej doprowadza nas do śmiechu. Samo to, że jest w stanie wytrzymać z Sheldonem pod jednym dachem sprawia, że powinniśmy czuć do niego podziw,
Teraz wystarczy zmiksować te wszystkie postaci, każdej z nich dodawać kilka problemów na bieżąco i doprawić dużą ilością nie rozumiejącego ludzkich emocji Sheldona, zatruwającego życie wszystkich dookoła, przekonanego o swej nieomylności i zdobyciu nagrody Nobla, a otrzymamy naprawdę świetną mieszankę. Chłopaki odbijają promień lasera od księżyca w przerwach od grania w karcianki, czytania i przebywania w sklepie z komiksami. Seria odniosła olbrzymi sukces w Stanach i jeszcze większy w Meksyku (Serio!), Jim Parsons otrzymał za swoją rolę m.in. Emmy i Złoty Glob, co także pokazuje bardzo ukradł show. To bardzo mocna odpowiedź na postać dr Housa, z tym że wsparta kilkoma równie szalonymi osobnikami.
Pisanie o czym przezabawnym, że jest przezabawne to dość karkołomna sprawa, dlatego zatrzymajmy się w tym miejscu. Szczerze polecam Big Bang Theory każdemu kto jest w stanie poświęcić około 25 minut na oglądanie odcinka i oczekuje od niego nie tylko humoru ale i sprytnego miksowania popkultury. Niektóre żarty załapią tylko gracze co dodaje serialowi dodatkowego smaczku.

Rewelacyjna rzecz, moim zdaniem znacznie lepsza niż IT Crowd, na każdy odcinek czekam z niecierpliwością. Dajcie szansę Sheldonowi!
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
@Gunpei: Będzie beka z fanboi Sony jak PS4 okaże się słabsze od MS i... Nintendo
co jak co ale z N to przeRóżne śmiesznostki znalezione w necie :)
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
KOMENTARZE (7)
Ja chyba jednak wolę IT Crowd.
Problem z IT CROWD jest taki, ze raczej juz nie bedzie kolejnych sezonow. A BBT kreca w najlepsze.
Troche inny rodzaj rodzaj humoru i szczerze mowiac ciezko byloby mi wskazac, ktory serial jest lepszy. Kazdy ma swoj urok i swoje momenty. BAZINGA!
wolalem it crowd, byl dla mnie tym czym Klan dla gospodyni domowej.
Gdyby tylko tak wyciąć wątek ShAmy.. oh dear lord.
Kamilu, można porównać. Mnie bardziej śmieszy The IT Crowd. Może po prostu bardziej lubię taki typ humoru.
TBBT serialem dla geeków? Prawdziwy geek puka się w czoło jak to ogląda. ;) Imo ten sitcom jest bardziej skierowany do zwykłych ludzi, którzy mogą poczuć się lepiej, śmiejąc się ze strasznie przekoloryzowanych postaci.
Za to polecam The Community, który jest prawdziwym rarytasem dla każdego nerda. :)
Serial jest bardzo dobry jeden z moich ulubionych :) Może i postacie są przekoloryzowane, ale jest dużo sytuacji/tekstów które zrozumieją tylko gracze/fani komiksu/kultowych serii itd.
IT Crowd też jest zabawne, ale jak dla mnie naprawdę udanym "serialem" związanym z tematyką gier jest "The Guild'' - opowiada on o perypetiach no-life'ów :) Pierwsze 2 sezony do zobaczenia na youtube następne na MSN Video