Felietony

Cascad Krzywym Okiem: PS Vita – wątpliwości i oczekiwania

Premiera PS Vita za nami, przynajmniej w Japonii, sprzęt cieszy się dużym zainteresowaniem developerów, graczy i mediów. Podstawowe pytanie brzmi – co takiego przynosi nam nowy handheld Sony i w których miejscach może zawieść?



Co jest dobre:


- Kombajn’owość. Na pierwszy rzut oka jest to nie tylko bardzo potężny kawałek przenośnej konsoli, ale i sprzęt przed którym stoi wielka multimedialna przyszłość. Słuchanie MP3 na handheldzie to co prawda pomyłka, ale przeglądanie sieci, aplikacje, minisy, emulatory i tona mikropłatności z pewnością nas nie ominie. Jeśli będzie to odpowiednio wygodne, to może dać namiastkę tableta.


- Dużo, dużo gier. Nie wiem jak to się stało, ale platforma-spadkobierca PSP zapowiada się na gospodarza imponującej ilości zróżnicowanych gier. Będą i niszowe rzeczy jak kolejne LittleKingStory, Gravity Daze, Touch My Katamari, Shinobido 2: Revenge of Zen czy Sumioni, i casualowe produkcje pokroju Uncharted: Golden Abyss oraz Hot Shots Golf. Oczywiście Killzone, Little Big Planet, Wipeout i Resistance także zagoszczą na PSV w myśl idei „na pewno ludzie chcą zagrać na małym ekranie w to co mają na dużym z lepszym sterowaniem”. Line-upu dopełnia spora ilość produkcji od developerów 3rd party. Słaba sytuacja 3DSa tylko pomaga Sony i wiele wskazuje na to, że PSV dostanie tonę gier dla wielbicieli wszystkich gatunków.


- Nowe możliwości. Nie jestem szczególnym fanem łączenia sposobu sterowania przyciskami i dotykiem, jednak daję kredyt zaufania Sony, zwłaszcza dzięki panelowi umieszczonemu z tyłu konsoli. Kiedy DS debiutował nie wierzyłem w niego, jednak udowodniono, że dwa ekrany mają siłę – może teraz też się tak stanie i rozwiązania z PS Vity pozwolą na tworzenie niepowtarzalnego doświadczenia.

Co zasysa:


- Możliwość posiadania jednego konta na jednej konsoli i konieczność kupowania strasznie drogich kart pamięci… To niesamowite, że tak beznadziejne rozwiązanie zostało zatwierdzone. Gdzie w tym dobro gracza? Czemu do jednej konsoli przypisany jest tylko jeden profil? Komu szkodzi możliwość posiadania większej ilości kont?


- Gry do siedzenia, które zaburzają ideę mobilnego grania. Bardzo fajnie, że PSV będzie dostawać „duże” produkcje, jednak ich struktura, przynajmniej na razie, nie prezentuje się zbyt mobilnie. I tak każdy będzie z tym siedzieć w domu a możliwości podpięcia do telewizora nie ma – serdecznie dziękuję za kolejne godziny garbienia się nad wyświetlaczem. Trochę pograć na DSie zawsze lubię, jednak na myśl o inwestycji w kolejne sprzęty, które będą niewygodne w użyciu (Bo i z DSem nie da się dobrze ułożyć, jeśli ma się ochotę na długą partyjkę) stwierdzam, że szkoda pieniędzy. W domu będę grać na „domowych” konsolach przynajmniej dopóki nie zauważę w swym życiu wielkiej zmiany i tony długich podróży które mogłoby mi umilić np. PSV…


…Mogłoby gdyby nie fakt, że sprzęt ten będzie chodzić 4-5 godzin. Proszę o wybaczenie, ale to nie ma sensu. Tyle czasu to mogę się bawić laptopem a nie handheldem. Gdzie te czasy GBA? Zamiast wrzucać dotykowe ekrany, fifirifi i 3G lepiej skupić się na długości pracy urządzenia.

Dochodząc do końca tej rozpiski największych wątpliwości i oczekiwań z jakimi kojarzy mi się PS Vita, uważam, że Sony ma przed sobą trudne zadanie. Przekonanie hardkorowych fanów do zakupu nie będzie zbyt trudne, jednak to tylko połowa drogi – bo trzeba ich jeszcze namówić na systematyczne powiększanie swej biblioteki gier. Dla mnie wciąż nie ma tu nic co mogłoby wyciągnąć 1000 złotych z mojego portfela, zwłaszcza gdy spojrzy się na bibliotekę PSP i ceny gier na ten sprzęt, oraz naprawdę dobrze prezentującą się oprawę.



Owszem, fajnie byłoby mieć Vitę, tylko czy naprawdę będzie się z niej korzystać? Czy zaoferuje coś czego jeszcze nie było? Na dzień dzisiejszy nie jestem przekonany.

