Krzywym Okiem

Cascad Krzywym Okiem: Co Blizzard zrobił przed Diablo?


Firma która od 1996 roku nie stworzyła żadnej gry bez Diablo, Starcraft i Warcraft w tytule urosła do niespotykanych rozmiarów, utrzymując wśród graczy pecetowych niemal boską rangę. Zanim jednak wkroczono na odtwórczą ścieżkę pieniędzy tak wielkich, że można się w nich kąpać Blizzard robił zróżnicowane gry. Ciekawe gry. Nawet konsolowe gry. Warto przypomnieć sobie jakie:



Początki nie zapowiadały ponadprzeciętnej popularności – to co dziś nazywamy Blizzard Entertainment wabiło się Silicon & Synapse. Pod tym szyldem działalność rozpoczęła trójka ludzi: Frank Pearce, Mike Morhaime i Allen Adham, absolwenci wydziału informatyki na University of California. Panowie, dzięki chęci realizacji swych marzeń i posiadaniu zabójczego budżetu 20 tys. dolarów, wkroczyli na scenę tworzenia gier. Był 1991 rok.


Startowymi grami studia były porty (głównie na Amigę): RPM Racing, Battle Chess, Battle Chess II: Chinese, J.R.R. Tolkien’s The Lord of the Rings, Vol. I, Castles, MicroLeague Baseball, Lexie-Cross i Dvorak on Typing. Trudno nazwać te gry tytułami wybitnymi, które utkwiły w pamięci choćby cząstki graczy. Pracując nad nimi S&S zdobyli jednak niezbędne doświadczenie w kodowaniu.



Pierwszym dużym, autorskim projektem jaki odniósł sukces było The Lost Vikings (1992) na SNESa, Genesis, Amigę i MS DOS. Historia trzech wikingów porwanych przez obcych witała graczy … Naprawdę długim intrem oraz sporym zaskoczeniem związanym z tym, że akcja nie działa się w świecie skandynawskich wierzeń a na statku kosmicznym (w czasach bez Internetu i odpowiednich mediów łatwo można się było naciąć), i w różnych miejscach w czasie i przestrzeni. Do skończenia gry potrzebne było bezpieczne przeniesienie każdego z nordów na koniec poziomu, co wiązało się z wieloma zagadkami platformowo-logicznymi. Warto zaznaczyć, że na początku prac wikingów miało być o wiele więcej (nawet stu!), koncept uległ jednak zmianie, co wyszło wszystkim na dobre. Każdy z naszych podopiecznych miał swoją specjalność dzięki której umożliwiał przejście pozostałym. W TLV widać wyraźne inspiracje Lemmings’ami, jednak przerobioną na swą własną wizję.



Rock n’ Roll Racing (1993, SNES, Genesis) to wyścigi kosmicznych turbo-laserowych pojazdów, przystosowanych do ostrej walki. Co ciekawe – była to wówczas wyścigowa gra roku i jedna z pierwszych, jeśli nie pierwsza amerykańska produkcja na Super Nintendo. Wrażenie robiła ścieżka dźwiękowa zawierającą tyle rocka ile tylko można było wcisnąć w 16 bitowy cartridge. Jak widać szefowie S&S nie bali się wchodzić w różne gatunki i eksperymentować, jakże to różne od ich obecnej postawy. R&R to do dziś całkiem przyjemna gra, z bardzo dobrym multiplayerem.



1994 Przyniósł Blackthorne (Blackhawk w Europie) czyli grę akcji dziejąca się na planecie Thul. Wcielamy się w niej postać długowłosego mściciela (W tym samym roku wyszedł polski Franko: The Crazy Revange, obaj panowie byli naprawdę podobni) zabijającego potwory bardzo podobne do części warcraftowych stworów. Cały design tej produkcji był kwintesencją Blizzarda tamtych czasów… To zresztą pierwsza gra wydana pod tym szyldem, po nabyciu S&S przez Davidson & Associates postanowiono zmienić nazwę z czegoś ledwie zrozumiałego na coś schludnego i chwytliwego – udało się. Bardzo miłym patentem Blackthorne’a było „przyklejanie” się do ścian by uniknąć wrogiego ostrzału, jeszcze milsze jest to, że wrogowie także korzystali z tej możliwości. Gra była tytułem przypominającym swym zaawansowaniem Another World czy Prince of Persia, choć nie została zapamiętana przez graczy tak jak te dwie pozycje.



