Od Vity jest się naprawdę trudno oderwać. Wciąż jednak kontynuując własną, dość przaśną politykę “najlepsze zostawiam na koniec”, sprawdziłem resztę wersji demonstracyjnych dostępnych na PSNie. Hitów nie zabrakło. W tym WipEout 2048.
Ale po kolei.
Najpierw odpaliłem Dynasty Warriors Next, najnowszą część niekończącej się sagi o niekończącej się ilości przeciwników do zmiażdżenia. Nie spodziewałem się absolutnie niczego, ale zostałem miło zaskoczony. Oprawa stoi na jednym z wyższych na Vicie poziomie, a do samej rozgrywki udało się załapać kilku nowościom. Najbardziej znaczące to wykorzystanie ekranu dotykowego do minigier pojawiających się w przerwach między szlachtowaniem zastępów oponentów. Nagle możemy być zmuszeni np. do rozcięcia palcami zmierzających w naszą stronę wybuchających kul (ekhm) czy też walczymy w ten sposób z bardziej wymagającym bossem. Założenia misji są zaś bliźniaczo podobne do tego, co już znamy: zdobądź poszczególne zamki, opanuj terytorium, koniec. Nowych użytkowników na pewno nie przyciągnie, ale jeśli ktoś wcześniej zagustował w serii Koei Tecmo, to warto i nad tą odsłoną się zastanowić.
Kolejny tytuł to Star Strike Delta (po naszemu: Super Stardust Delta), czyli mobilna wariacja znanej i lubianej strzelaniny. Z oryginałem na PS3 spędziłem całkiem sporo czasu i pomimo początkowych obaw (eee, brak 2 gałek??), wersja przenośna sprawdza się doskonale (no tak, Vita MA dwie gałki!). Rozgrywka jest bliźniaczo podobna do tego co znamy, tylko dorzucono jeszcze możliwość odpalania dodatkowych bomb za pomocą ekranu dotykowego. Można jednak z tego usprawnienia nie korzystać. Co najważniejsze, wciąż jest tak samo płynnie i wciągająco jak było. Z ogromną przyjemnością nabędę i tę pełną wersję.
Z kosmosu czas zejść na ziemię, w związku z czym przeszedłem do Dark Quest Alliance, czyli z europejska: Dungeon Hunter: Alliance. Tutaj na szczęście większego dylematu nie miałem. Przygotowany przez Gameloft i wydany przez Ubisoft tytuł na odległość śmierdzi smartfonami i w tamtym regionie powinien zostać. Tania imitacja Diablo czy Torchlighta nie zawiera, przynajmniej w wersji demonstracyjnej, ani jednego elementu, który byłby w stanie ją jakoś szczególnie wypromować. Warto może zwrócić uwagę na wykorzystanie tylnego panelu dotykowego do sterowania wróżką, która jest naszym sprzymierzeńcem, ale niestety w ferworze walki rozwiązanie to się nie sprawdza wcale, trudno jest podzielić uwagę między przód i tył konsoli jednocześnie. Oprawa także wygląda mocno przeciętnie, ratuje ją wyłącznie wysoka rozdzielczość – ale do tej szybko na Vicie przywykniemy.
Virtua Tennis 4 jest generalnie znanym tytułem, a na Vicie wygląda dokładnie jak na dużych konsolach. Tak, to zaskakujące, ale jest równie ślicznie. Dodatkowo zaaplikowano sterowanie dotykowego (palcem “odbijamy”), ale nieszczególnie się ono sprawdza. Znacznie lepiej jest za pomocą tradycyjnej gałki i przycisków. Jeśli śledzicie poczynania sióstr Radwańskich i wciąż nie macie dość tej serii, to zakup wydaje się być obowiązkowy. To duża gra na małym ekranie.
Jeśli mowa o WipEout 2048, to do zakupu i tak jestem przekonany od dawna. Gra zresztą od kilku dni leży na półkach sklepowych i na dniach z pewnością ją nabędziemy. Wersja demonstracyjna to zatem tylko formalność. Miło jednak już od samego początku dostać kopa prosto w zęby od niesamowicie energetycznej, dubstepowej muzyki. Taka moda, ale w przypadku WipEouta nie mam absolutnie nic przeciwko – pasuje jak ulał. Szkoda, że w demie zawarto tylko jedną trasę. I chociaż po Gamescomie obawiałem się zbytniego uproszczenia zabawy (autorzy mówili o nowych graczach, szerszych trasach itd), to w rzeczywistości nie jest wcale tak łatwo. Gracz, który wcześniej miał już tę serię w rękach zaraz się odnajdzie, ale nie mamy tutaj, przynajmniej w demie, do czynienia z jakimś drastycznym ogłupieniem zabawy. To wciąż przepiękna (PRZEpiękna!), szybka, podnosząca adrenalinę zabawka, którą warto będzie nabyć. Tak samo, jak było w przypadku WipEouta na początku kariery PSP.
