Promowane

8bitspell Czy warto kupić Catherine? [recenzja]

Catherine to dla mnie jedna z najgorętszych premier ostatnich lat. W grach widziałem już sporo i nieustannie poszukuję powiewu świeżości, chcę być zaskakiwanym. Uwaga uwaga, drodzy państwo — Atlusowi się to udało!


Vincent Brooks to znudzony życiem mężczyzna w średnim wieku, który niechętnie podejmuje zobowiązania, a ślub postrzega w kategoriach dramatu. Zamiast myśleć poważnie o przyszłości, woli wydawać pieniądze na elektroniczne gadżety i unikać jakiejkolwiek odpowiedzialności. Jest co prawda w pięcioletnim związku z Katherine, ale przeraża go myśl o sformalizowaniu go — choć ona nie daje łatwo za wygraną. Ale niezbyt udana kariera inżyniera i problemy z dziewczyną to jeszcze nie wszystko. Naszego bohatera poznajemy w okresie, gdy nieustannie nawiedzają go nocne koszmary, w których musi cały czas podążać na szczyt wieży. Może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt iż jest świadomy, że nie przeżyje upadku — podobnie jak inni mężczyźni, którzy w podobnym czasie umierali we śnie. Jako wisienkę na torcie  w swoim ulubionym barze Stray Sheep Vincent poznaje złotowłosą dziewoję imieniem Catherine, z którą spędza noc. Najgorsze jest to, że nasz biedaczek nie pamięta właściwie żadnych wydarzeń poprzedzających poranek, w którym obudził się obok tajemniczej blondynki o niebieskich oczach. Musi dowiedzieć się kim jest ta dziewoja i o co w ogóle chodzi z nocnymi koszmarami?!


Na zabawę składają się trzy rodzaje rozgrywki: symulator życia, udzielanie odpowiedzi wpływające na nasze relacje z kobietami oraz gra logiczna polegająca na przesuwaniu klocków. Ta pierwsza związana jest z budowaniem relacji z ludźmi: rozmowach, zdobywaniu informacji i doradzaniu. Jest miłym dodatkiem, pozwala na lepsze poznanie postaci i zżycie się z nimi. Wraz z quizową częścią pozwala dokonywać wyborów wpływających na finał gry, do odblokowania bowiem mamy aż osiem (!) różnych zakończeń. Odpisując na SMSa naszej dziewczynie mamy zawsze kilka możliwości, tylko od nas zależy czy będziemy potulni jak owieczka, czy napiszemy jej o wszystkim co nas gryzie w niezbyt miły sposób. Jeżeli zaś chodzi o nasze  pełne sześcianów senne koszmary, tutaj już nie jest tak łatwo — przyjdzie nam bowiem na każdym kroku wykazać się refleksem, sprytem i pomysłowością.



Wspinaczka po onirycznych klockach nie jest usłana różami. To prawdziwa walka o przetrwanie, nasze być albo nie być. Dlatego musimy szybko podejmować decyzję i ustawiać konstrukcje na tyle solidne, by się nie zawaliły i pozwoliły nam dotrzeć na sam szczyt. Tworzenie zmyślnych konfiguracji początkowo nie jest warunkiem, jednak z każdym kolejnym poziomem wymagana jest od nas coraz większa fantazja i pomysłowość. Żeby jednak nie było za łatwo, wraz z biegiem gry dochodzą klocki specjalne, które utrudniają nam rozgrywkę, np. wybuchają lub możemy się na nich poślizgnąć i spaść. Oprócz tego wraz z rozwojem fabuły i kolejnymi piętrami rozgrywka nabiera tempa, musimy coraz prędzej wdrapywać się wyżej, bo inaczej grunt zapadnie nam się pod nogami. Żeby jednak było sprawiedliwie, dodano możliwość cofnięcia ostatnich ruchów oraz porozstawiano bonusy pozwalające m.in. na tworzenie w ustalonym przez nas miejscu dodatkowej skrzynki. W grze oprócz ścieżki fabularnej znajdują się również tryby w których można konkurować z kolegami lub, jeśli komuś wciąż mało, sztuczną inteligencją. Tym razem jednak plansze są każdorazowo generowane losowo, dlatego też nie mamy szansy wyuczyć się drogi na pamięć.



