Newsy

Rafal Rzeuski Edmund McMillen o sukcesie Izaaka, dodatku, wersji na 3DSa

Wyśmienita The Binding of Isaac – pokręcona, niezależna gra twórcy Super Meat Boya – sprzedała się na tyle dobrze, że zostanie wydana w pudełku, prawdopodobnie trafi na 3DSa, a jej twórca obecnie pracuje nad sporym dodatkiem. Co Edmund McMillen ma do powiedzenia o swoim dziele?


Na początek: wyniki sprzedaży.

To absurdalne, właśnie zbliżamy się do 450 tysięcy sprzedanych egzemplarzy. To niedorzeczne, nie ma powodu, dla którego ta gra miałaby sobie tak dobrze poradzić.

Mocne słowa z ust twórcy gry! Skąd to zdziwienie?

Kiedy zacząłem prace nad Izaakiem nie byłem pewien, czy powinienem pobierać za niego opłatę. Myślałem, że ludzie nie będą go chcieli, serio. Chodziłem od dewelopera do dewelopera i pytałem “hej, myślicie, że powinienem to sprzedawać?”.


Wydawało mi się, że gra jest zdecydowanie zbyt dziwna, niepokojąca, odrażająca. Projekt też wydawał się zbyt hardcore’owy, żeby większej grupa ludzi miał sprawiać przyjemność. Trwała śmierć potrafi być bardzo zniechęcająca, dlatego roguelike’i są bardzo niszowe. Doszedłem do wniosku, że wystawię to za pięć dolarów i jeśli ludzie nie będą chcieli to nie dokonają zakupu.


I nagle to eksplodowało. W ogóle się tego nie spodziewałem.

McMillen dodał też, że na początku planował The Binding of Isaac jako coś zdecydowanie mniejszego – tygodniowy “game jam” ze swoim przyjacielem, współtwórcą Super Meat Boya, Tommym Refenesem:

To miał być tygodniowy game jam, chciałem po prostu zrealizować pomysł, który przyszedł mi do głowy. Potem tylko rósł i rósł. Kiedy zacząłem, Tommy był na wakacjach, dlatego postanowiłem stworzyć grę z Florianem [Himsl].

Edmund w dość ciekawy sposób odpowiedział na zapytanie o dość kontrowersyjną, inspirowaną chrześcijaństwem otoczkę gry. Początkowo niepewny, w końcu doszedł do wniosku, że

Jedyni ludzie, którymi by wstrząsnęła, nie grają w gry wideo. Koniec, kropka.

Sam myślałem, że religijna otoczka to tylko taki żart i wiele pod nią się nie kryje. Jak jednak twierdzi twórca Izaaka, jest ona związana z jego przeżyciami podczas dorastania, ma być dyskusją na temat pozytywnych i negatywnych stron wyznania.


Przejdźmy do mięska, czyli powstającego dodatku: Wrath of the Lamb. Przede wszystkim, DLC wprowadzi kolejne dziesiątki przedmiotów do odkrycia, w tym jeden zupełnie nowy rodzaj – błyskotki.  Wygląda na to, że rzeczywiście ma zwiększyć The Binding of Isaac aż o połowę: do każdego poziomu lochu doda drugi, alternatywny. Przykładem jest piwnica, alternatywa podziemia, która ma innych przeciwników, przedmioty, ukryte pokoje oraz bossów. Partyjkę możemy zacząć od piwnicy 1, a następnie trafić do podziemia 2, albo znów piwnicy 2. Celem dodatku ma być przywrócenie atmosfery eksploracji i ciągłego odkrywania czegoś nowego, gdyż ta zniknęła dla graczy, którzy z Izaakiem spędzili kilkadziesiąt, a nawet ponad sto, godzin.

 Przywróci trochę magii, która była obecna, kiedy graliście po raz pierwszy i nie wiedzieliście, co się dzieje, ciągle wpadaliście na coś nowego. Aspekt eksploracji, obecny na początku żywota gry.

Pozostaje jeszcze kwestia portu na 3DS. Rozmowy w tej sprawie idą do przodu, postęp jest, ale McMillen nie mógł powiedzieć nic konkretnego. Ja jestem dobrej myśli, gra, mimo głębi i rozbudowania, szczególnie gigantyczna nie jest, a na przenośniaka Nintendo nadawać się będzie doskonale.

[źródło]

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (1)

  • AceMan Styczeń 30, 2012 o 10:56

    Czadowo :) Nie jestem w stanie określić ile już godzin spędziłem przy Isaacu, ale na pewno można je liczyć w dziesiątkach (choć z racji tego, że jestem słabym graczem, mam odblokowane dopiero z 70% ;)). I gra nadal się nie nudzi, a co dopiero z dodatkiem :]




Powrót do góry