Dostałem dziś zadanie – napisać o Ocean Marketing. Myślę sobie, spoko, temat fajny, kontrowersyjny będzie się czym pobawić. Poczytałem, uśmiałem się do łez, a potem naszła mnie refleksja. Co by było gdybym to ja był klientem tego wspaniałego przedsiębiorstwa?
Wiadomo, Internet jest anonimowy. Może nie dla wszystkich, w końcu wyciągnięcie mojego nazwiska nie jest zbyt trudne. Dla większości jednak jest. Komentowanie artykułów przychodzi z łatwością, jeśli występujemy tylko pod internetowym pseudonimem. W końcu kto nas namierzy, kto nam zrobi krzywdę? Nikt (no, powiedzmy, że w wielkim skrócie myślowym). Co jednak dzieje się, gdy dystrybutor sprzętu w kontakcie z klientem zachowuje się tak, jakby był anonimowy? Oj dzieje się.
Wyobraźcie sobie sytuację: zamawiacie kontroler do gier, konkretnie Avenger do PS3, po czym skoro nie widać posłańca przed drzwiami wołacie o pomoc. Kogo? No obsługę klienta. Znajdujecie kontakt mailowy i piszecie: „Hej nie dostałem jeszcze zamówionego i opłaconego towaru”. W ramach odpowiedzi dostajecie: „**** you for calling!” Co jest?
Dokładnie tego typu historia przydarzyła się Dave’owi, porządnemu klientowi, który zamówił dwa kontrolery przed świętami. Jeden z nich przeznaczył na prezent. Gdy minęły dwa miesiące od złożenia i opłacenia zamówienia, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem Dave zaczął się niecierpliwić. Niestety dla niego tak się złożyło, że firmą, która zajmowała się PRem, było jednoosobowe cudo o nazwie Ocean Marketing prowadzone przez Paula Christoforo.
Dlaczego niestety? Otóż okazało się, że Cristoforo, jako mistrz obsługi klienta, już w czwartym mailu do Dave’a napisał, że jak mu się nie podoba, to on „chętnie opchnie te kontrolery na e-bayu za 150 dolców”. Nie muszę chyba mówić, że był to moment, który przelał czarę goryczy. Dave wystosował wypracowanie do Ocean Marketing, jak również poinformował o tego typu podejściu do klienta większe zagraniczne serwisy pokroju Kotaku, IGN, Engadget.
Oceaniczny marketing działał szybko. Wyprowadzony z równowagi Christoforo zaczął wyzywać Dave’a od „suk” dodając, że jest prawdziwym profesjonalistą w branży i „bywa w świecie”. Targi CES, PAX East, E3 nie mają przed nim tajemnic, zaś wszyscy wielcy prasowi, do których Dave wysłał swoją skargę, to w rzeczywistości jego kumple. Przynajmniej tak sądził szef Ocean Marketing. Bo rzeczywistość szybko zweryfikowała za kim wstawią się wielcy tego świata.
[Tu możecie przeczytać całą historię mailową pomiędzy zainteresowanymi. Lekturę polecam. Sam bawiłem się nią świetnie przez ładnych kilkanaście minut.]
Wspomniani wielcy pojawili się bardzo szybko. Zaraz po wspomnieniu PAX w dyskusji mailowej odezwał się Mike Krahulik, organizator wymienionych targów, jak również szef Penny Arcade. Jego pierwszy mail składał się z jednej linijki tekstu. Jak mniemam sam nie mógł uwierzyć, co się wyprawia.
O kurde, to niewiarygodne. Dave, jeśli ten gość ma stanowisko prezentacyjne na Pax East, to je zlikwidujemy.
Potem miało miejsce kilka ciekawych przechwałek ze strony Ocean Marketingu, które Mike skwitował:
Jestem Mike Krahulik, Pax to moje dzieło. Możesz mnie wygooglować =) Przyrzekam, że nigdy, na żadnym przyszłym Pax nie będzie miejsca dla Ciebie.
Niektórzy jednak nie wiedzą kiedy przestać. Paul Christoforo szybko odpisał, że zna „Cliffa Blizinski” i ma miejsce na wszystkich targach świata, nawet na targach „Germany”. Na koniec dodał „uważaj [bo nigdy nie wiesz na kogo możesz trafić w Internecie, prawda?]”. Rzeczywiście nie wiadomo. Szybko okazało się, że cała sprawa została nagłośniona przez wszystkie media, zaś Paul Christoforo, jak również Ocean Marketing zaczęły funkcjonować jako kolejny internetowy mem (jak to ładnie ujął Kuba Tepper w artykule dla Antyweb).
Memy, jako takie, funkcjonują za pomocą ludzi, którzy prześcigają się w jaki sposób upamiętnić – w tym wypadku – tak wspaniały przykład obsługi klienta. Mamy ciekawy film ukazujący Ocean Marketing przy pracy (możecie obejrzeć poniżej), gdzie można zapoznać się z najlepszym możliwym, korporacyjnym pożegnaniem telefonicznym – „**** you for calling”. Mamy też całą masę innego rodzaju pamiątek, jak choćby oficjalna „wwebsite as on the Internet”, kpiąca z „rewolucyjnej” gramatyki Cristoforo.
Paul dalej szedł w zaparte, na swoim oficjalnym, firmowym – było nie było – Twitterze zaczął atakować Scotta Lowe, redaktora naczelnego działu technologicznego IGN. Zresztą możecie zobaczyć sami, bo choć samo ćwierknięcie zostało usunięte, to jednak Internet jest szybszy i ktoś zrobił mu zdjęcie.
Po całej zadymie, gdy Paul zrozumiał, że chyba przegiął zmienił swojego oficjalnego Twittera z @OceanMarketting (tak przez dwa „t”) na @OceanStratagy (tak, „a” zamiast „e”…). Do tego, wystosował prośby do Mike’a Krahulika, aby w jakiś sposób cofnąć to, co się stało. Napisał również oficjalne przeprosiny do Dave’a, jednak w dalszym ciągu zwalając winę na kogoś innego, nie odwołując się zbytnio do tego, że obrażał jego i wszystkich dookoła.
Ostatnim błaganiem Paula Cristoforo o litość był krótki mail do Mike’a Krahulika:
Masz do tego wystarczającą moc Mike. Proszę zrób tak, aby to się skończyło.
Jest również wersja, iż to jakaś dziwna akcja PR. No cóż, jeżeli tak, to na pewno najniższych lotów. W życiu nie obserwowałem niczego podobnego. Jako człowiek zajmujący się produktem, nie chciałbym podobnego marketingu dla moich wyrobów.
Pozwolę sobie inaczej sformułować myśl wyrażoną przez Kubę, który napisał, że Internet jest przerażający. Internet nie wybacza.
I dobrze.
[źródło, źródło, źródło, źródło, źródło: rozmaite konta z serwisu Twitter]
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
@Gunpei: Będzie beka z fanboi Sony jak PS4 okaże się słabsze od MS i... Nintendo
co jak co ale z N to przeRóżne śmiesznostki znalezione w necie :)
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
KOMENTARZE (2)
Po prostu "revelacja", przez "v"...
Ale przeciez w polsce to norma :)