Przy okazji japońskiej premiery gracze narzekali, że Catherine jest za trudna. Po kilku tygodniach została wydana łatka, dzięki której gra jest nieco łatwiejsza, jednak to wciąż spore wyzwanie. Nie jest też pozbawiona wad — jedną z nich jest sterowanie. To prawda, można się do niego po jakimś czasie przyzwyczaić, jednak przy początkowych etapach jest bardzo nieintuicyjne i problematyczne. Oprócz tego dochodzą również problemy z widocznością. Zdarza się nam czasami zagłębić w konstrukcję, a praca kamery jest na tyle ograniczona, że nie mamy szans zobaczyć co tak naprawdę dzieje się z naszym bohaterem. Co prawda nie jest tego jakoś wyjątkowo dużo, ale w jednej z sekwencji zdarzyło mi się uczyć ruchów na pamięć metodą prób i błędów, gdyż chcąc czy nie pozostała mi tylko taka droga na szczyt.


Oprawa audiowizualna stoi na najwyższym poziomie. Oglądając renderowane scenki przerywnikowe czułem się, jakbym oglądał starannie przygotowane anime (co w dzisiejszych czasach jest zresztą rzadkością). Cell-shadingowa oprawa całej reszty również prezentuje się znakomicie. Za muzykę opowiada Shoji Meguro, znany z kompozycji z innych gier Atlusa (m.in. serii Shin Megami Tensei czy Trauma Center). Jeżeli mieliście wcześniej do czynienia z tym studiem, to z pewnością wiecie jak fantastycznie radzą sobie z budowaniem tajemniczego klimatu grozy i niepewności. Tym razem również się to udało, dzięki czemu Catherine wypada znakomicie nie tylko pod względem rozgrywki, ale jako całość na którą składają się technikalia, fabuła oraz układanka.



Jednak tym co mnie wyjątkowo urzekło w tej pozycji to nowe podejście do gier logicznych. Po pierwszych materiałach wszyscy oczekiwali przesyconego erotyzmem jRPG albo gry przygodowej. Po rozwianiu wszelkich wątpliwości zaś nie wiedzieli czego się spodziewać. Ja zaufałem Atlusowi i po raz kolejny się nie zawiodłem. Łamigłówki które na dobrą sprawę można byłoby wydać na smartfony, zamknęli w tak interesującym opakowaniu, że żaden z szanujących się graczy nie powinien przejść obok niego obojętnie. Polecam!

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (5)

  • SirMike Luty 11, 2012 o 14:40

    Jak długo zajmuje skończenie gry?

  • 8bitspell Luty 11, 2012 o 15:18

    Mi tryb fabularny zajął około 17-18 godzin. Ale absolutnie tego nie odczulem, to była naprawdę fajna przygoda :)

  • radmor Luty 14, 2012 o 00:32

    a jak jest z poziomem trudnosci? Kiedys po necie krazyly informacje, ze medium jest juz bardzo trudny i mozna dostac nerwicy. Pozniej wychodzily jakies patche regulujace ta kwestie. W wersji europejskiej mozna juz grac na medium? Nie chce utknac i rzucac padem po pokoju

  • radmor Luty 14, 2012 o 00:35

    hehe, oczywiscie musialem napisac komentarz przed skonczeniem czytania calosci recenzji ;) Mimo to grales na medium?

  • 8bitspell Luty 14, 2012 o 08:33

    @radmor: tak, grałem na medium. Czasem było dość frustrująco, ale do przeżycia :). Zawsze zresztą możesz skorzystać z trybu easy :)




Powrót do góry