Artykuły

mrkort Wciśnij X: paczki z Indii

Bundle, czy też na nasze „paczki”, stały się już – może nieco wyolbrzymiając – nowym sposobem dystrybucji gier niezależnych. Dobrze to, czy źle? Raczej dobrze, ale czy na pewno wszystko jest w różowych kolorach?


Bundli jest tyle, że już nie do końca jestem w stanie ogarnąć dokładną ich ilość. Średnio raz w tygodniu ktoś zaśmieca mi skrzynkę pocztową, albo Twittera informacją, że właśnie wystartowała kolejna paczka, którą MUSZĘ mieć. Raz nawet pojawił się pastisz bundle, który niezwykle mnie rozbawił.


I z jednej strony bardzo mnie to cieszy. W końcu dzięki temu, jak przykładowo w przypadku Humble Indie Bundle, mamy okazję do wsparcia szczytnego celu. Dzieciaczki wspierane przez fundację Child’s Play mają troszkę lepiej na świecie. I bardzo, bardzo dobrze. Jednak pomijając już nawet ten aspekt, jest kilka innych dobrych elementów składających się na bundle. Jest niestety również kilka złych, które mogą przyczynić się do stagnacji tego typu dystrybucji – czy jakkolwiek to nazwać.


Ale po kolei. Doskonałą sprawą jest fakt, iż możemy ujrzeć wszystkie te gry, którym dzięki paczkowaniu udaje się wybić. Te panie i panowie, którzy nad nimi pracują, jak się ich kiedyś – w czasach Atari i Commodore – określało, „sypialniani deweloperzy”, osiągają niezwykłe rzeczy bez wsparcia mega korporacji. Dzięki temu mamy jeszcze do czynienia z oryginalnymi grami. Dzięki temu nie wszystkie pudełka w sklepach z grami udekorowane są smutnym żołnierzem z kolejnym numerkiem koło tytułu. I nie ma co kryć, to właśnie oni sprawiają, że w dalszym ciągu mamy ten romantyczny przesąd, że w Internecie zarobić może każdy.


Kolejną rzeczą, która jakoś tam do mnie dociera i wynika właśnie z faktu, iż całość dzieje się poza wielkimi korporacjami jest po prostu to, że chłopaki od „mini giereczek” się znają. No ale co daje to nam? Proste. Dzięki temu można mieć nadzieję na rozwój kierunku, w którym podążają bundle, brak sparszywiałego stania w miejscu, które tak często nawiedza naszą branżę. Oni wolą kreatywność, wyważanie otwartych już drzwi, mołojecką fantazję. Dzięki czemu nie ma mowy o jeżdżeniu schematami po wytartych torach. Wygrywają gracze. Dzięki znajomościom ludzi organizującym akcje, jak również ludzi odpowiedzialnych za deweloperkę gier można mieć nadzieję na to, że organizatorzy paczek indyjskich unikną pewnych pułapek.



A jakież to pułapki mam na myśli? Przede wszystkim stagnację. Zgodnie z zasadą, że coś się już sprzedaje, po co zmieniać dobrze naoliwiony i funkcjonujący model sprzedaży? Ale to dokładnie to samo co w przypadku facebookowych FrontierVille, FarmVille i innych Ville, które stały się totalną “kloniarnią”. Klonuje się klony, bo klonami klonów można klonować pieniądze. Za dużo klonowania w jednym zdaniu. Nie chciałbym po prostu, aby indie bundles, które jakby nie było przyczyniają się do rozwoju gier niezależnych, podzieliły los tych MMO, które próbowały klonować World of Warcraft. W skrócie: nie chciałbym, aby stały się nieopłacalne. Aby uniknąć tego typu ewentualności można byłoby pokusić się o bycie oryginalnym. Już pierwszy Humble Bundle wyposażony był w suwaczki i króciutkie przedstawienie gier z paczki, naprawdę nie sądzę, aby trzeba to było przerysowywać w kolejne. Organizatorzy paczek niezależności – bądźcie oryginalni. To nigdy nikomu nie zaszkodziło. Przynajmniej chyba nie.



