Historia lubi się powtarzać, a Capcom lubi wydawać ponownie te same gry. W lutym zeszłego roku zagrywałem się w bijatykę tego wydawcy Marvel vs. Capcom 3: Fate of the Worlds. Dzisiaj mam spore wrażenie deja vu siadając do klawiatury, by pochylić się nad tekstem dotyczącym wydania Ultimate tejże gry. Tamta wersja wypadła świetnie (średnia na metacritic to: 84), ale czy dzisiaj los będzie dla Capcomu tak samo łaskawy?
Dostając baty w sieci nauczyłem się jednej rzeczy o klasycznym Marvel vs. Capcom 3 – wypracowanych jest kilka stylów walki i albo się dostosujesz albo zginiesz. Być może to mylne wrażenie, ale jednak dużo większy nacisk został położony na walkę w zwarciu – Wolverine, Wesker czy nawet She-Hulk to dobre przykłady, jak nieprzerwanie atakować przeciwnika i zamknąć go na bardzo niewielkiej przestrzeni, żeby nie mógł odpowiedzieć. Jak dla mnie ten sposób grania zepsuł nieco zabawę w MvC3 i Capcom w Ultimate zrobił wiele, żeby to się zmieniło. Przeglądając listę nowych zawodników z łatwością można zauważyć, że w zasadzie połowa to wojownicy długodystansowi, a pozostali mają predyspozycje do szybkiego przemieszczania się po polu gry, choćby za pomocą specjalnych teleportujących ataków. Wygląda na to, że koniec z jednym słusznym planem walki.
Do Ultimate dołączyło 12 nowych wojowników, co zresztą jest liczbą bardzo dużą i naprawdę największym czynnikiem mającym Was przekonać do zakupu. Przyjrzyjmy się liście:
Doctor Strange
Firebrand
Ghost Rider
Frank West
Hawkeye
Nemesis T-Type
Iron Fist
Phoenix Wright
Nova
Strider Hiryu
Rocket Raccoon
Vergil
Doliczając do tego podstawową obsadę liczba postaci do wyboru wzrosła do naprawdę wysokiej liczby 48 wojowników. To raptem o osiem mniej niż w Marvel vs. Capcom 2, który nie można zapominać, że był robiony zupełnie inną techniką. Część z nowo przybyłych to tacy typowi prości w obsłudze naparzacze, jak Iron Fist czy Nova. Na szczęście, jak już wspominałem, większość stawia na walkę na średnim lub długim dystansie i nieortodoksyjną taktykę. Dobry przykład to Doctor Strange, czarownik, który może miotać różnej maści pociskami – od powracających dysków po kule ognia odbijające się od krawędzi ekranu przed trafieniem w cel. Samo w sobie nie jest to nowością dla serii, ale wygląda na to, że w końcu będzie miało większe zastosowanie.
Oczywiście zmiany te są dopiero zauważalne po większym czasie po premierze. Sam początkowo trzymałem się tego, co znam, czyli standardowej i sprawdzonej taktyki Wolverinem, ale powoli zaczynam eksperymentować i widzę, że wcale nie idzie mi gorzej, a może nawet lepiej. To samo, jak widzę dzieje się w trakcie walk sieciowych, choć nie ukrywam, że nie jestem, aż tak wielkim wyjadaczem, żeby oceniać, co będzie się działo na turniejach. W moich oczach wersja Ultimate sporo zyskała, bo jest więcej możliwości i nawet, jak wpadną do Ciebie kumple to nie trzeba będzie im tłumaczyć, że lepiej wziąć Weskera, bo akurat wojownik, którego wybrali zupełnie się nie sprawdzi.
Oczywiście od każdej zasady są drobne wyjątki, jak choćby Pheonix Wright, który przynajmniej w moim odczuciu jest tylko gestem w stronę fanów i raczej za wiele nim nie zdziałamy, ale kilka jego animacji na pewno Was rozbawi. Ważne, że również powracającą obsadę poprawiono i dopasowano do standardów, jakie panują w Ultimate. Co przez to rozumiem? Przede wszystkim to, że zamiast osłabiać tych, którzy byli się za mocni to skupiono się na podkręcaniu postaci słabszych. Widać to po nowych ruchach dostępnych u niektórych oraz drobnych zmianach właściwości ataków u innych. Przyznam, że aż takim specjalistą od liczenia klatek nie jestem, żeby móc tutaj czarno na białym napisać, że wszystko zostało poprawione, ale moje odczucia są pozytywne, a zmiany wyglądają na idące w dobrym kierunku. Zresztą kto, jak kto, ale Capcom naprawdę wie, co się dzieje w ich bijatykach.
Właśnie odnosząc się do moich umiejętności wróciłem do trybu misji i przeżyłem spory zawód. W poprzedniej odsłonie Marvel vs. Capcom 3 wypominałem grze, że nie każdy jest wyjadaczem znającym wszystkie ataki po nazwach i wyświetlenie tej komendy na ekranie plus krótka prezentacja nie byłaby wielkim wyczynem ze strony twórców. Niestety nie wykonano w tym kierunku żadnego kroku. Jedynie dodano misje dla nowych postaci, więc każdy mniej obeznany będzie musiał zmusić się do mozolnego wciskania pauzy, by zobaczyć potrzebną listę ataków.
W zasadzie to nie włożono specjalnie dużo wysiłku w wzbogacanie wersji Ultimate poza wspomnianymi zmianami, jeśli chodzi o wojowników plus nowe areny. Zabrakło wzbogacenia o jakiekolwiek nowe tryby, nawet Shadow Mode dostępny jako DLC nie trafił do tego ulepszonego wydania. To powoduje, że pomimo dopisku Ultimate gra wydaje się goła – tryb Arcade szybko zaczyna nużyć, więc pozostaje multi i tryb misji wspomniany powyżej. Miło jednak, że Capcom popracował nad stroną artystyczną gry – dostaliśmy nowe, jeszcze lepsze intro, dużo sensowniej posegregowaną listę zawodników oraz komiks, który możemy sobie przeczytać.
Zbierając to wszystko w całość trudno nie odnieść wrażenia, że Capcom w tej chwili z pełną premedytacją daje nam skończoną wersję gry, by za jakiś czas zacząć pracę nad naprawdę sporymi zmianami. Było tak z Street Fighterem, było z Dead Rising 2, a dzisiaj opisuję Wam Marvel vs. Capcom 3. Można się z tą polityką nie zgadzać, nie lubić jej i nie wspierać, ale jako recenzent muszę podejść do sprawy sumiennie – wersja Ultimate jest lepsza niż jej poprzednik, a to już wtedy była świetna gra. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zagrać w najnowszą bijatykę z postaciami Marvela i Capcomu to koniecznie nie oszczędzajcie tych kilkudziesięciu złotych i wybierajcie najnowsze wydanie. Jeśli jednak trójka stoi na Waszej półce z grami to sami powinniście podjąć decyzję ile dla Was jest warte takie odświeżenie.
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
@Gunpei: Będzie beka z fanboi Sony jak PS4 okaże się słabsze od MS i... Nintendo
co jak co ale z N to przeRóżne śmiesznostki znalezione w necie :)
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
KOMENTARZE (0)