Jedna rzecz tylko nie daje mi spokoju – relatywnie długi czas ładowania wyścigów. Miejmy nadzieję, że w pełnej wersji będzie z tym lepiej.
Ostatni w kolejce czekał Ragnarok Odyssey, którego trailerami i screenami jestem zauroczony od początku. To zresztą przedstawiciel gatunku, który niemal od początku handheldów doskonale się na nich sprawdzał – dość typowego RPG rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni. GungHo stawia tutaj na modę na Monster Huntera oferując podobną rozgrywkę, przy czym 3 misje z wersji demonstracyjnej pokazują, że także samotny gracz nie powinien się nudzić. Także poza tradycyjnym podnoszeniem poziomu postaci czy wymianą broni, dodano interesujący system kart dodających naszej postaci specjalnych umiejętności. Najłatwiej będzie go skojarzyć z Materiami z FFVII, przy czym nadajemy je nie broniom, a postaci. System walki opiera się oczywiście o potyczki w czasie rzeczywistym, ale poza bieganiem dookoła stworów możemy je także wyrzucać w powietrze, podrzucać czy czarować – to co dzieje się na ekranie momentami przypomina Devil May Cry, a nie jRPGi. W pełnej wersji znajdzie się tryb dla 4 osób nie tylko ad-hoc, ale również przez sieć – to też istotna wiadomość, która może skłonić do zakupu graczy zachodnich. Jeśli tytuł ten ukaże się poza granicami Japonii, gdyż póki co tego niestety nie zapowiedziano.
Aha, grafika jest śliczna, ale nie AŻ TAK jak na screenach. Za to jest diabelnie płynnie, to też ważne.
I to tyle, jeśli chodzi o zabawy w miarę rozsądnymi wersjami demonstracyjnymi. Zostały jeszcze nowele graficzne, ale na ich temat chyba nie ma co się rozpisywać, prawda? Chyba, że byście naprawdę chcieli – to pomyślimy.
Pamiętajcie też, że jeśli macie jakieś pytania dotyczące PS Vity to możecie je zadać pod tym wpisem – w tym tygodniu na wszystkie odpowiemy!
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
@Sora: cholera nie mogę się teraz doszukać, oczywiście nie chodzi mi o rozwiązania do użytku domowego, ale sa
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
KOMENTARZE (12)
Czerwone linki na szarych paskach bolą
Zaraz, zaraz. Nowele graficzne, że Visual Novel? Że w języku angielskim? Czy też jak zawsze, po japońsku i bez szans na lokalizację?
Zdecydowanie to drugie.
Tak swoja droga to sa firmy , ktore tlumacza i sprzedaja VNki na zachodzie. Teraz jest nawet szansa na Steins Gate.
gry od Gameloftu to synonim syfu. i jak widac po wrazeniach Tapczana na Vicie nic a nic sie ta polityka nie zmienia.
Ale to głównie pecetowe nukige - z lepszych tytułów, to tylko Demonbane'a kojarzę. SG jest tłumaczone fanowsko - ktoś się do nich zgłosił po skrypt, ale jeszcze nie zdecydowali, czy chcą go sprzedać. Niewyedytowana wersja tłumaczenia już krąży po sieci.
http://www.siliconera.com/2012/01/17/jast-usa-have-discussed-the-possibility-of-publishing-steinsgate-with-nitroplus/
W sumie to akurat piecowosc nie powinna tu byc przeszkoda bo zbyt wielkich wymagan te gry nie maja.
Ale nie bede udawal eksperta bo na razie nigdy nie mialem kasy by wywalic 40 euro na ktoras z tych bardziej niszowych pozycji.
Good People Die to gra od ludzi odpowiedzialnych za 999. Ma być wydana po angielsku więc tą grę nie powinieneś odpuszczać.
No tak, Jast zgłosił się do ludzi tłumaczących SG, ale jak na razie odprawili ich z kwitkiem. Nawet coś przebąkiwano o wersji na Steama.
Obecnie jedynie imo Demonbane jest wart swojej ceny, pozycja kultowa, choć nie do końca wybitna. No w przeciwieństwie do SG - nie dla każdego, bo to już eroge jest.
A i jeszcze Higurashi zdaje się ktoś tłumaczył.
To na tyle z dobrych VN. ;)
Wyczuwam sceptyczne podejście do Dynasty Warriors, czemuż to? :D
manga gamer sprzedaje Higurashi
marvelous Higurashi już wyszło - mangagamer wydał.
Wiem, że wyszedł, nie pamiętałem tylko kto to wydał.