W 1994 SNES i Genesis zostały również uraczone The Death and Return of Superman, jedyną zjadliwą grą o Człowieku ze Stali. Była to chodzona bijatyka oparta na scenariuszu z linii komiksowej poświęconej śmierci Supermana, mogliśmy się w niej wcielić nie tylko w Clarka Kenta, ale i czterech innych superherosów uważających się za następców Kal-Ela (wydawnictwo TM Semic wydało to wszystko w Polsce, polecam szukać zeszytów „Rządy Supermanów”). Gra była dość dopracowana, jednak zabijała ją monotonia wynikająca z walki. Mimo to, jako ciekawostka, stanowi obowiązkową pozycję dla każdego fana komiksów made in USA.



Rok 1994 to także rok w którym Blizzard przenosi swoją uwagę na pecety, a robi to grą, której nie da się pomylić z niczym innym: Warcraft: Orcs & Humans był dla RTSów czymś wielkim. Dziś marka ta kojarzona jest z pokracznymi postaciami i lekkim podejściem, jednak w zarodku stanowiła bardzo serio opowiedziane fantasy o wojnie dwóch ras. Trójwymiarowe intro onieśmielało, a rozgrywka wciągała na wiele dni, tygodni i miesięcy osiągając wielki i zasłużony sukces. Można było opowiedzieć się po stronie ludzi i orków, grać na LANie i przez pierwsze modemy… Pierwsze wysłanie swych jednostek w zaciemniony obszar mapy to moment, który każdy gracz z pewnością nosi w sercu, zwłaszcza wtedy jeśli zrobił to w Warcafcie. Ta maszynka do robienia pieniędzy prawdopodobnie bez Dune II i fascynacji tą grą zespołu z Kalifornii nigdy by powstała.



Ponieważ Blizzard miał już jakąś wprawę w robieniu komiksowych produkcji i poznał świat DC, zabrano się za Justice League: Task Force na SNESa (1995). Był to typowy fighter chcący konkurować z Mortal Kombat i Street Fighterem, odtwarzając uniwersum Ligi Sprawiedliwości. W trybie opowieści graliśmy jako Wonder Woman, Flash, Aquaman, Superman, Batman lub Green Arrow. Battle Mode i versus umożliwiały granie także naszymi przeciwnikami – Cheetah, Despero i Darkseid. Niestety nie był to porażający hit, jednak pomimo bugów, które ciężko jest ominąć debiutując w gatunku bijatyk 1 on 1 była to gra, którą dało się lubić. Tylko trzeba było mocno chcieć…



W tym samym roku ukazał się Warcraft II: Tides of Darkness, gra zwiększająca liczbę jednostek po stronie orków i ludzi, oraz znacznie poprawiająca sterowanie, płynność z jaką kontrolujemy nasze oddziały i polepszając grafikę. Aż trudno było uwierzyć, ze W1 i W2 dzieli tylko rok. Dostaliśmy także edytor map. Przy tej grze Blizzard otrzymał swoją pierwszą nagrodę Game of the Year. Warcraft II: Beyond the Dark Portal, dodatek do W2, pojawił się w 1996 roku dodając dwie nowe kampanie postaci i mapy do trybu multiplayer. Pod koniec 1997 usprawniono i wydano Warcrafta II na PlayStation i Saturna (jako kompilację podstawka+dodatek pod tytułem Warcraft II: The Dark Saga), 1999 przyniósł edycję Bettle.netową na PC.



