Newsy

mrkort Wciśnij X: fantazja

Ostatnio, gdzieś z zakamarków Telewizji Polskiej wygrzebano Obcego. Leciał sobie, a ja zacząłem myśleć nad tym: dlaczego tak bardzo brakuje nam fantazji w tworzeniu przeciwników z kosmosu, którzy występują w grach wideo?


Zwróćmy uwagę, że tak naprawdę każdy z takich „wideogrowych” kosmitów jest bardziej lub mniej podobny do człowieka. Humanoidalny jest. Czy może chodzi o to, że wszyscy za bardzo lubimy zabijać spikselowanych ludzi?


No bo poważnie, zauważyłem, że w grach wideo obcy, kosmiczny najeźdźca  (bo przecież ciężko o to, aby najeźdźcą nie był ktoś z kosmosu, prawda?) jest zawsze krzyżówką stereotypowych rozwiązań biotechnologicznych. Komunałem i banałem, jednym słowem.


No popatrzmy choćby na Resistance 3. Znam graczy, którzy czekali na ten tytuł, spodziewając się naprawdę fajnych obcych, których będzie można maltretować. I co się okazało? A okazało się, że kosmiczne potworności, które pojawiły się w grze były mniej więcej tak zaskakujące jak zaskoczeni drogowcy, gdy śnieg na ulicach zalegnie zimą. Oczywistym było, że muszą kroczyć na dwóch nogach i że wystąpić muszą w konkretnych odmianach: te szybkie; te wolne, ale grube; i te, co to skaczą dookoła, jak zespół cyrkowy. Zastanawia mnie zatem czy w ogóle jest sens przeszukiwania przestrzeni kosmicznej. Przecież wiemy już jak wyglądają obcy. Są zawsze w tych cholernych trzech odmianach!



Alternatywnych obcych jest przecież jak na lekarstwo. Jest kilka małych, takich pociesznych i irytujących momentami, jak na przykład Elvis z Perfect Dark, albo te małe panikujące ludziki z Halo. No i jest oczywiście stary rodzaj, z Diuny jeszcze – obcy olbrzymy. Mamy z takimi do czynienia i w Gears of War 2 i w Bulletstorm i w Lost Planet 2. Ale to też zazwyczaj robal, albo jakaś dziwna fantazja na temat skrzyżowania dinozaura z innym dinozaurem i brakiem skali. I tutaj też zazwyczaj, gdy nawet dojdzie do jakiejś bardziej znaczącej mutacji, okaże się, że wszystko przypomina coś, co już widzieliśmy… Czy zatem chodzi o ograniczone pola fantazji, z których mogą zbierać designerzy? Czy też raczej chodzi o to, że aby urealnić takie stwory, należy je oprzeć w zakorzenionym największym strachu naszej rasy? Strachu pierwotnym przed stworzeniami, których boimy się w normalnej wielkości, czyli pająków, węży, szczurów i tak dalej; i tym podobne.


Wychodzi zatem na to, że ufole, obcy, „ci cholerni kosmiczni najeźdźcy” i inne stworzenia kosmicznego pochodzenia powinny mieć w sobie pewien ziemski pierwiastek, dzięki któremu od razu jesteśmy w stanie zidentyfikować owe postaci, jako wrogów z przestrzeni pozaziemskiej. Albo dlatego, że gdzieś tam w głębi duży lubimy strzelać w cyfrowe postaci ludzko podobne.  Momentami wydaje się, że takie „obce formy życia”, które – jak my – poruszają się na dwóch nogach i – jak my – oddychają powietrzem i prawdopodobnie – jak my – robią również wszystko inne, są po prostu wygodnym zabiegiem, aby zrobić z gry science – fiction.



No dobrze, ale jakie inne opcje możemy mieć w projektowaniu obcych form życia? Niestety wydaje się, że te postaci, które wyglądają, jak „prawdziwi obcy” są prawdopodobnie zbyt naiwnie dziecinni. Wiecie ci obcy, o których pełno filmów z operacji, czy innych głupawych historyjek, że jakoby zawładnęły podziemiami Strefy 51. Zresztą cóż zabawnego mogłoby płynąć ze strzelania do ludków z dużymi głowami, którzy w żaden sposób nie przedstawiają zagrożenia?


A ET? Przecież ET Spielberga miał fajny wygląd. Wyglądał w 100% jak obcy. No, i co? Serio? Wziąłbyś swojego Screamera, Gnashera, czy innego Deadeye’a?


Chryste, serio?

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (13)

  • Razer Luty 19, 2012 o 00:32

    Ach, zaprawdę ciekawy wywód. Dzięki bogom za stację "ze słoneczkiem" (ew. "z paszportem") za przypominanie nam o fantastycznej trylogii o zabójczych ufoludkach (czwarta część była oczywiście zbiorową halucynacją). Z tymi potworami to jest tak, jak ktoś mi kiedyś zwrócił uwagę; człowiek najbardziej boi się człowieka. Najbardziej okrutny, niebezpieczny i przerażający potwór jakiego zna ludzkość to właśnie człowiek. Dlatego warto przypisywać choćby część ludzkich cech przeróżnym baśniowym stworom, dzięki czemu stają się one bardziej przerażające. Nawet ufoki z drugiego Crysisa, mimo że wyglądały jak przeźroczyste ośmiornice (raczej nie groźne, szczególnie że były różowiutkie), no nie pełzały ani nie lewitowały nad ziemią tylko biegały w człekokształtnych egzoszkieletach. Za to całkiem udanym designem obcego są wg mnie robale ze Starship Troopers - raczej niehumanoidalne insekty niepodobne zbytnio do niczego obecnego na planecie Ziemia. Ni to pająki, ni to owady, a pyski miały niczym odwłok, w sam raz na wstrętnego najeźdźcę z kosmosu.
    A ET ciężko wziąć na celownik tylko dla tego że 30 lat temu Spielberg zrobił mu dobry PR ;)