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (7)

  • bone Grudzień 22, 2011 o 19:52

    A czy taki fan z ps3 - i fan serii moze sie bez U:GA obejsc?

  • Beniamin Durski Grudzień 22, 2011 o 20:06

    No nie wiem, na tej zasadzie w tej chwili każda gra jest casualowa - Gears of War 3? Casual. Tyle tylko, że nie zapominajmy, że są jeszcze inne poziomy trudności, multi, trofea/osiągnięcia itd. itp. Teraz tak się gry robi, żeby zagrać mógł każdy i tyle.

  • Sora Grudzień 22, 2011 o 22:49

    ktoś chyba zapomniał że casual i hardcore to skrajności, a głównym nurtem cały czas jest coregaming. Czyli najszersza część gdzie wrzuca się gry NORMALNE. Ostatnio jest moda na nadużywanie słowa hardcore, choć gry z tej kategorii można policzyć na palcach jednej ręki. Nie znaczy to natomiast że taki uncharted zalicza się do tej samej grupy co eyepet czy kinectimals.

  • michaelius Grudzień 23, 2011 o 09:21

    Ale nie mylmy masowki przystosowanej do tego by mogl ja przejsc jednooki szympans bez dloni z grami casualowymi ;)

    Taki pasjans gra casualowa jest a potrzebuje wiecej skilla by skonczyc niz rpgi od Bioware ;)

  • Sora Grudzień 23, 2011 o 11:10

    Arek - ok teścik. Daj zagrać w uncharted komuś kto nie jest graczem. Ciężko będzie, nie? Bo nie jest oswojony ze sterowaniem, znalezienie się w 3d jest problemem, łażenie jedną gałką i obracanie kamery drugą to kosmos. A daj takiej osobie zagrać w kulki, tetrisa czy nawet simsy. Zasady przyswoi w sekundę i nie będzie mieć większych problemów. To że dla ciebie gry nie są trudne, znaczy tylko tyle że nie jesteś casualem. A nie że to są gry casualowe. Core to nie jest coś co sobie wymyślam. Często w wywiadach twórcy mówią że dany tytuł jest kierowany do core i hardcore gamers. I w żadnym razie nie miałem na myśli gatunków. Ale jeśli ty nie widzisz różnicy w złożoności między uncharted a kinectimals, to sorry. I kto powiedział że masówka = casual? Uncharted jest jak najbardziej grą masową, czemu ktoś ma się z tym nie godzić? Gra dla normalnych graczy, czyli największej grupy w worku casual core i hardcore. A skoro największej to siłą rzeczy masówka. A teraz coś co muszę napisać. NIE OŚMIESZAJ SIĘ! Albo przynajmniej udowodnij że potrafisz jednocześnie celnie strzelać w uncharted i jeść obiad. A może na moment przestajesz grać? Bo to że na tv leci gierka a ty w jednej ręce trzymasz pada a w drugiej widelec, nie znaczy że w tym momencie grasz. W ten sposób ja jadłem obiad grając w demons souls i walcząc z bossem. Ale to casualowa gra była. Proste gry to dużo zabawy... a trudne to pokuta niezbędna by dostać się do lepszego świata. "systemem wymagającym max kilku przycisków" uncharted używa wszystkich przycisków jakie oferuje ds3, a wsadzasz go w casuala, sam sobie zaprzeczając, ogarnij myśli troszeczkę. Gra łatwa (z perspektywy gracza) nie jest koniecznie casualowa. Gra casualowa to taka z którą radzi sobie casual. Ale odkrycie co nie?;)

  • gear Grudzień 23, 2011 o 11:54

    Tak, tak kiedyś to były gry. Trudne, piękne, długie i w ogóle. Teraz to tylko casual.
    Osobiście się z Tobą nie zgadzam.
    Cel osiągnąłeś - sporo komentarzy pod wpisem ;)

  • DonSychol Grudzień 27, 2011 o 19:53

    sora - zgadzam się doskonale to ująłeś, jak czytałem ten tekst to ręce mi opadały po prostu czasami.
    Właśnie obok moja kobieta gra w 4 Elements movem [casual], padem np w BP sobie radzi. Ale jak już w grze trzeba korzystać z 2ch analogów najczęściej odkłada pada. Ostatnio w Saints Row TT pobiegała po mieście kilka razy, zawsze patrząc w niebo albo w ziemie. Niestety ale jakoś fury zmieniać trzeba było.
    Z innej beczki, do konsoli nie będzie przypisane jedno konto, tylko do karty pamięci. Wbij to sobie do głowy, że jak masz "brata" który chce grać na twoim PSV to niech wyda te 80-100zł na własną kartę pamięci.

  • Verminaard Styczeń 02, 2012 o 12:22

    Zabawna wtopka autora :lol:.

    Powinno dać do myślenia, że w większości gier dawny poziom easy nazywa się teraz casual ;).




Powrót do góry