W 1996 Blizzard zakupił Condor Games (Potem znane jako Blizzard North), które pracowało dla nich nad Diablo  (Premiera w Europie 2 stycznia 1997) z którym światło dzienne ujrzała usługa Battle.net oferująca dopracowaną platformę sieciową służącą kolejnym grom studia. Wojownik, łotrzyca i czarodziej stały się podstawowymi klasami bohaterów na dobre. Cała akcja dzieje się w podupadłym mieście Tristram i jego podziemiach gdzie ubijamy kolejne maszkary, nabijamy poziomy i zbieramy łupy. Klasyk klasyków jeżeli chodzi o stricte pecetowe rogoulike/action rpg. Diablo okazało się produkcją niesamowicie przebojową, utwierdzającą pozycję Blizzard na rynku. Rok 1998 przyniósł port na PlayStation, który z wiadomych przyczyn nie oferował gry po sieci, jednak kanapowy tryb kooperacji także dawał radę.


Od tej chwili historia zaczyna się zatrzymywać, a studio straciło na dynamice, oferując jeszcze jeden wybitnie przełomowo moment jakim było wydanie w 2004 roku World of Warcraft – MMO w które do dziś regularnie gra ponad 10 milionów graczy.


Gdy w 1998 Blizzard stał się częścią Vivendi (dziś, po fuzji, mamy Activision Blizzard) na rynek trafiła kolejna marka-legenda, czyli Starcraft będący “niby tylko Warcraftem w kosmosie”, a jednak wybijającym się do tego stopnia, że ciężko było go ulepszyć. Diablo i Warcraft doczekały się kolejnych części odpowiednio w 2000 i 2002 roku, potem… Był wspomniany WoW i czekanie do 2010 na sequel Starcrafta. Dziś, na początku 2012 dalej czekamy na Diablo III – tak właśnie zatrzymywał się rozpędzony gigant. Firma prężna i posiadająca właściwie nieskończone środki z chwilą stabilizacji zostawiła konsole i chęci do jakiegokolwiek ryzyka czy promocji innych marek.


Wiele osób może mi tutaj zarzuć klapki na oczach –przecież każda produkcja Blizzard po „ustatkowaniu” zapewnia tony nieśmiertelnej praktycznie zabawy, ja mimo wszystko wciąż mam z tyłu głowy echo około 5 tysięcy pracowników, których siły można by było przekuć w coś więcej niż pilnowanie MMORPG, kąsanie kolejnych próbnych wersji Diablo III i myślenie kiedy właściwie zrobić Warcafta 4….


PS Genesis to Mega Drive


PS2 Pisałem we wstępie, że Blizzard robił od 1996 tylko Diablo, Starcrafty i Warcrafty, wydano jednak Lost Vikings 2 w 1997, które było praktycznie pobocznym projektem z którym Blizzard miało niewiele wspólnego. Ich starsze autorskie produkcje dostały również porty na GBA.

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (6)

  • Sialala Styczeń 14, 2012 o 16:12

    ooo... The Lost Vikings! swietna gra to byla :)
    zreszta podobnie jak pierwszy Warcraft...
    i po tym artykule zorientowalem sie, ze po tym, jak odbilem sie od pierwszej czesci Diablo, to w nic wiecej od Blizzarda nie gralem...

  • bone Styczeń 14, 2012 o 19:15

    Lost Vikings na Amige rzadzilo - koncept swietny

    Battle Chess - to swietne szachy byly - przynajmniej czlowiek sie zainteresowal, bo inne gry byly suwaniem pionkow - a tu chociaz animacje ciekawe ;) Pamietam jak obczajalismy jak dany pionek mozna ruszyc :D

    D1 coz - fajne

    podsumowanie tekstu mnie rozwalilo - Blizard to nieroby :D

  • dhoine Styczeń 14, 2012 o 19:30

    bone: raczej geniusze, ktorzy doszli do perfekcji w "jak sie nie narobic, a zarobic" :)

  • 8bitspell Styczeń 14, 2012 o 20:10

    Masa fajnych gier i FENOMENALNI TLV. Aż mam ochotę zagrać :))

  • bone Styczeń 14, 2012 o 20:15

    Fakt umieja wystrugac gre, brak mi takich gier jak lost vikings, sinsible soccer, ufo nowe zapowiada sie ciekawie...

  • blizniak1 Styczeń 17, 2012 o 17:04

    Auto artykułu zapomniał o dodatkach do Diablo 2 oraz Warcraft 3.




Powrót do góry