Kolejną pułapką jest brak współpracy z mediami. Wiem, że to może i samolubne, bo sam często piszę o tym, że pojawił się właśnie nowy bundle i „drodzy czytelnicy, idźcie wydać tam pieniądze”. I właśnie o to chodzi. Gdybyśmy mieli jakąkolwiek możliwość otrzymywania informacji, że dnia tego i tego pojawi się nowa paczka, moglibyśmy się przygotować. Mail, czy post na Twitterze o tym, że właśnie taka i taka gra jest sprzedawana w takim a takim bundle, nie przyczynia się w żadnym wypadku do rozrywki naszych czytelników, czy też w zasadzie jakichkolwiek czytelników. To naprawdę niewiele energii, którą wydawcy paczek musieliby włożyć, abyśmy my – blogerzy, żurnaliści i inni wypisujący wirtualne pióra w przestrzeń Sieci – mogli przygotować poważne zapowiedzi tak, aby zainteresować ewentualnych kupujących. Przecież to prosty internetowy marketing.


Kolejną rzeczą, której się boję, i która jest dla mnie złem wcielonym, to fakt, że zawsze najbogatsi się bogacą. Skutki tego możemy już powoli oglądać w kolejnych odsłonach opisywanego procederu. Zawartość paczek coraz mniej zaskakuje, coraz mniej nowości dostajemy my, odbiorcy. Kończy się era, gdy klienci dostawali mało znane, oryginalne gry. Dostajemy to, co popularne, co ma już każdy. Kilkakrotnie już zdarzyło się, że kupowałem paczkę dla jednej gry, której nie mam. I to naprawdę wielka szkoda. A przecież wystarczy odrobina pomyślunku i oryginalności, czyli to czym gry niezależne nas urzekły.


Także zwracając się do organizatorów bundli (wiem, że i tak mnie nie przeczytają): dalej zmieniajcie życia deweloperów i dawajcie nam historie, które potem będziemy sobie opowiadać. Dajcie nam znów to, co dziwne i zarazem wspaniałe. Dajcie nam świeże gry!


Skończcie z powtarzaniem zawartości.

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (4)

  • Domdziedzic Luty 18, 2012 o 11:31

    Hah http://www.humblebundle.com/ dobre!!! Jeżeli rzeczywiście przytyrają te gry, to będzie to wspaniała akcja (w skali w ogóle akcji charytatywnych).

  • Bambusek Marzec 07, 2012 o 01:32

    Nie zgodze sieco do wspólpracy z mediami. To nie jest tak, że twórcy indie to tacy mega hipsterzy, co to się sami będą promować na własną rękę a dziennikarzom plują w twarz. Nie, problem leży po stronie prasy. Nie wiem jak na zachodzie, ale u nas mam wrażenie, że prędzej napisze się newsa w stylu "Boby Kotick wypalił dziś 5 cygar podpalając każdy banknotem 100 dolarowym. Również - nowy screen menu głównego Call of Duty 20" niż o jakimś fajnym indyku. Czasami coś się przebije (Braid, Bastion, Limbo, ostatnio Vessel) ale to wyjątki. O Minecrafcie zrobiło się głośno jak już każdy o tej grze i tak wiedział. Rochard przeszedł u nas bez echa, o świetnym Frozen Synapse coś tam było wspominane, ale malutko. Ba, wyssane z palca ploty o n-tej dacie premiery Diablo III (chociaż Blizzard jasno zapowiedział, że podadzą tą informację wszystkim w tym samym dniu) pojawiają się częściej.

  • Domdziedzic Marzec 07, 2012 o 11:03

    Popieram powyższy głos!!

    Podobnie potraktowany został news o ostatniej akcji HIB, o której pisałem w komentarzu powyżej!! Beznadzieja kolejny Pudelku świata gier video. Lepiej napisać 3 newsy o AC 3 dokładnie o tym samym, a za chwile podobnie będzie o ME 3.

  • mrkort Marzec 07, 2012 o 12:13

    @Bambusek - Twórcy rzeczywiście się kontaktują. Sam mam kontaktr z wieloma z nich i bardzo chętnie rozmawiają. W tym wypadku odnosiłem się do twórców indie bundles.

    @Domdziedzic - Na to niestety nic nie poradzę :( Ale to już zapraszam do dyskusji mailowej, albo w formie PW na forum, albo na Twitterze @imkort

    Pozdrowienia dla obu panów. Cholernie się cieszę, że się wypowiedzieliście. Może kiedyś będę mógł pisać tylko o niezależnych produkcjach dzięki Wam.




Powrót do góry