Super Mario 3D Land już osiągnęło status najlepiej sprzedającej się gry na 3DSa, ale Nintendo chętnie zarobiłoby na nim jeszcze parę dolarów. Dlatego, prawdopodobnie, zacznie wypuszczać dodatkowe poziomy w formie płatnego DLC.
Satoru Iwata, prezes firmy, pomysł uzasadnił dość prosto: 3DS jeszcze nie sprzedał się w szalonych ilościach, więc nawet największe przeznaczone na niego hiciory mają pełen pułap maksymalnej liczby sprzedanych egzemplarzy. Wszyscy zainteresowani je przejdą i odłożą na półkę, a świeżo upieczeni posiadacze sprzętu nawet nie pomyślą o ich zakupie. Gdyby jednak do takiego Super Mario 3D Land czy Mario Kart 7 wypuścić DLC, Nintendo nie tylko zarobiłoby na sprzedaży dodatków, ale też wydłużyłoby żywot tych gier i zachęciło do zakupu nawet tych, którzy w okolicach premiery konsoli nie posiadali.
Można śmiało stwierdzić, że Nintendo po prostu… zaspało. W ten sposób DLC wykorzystywane jest przez wszystkich. Firma już od jakiegoś czasu przez internet udostępnia dodatkową zawartość do Mario Kart Wii, Animal Crossing czy Professora Laytona, ale do tej pory nie pobierała opłat. Start Nintendo Network wydaje się być idealną okazją, żeby zacząć.
[źródło]
Chcesz skomentować? Zaloguj się lub zarejestruj.
16bitowe delfiny w muzeum, czyli jak bardzo nie rozumiem sztuki
@Sora: cholera nie mogę się teraz doszukać, oczywiście nie chodzi mi o rozwiązania do użytku domowego, ale sa
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
KOMENTARZE (11)
Zastanawiam się kiedy gry single player dojdą do sytuacji, jaka obowiązuje przy MMO, czy MOBA. Bardzo tania, może nawet i darmowa gra (ale oczywiście okrojona) z całą masą mikropłatności, dodatków dla postaci, dodatkowych kampanii, czegokolwiek możliwego. Wieszczę, że za całkiem niedługo.
System ten wbrew pozorom będzie niesamowicie skuteczny. Pozwoli zapoznać się z grą o wiele większej rzeszy graczy, w tym najzwyklejszym piratom, którzy i tak by nic nie zapłacili a następnie najzwyczajniej wciągnie ich w dalsze zakupy. Oczywiście pod warunkiem, że gra będzie dobra. Ale ten aspekt akurat powinien nas cieszyć. Produkcja bowiem będzie musiała umieć się obronić, zamiast być kupnem w ciemno, za grube pieniądze.
No ale nic... Nie jestem specem od marketingu i nie mogę na moim pięknym umyśle zarobić :(.
to praktycznie juz mamy i pewnie za chwilke bedziemy mieli wdrozony pomysl Activision - kupujemy za X pierwsze kilka poziomow gry, a jak nam sie spodoba to dokupujemy sobie kolejne. jest to o tyle fajne, ze wiekszosc z nas i tak nie konczy gier ;), oczywiscie pozostanie kwestia tego X - jaka to bedzie kwota.
Generalnie problem z modelem Freemium jest taki, ze w sumie wyciaga wiecej pieniedzy od zaangazowanego gracza niz abonament.
@tudd: kwota zawsze będzie większa, niż jedna gra pudełkowa.
@tudd
Moim zdaniem to żaden problem. Wolałbym wydawać przykładowo po 100$ na wyjąkowo dobre/trafiające w mój gust produkcje i 20$ bez dalszych inwestycji na produkcje, które po prostu mi nie podeszły, ale chciałem ich spróbować. Coś takiego zamiast płacenia po 50$ za wszystkie nowości jak leci.
Tak, tylko teraz kupujesz grę w pudełku i, jeśli nie podejdzie, odsprzedajesz. A takich kawałków w postaci plików na dysku już się nie pozbędziesz i może się okazać, że tego crapu za $20 masz o wiele więcej niż byś chciał.
@skylight
Tylko nie dla wiekszosci PC, bo juz masz aktywacje przez wszelakie platformy. zreszta na konsolach tez to sie zmienia - np w EA, chcesz pograc online - kup passa, wpisz jednorazowy kod itp. Sa juz tez pomysly, zeby kopia plyty byla przypisywana do konsoli, czyli zero uzywek.
@ tudd
Ale ja się z tym nie kłócę. Odnoszę się tylko do tego co napisał wyżej Skrzydlaty. Poza tym wydając większą kwotę robi się to, imho, bardziej rozważnie. Tym bardziej jeśli nie masz w perspektywie odsprzedaży grubo się zastanowisz zanim wydasz 200zł na produkt a nie zrobisz tego wydając 10x po 20zł na "próbki", bo tanio. Pułapka jak nic. A tak w ogóle to od próbowania gier od dawien dawna były wersje demo.
no tak, tylko kto aktualnie wypuszcza wersje demo? to przeciez dodatkowa robota jest i jeszcze ryzyko czy finalny produkt znajdzie nabywce.
Zgadzam sie tez, ze wydanie 60 Euro na premiere daje do zastanowienia.
Nikt nikogo nie zmusza do kupowania gier na premierze, a po obniżeniu ceny o połowę nic nie tracą, no może po za tymi które nastawione są na multi i community już zdąży zdechnąć. Nintendo dopiero odkryło nowy sposób na zdobywanie kasy i tak ich głównym zarobkiem będzie sprzedaż gier i konsol a nie wydawanie dlc bo większość ich nabywców zazwyczaj nawet nie podłącza konsoli do internetu a co mówić o kupowaniu płatnych dodatków.
Nic póki co raczej się nie zmieni płatne dema/kadłubki nastawione na dodatki są patologią, dlc warte kupna nie przestaną wychodzić, nikt też nie powstrzyma głupot pokroju zbroi dla konia czy innego stroju dla Kena. Szkoda mi tylko zmniejszającej się liczby prawdziwych dodatków pokroju tych z W40dow2 czy Shoguna 2.
Pozostaje mieć oczy szeroko otwarte i nie kupować bele g.... dodającego różową czapeczkę czy inny uber karabin w kolorze tęczy
zakup gry przed lub w dniu premiery to jest wybor, oczywiscie, pare miesiecy po premierze za polowe ceny tez, pewnie, tylko wtedy mamy juz kolejne tytuly, to wszystko uzaleznione jest od tego jakie mamy cisnienie na nowosci. a czy wiekszosc nie podlaczy do netu - no tutaj to nie zgodze sie zupelnie, czesc gier po prostu wymaga aktualizacji przez net do uruchomienia, wiec brak sieci rowna sie brak gry.
a piekny ken to jest wylacznie kwestia zablysniecia przed ziomkami i to bedzie dzialac, niestety teraz jest to bardzo popularna opcja, bo prosta i tania dla wydawcy...
Zapewne nie raz wrzucają do sprzedaży rzeczy, które odpadły przy produkcji i nie załapały się do podstawowej wersji gry.