Newsy

Rafal Rzeuski Recenzja mobilna: Hero Academy


Doświadczeni deweloperzy z Robot Entertainment (studio powstało na gruzach kultowego Ensemble) postanowili stworzyć strategię turową, ale taką, która sprawdziłaby się w realiach mobilnych.Wynikiem tych starań jest Hero Academy – mała, acz urocza i uzależniająca pozycja.



Na niezbyt wielkiej (złożonej z zaledwie 45 kwadracików) planszy znajdują się kryształy – swoich musimy bronić, wrogie zniszczyć. Z jednej strony wystawiamy kolejne jednostki do walki, z drugiej swoich wojaków wykłada przeciwnik. W turze możemy wykonać tylko kilka akcji: zaatakować, poruszyć jednostką, wykorzystać jakiś przedmiot.



Co najważniejsze: zawsze gramy z żywym przeciwnikiem. Rozgrywka sieciowa w pozycji Robot Entertainment ma asynchroniczny charakter – wysyłamy nasze posunięcie do przeciwnika, potem czekamy na odpowiedź. Dlatego też możemy naraz toczyć i pięćdziesiąt partii, a gra nigdy nie wymaga od nas zbyt wiele czasu i uwagi.



Geniusz Hero Academy objawia się w dopracowaniu najdrobniejszych nawet szczegółów. Przed wysłaniem decyzji możemy dowolnie próbować różnych posunięć – moment, w którym pykamy w przycisk „submit turn” zawsze wiąże się z przypływem emocji. Aż do chwili uzyskania odpowiedzi od oponenta będziecie wątpić w słuszność swoich decyzji. W turze możemy wykonać pięć ruchów – to idealna ilość. Z jednej strony na tyle dużo, że zawsze zdążymy coś zrobić: czy to wystawić do walki kolejną jednostkę i maksymalnie ulepszyć ją przedmiotami, czy kogoś zabić, czy uleczyć swoich wojaków. Z drugiej, to nigdy nie jest za dużo: partie trwają odpowiednio długo, czuć wagę każdego ruchu.


Gra jest z pozoru mała i bardzo prosta, ale pod przykrywką prostoty kryje się sporo głębi. Nie raz i nie dwa dostawałem porządny łomot od graczy zwyczajnie lepszych, nie raz i nie dwa taki też łomot spuszczałem słabiakom. Dwie dostępne armie – ludzie oraz mroczne elfy – mimo, że składają się tylko z kilku jednostek każda, różnią się znacznie. Dla przykładu, ludzki Ninja może się teleportować na miejsca swoich kamradów, a jego elficki odpowiednik – Upiór – zaczyna jako słabeusz, ale konsumując powalonych przeciwników rośnie w siłę.



Co jeszcze lepsze: Hero Academy możecie śmiało sprawdzić za darmo. Wersja próbna pozwala pobawić się tylko drużyną ludzką i po każdej turze przez kilka sekund wyświetla reklamy. Za standardowe dla gier na iOS 0,79 eurocentów możemy dokupić sobie drugą ekipę, przy okazji wyłączając reklamy. Zdecydowanie warto, tym bardziej, że gra jest wciąż wpierania przez deweloperów. Już na dniach do sprzedaży trafi trzecia drużyna – krasnoludy (nie mogę się doczekać!). Po kilku tygodniach zabawy z nią widzę też, że mikropłatnościowy element nie został zaprowadzony zbyt daleko i wciąż ogranicza się do awatarków i kolorów dla jednostek.


Hero Academy to pozornie drobna, ale głęboka, cudownie dopracowana pozycja mobilna. Warto!


Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (0)




Powrót do góry