  • Altairus Luty 19, 2012 o 00:40

    Imho ET wyglądał trochę jak łysy przejechany leniwiec. Xenomorfy i chimery to hybrydy obcego gatunku z ludzkim więc tak bardzo bym się o to nie czepiał. W większości gier kosmici niestety są prawie identyczni jak ludzie (nawet mają piersi nie będąc ssakami). Niestety tak najprościej da się stworzyć kilkanaście typów czy gatunków przy okazji umożliwiając prostą animacje wykorzystując zwykły motion capture. Humanoidalny wygląd ułatwia też zaprzyjaźnienie się z pomocnikami (tak jak ma to miejsce w ME), wrogowie za to mogą wyglądać prawie dowolnie.

  • ethnoe Luty 19, 2012 o 09:40

    Mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz - praktycznie zawsze obcy najeźdźcy (co innego potencjalni sojusznicy, mówmy o fps-ach a nie o me) zachowują się jak stado tryglodytów. Albo atakują kupą we wszystko co się rusza, a jak już zdarza im się coś zaplanować (także fabularnie, nie tylko AI) to i tak pojedyńcze egzemplarze charczą, ślinią się i ogólnie wykazują wszelkie cechy opóźnienia w rozwoju, podczas gdy są reprezentantami cywilizacji dalece bardziej rozwiniętej od ludzi (podróże w kosmosie i te sprawy). Jaką ulgą byłoby zagranie przeciwko inteligentnej, kulturalnej rasie, której wojsko bardziej niż armię czerwoną przypominałoby doborowe jednostki komandosów.

  • Altairus Luty 19, 2012 o 13:52

    Twórcom zamiast uważać na inteligencję i wartość przeciwnego wojska gł zależy na tym by dobrze się strzelało a podstawowe mięso armatnie odpowiednio szybko ginęło i nie psuło krwi. Bossowie to jeszcze większa bolączka. jeżeli są robotami to pół biedy (pomijam że w walce z ludźmi - o dziwo zazwyczaj nie noszącymi osłon na twarzy - wystarczyło oświetlenie ich przez minutę falami mikrofalowymi by całkowicie wyłączyć z walki)Organiczni są zazwyczaj tak duzi że nawet w wypadku "hibernacji" w okresie spoczynku ich utrzymywanie było by nie ekonomiczne.

  • PowerControls Luty 19, 2012 o 15:57

    „Czy zatem chodzi o ograniczone pola fantazji, z których mogą zbierać designerzy? Czy też raczej chodzi o to, że aby urealnić takie stwory, należy je oprzeć w zakorzenionym największym strachu naszej rasy?”

    Chodzi o obie rzeczy. Nasza wyobraźnia jest ograniczona. Nawet najbardziej oryginalne czy innowacyjne rzeczy, które wymyślamy opierają się na tym czego doświadczyliśmy i co zaobserwowaliśmy. Nie da się wymyślić niczego co w mniejszym lub większym stopniu, nie odnosi się do rzeczywistości jaką znamy. Druga sprawa to te „schematy”, w które wyposażyła nas ewolucja pozwalając przeżyć. Od czasów kiedy zamieszkiwaliśmy nory czy jaskinie boimy się stworzeń z ostrymi zębami, pazurami, kolcami, jaskrawo ubarwionych itp. Gdyby typowy drapieżnik na naszej planecie wyglądał jak miś Koala, wtedy balibyśmy się stworzeń podobnych do wspomnianego misia. Z tego powodu wszyscy „źli” najeźdźcy z kosmosu wyglądają tak jak wyglądają. Mogliby inaczej, ale wtedy wyglądali by głupio, nieadekwatnie i powodując dysonans poznawczy;-) Właśnie dlatego z góry zakładasz, że ludki z dużymi głowami nie stwarzają zagrożenia;-) i właśnie dlatego np. Sauron nie może wyglądać jak ET, a królowa Obcych jak panda Marysia z warszawskiego zoo;-)

    „Zastanawia mnie zatem czy w ogóle jest sens przeszukiwania przestrzeni kosmicznej. Przecież wiemy już jak wyglądają obcy.”
    Mimo, że to sarkazm to najpewniej masz rację. To co wiemy świecie (wszechświecie) i prawach natury nim rządzących pozwala przypuszczać, że życie na innych planetach będzie przypominać to na Ziemi. Fizyka i chemia są wszędzie takie same. Zakładając, że to życie oparte na związkach węgla (jest jeszcze krzem i inne bardziej oryginalne pomysły, ale znamy tylko to na węglu, wiemy, że działa, więc dlaczego zakładać, że wyjątek a nie norma) to będzie podobne. W końcu szukamy planet podobnych do naszej. Podobnej wielkości, z podobnymi temperaturami, z wodą, tlenem itd. Jeśli środowisko będzie podobne to i życie, które w nim powstanie będzie podobne. Wbrew pozorom opcje tutaj są dosyć ograniczone:-)

  • ethnoe Luty 19, 2012 o 16:37

    Szukamy takich planet, bo na nich się spodziewamy życia, a co tak naprawdę w kosmosie lata.. nasza cywilizacja jest bardzo młoda a już troszeczkę zaszła, wyobraź sobie cywilizację będącą równolatkiem dinazaurów.. jeśli możliwe jest istnieć (jako cywilizacja) z bagażem kulturalnym i historycznym sięgającym milionów lat i nie ulec samozagładzie, degeneracji etc, to może dawno pierwotne formy biologiczne zostały porzucone na rzecz.. no własnie :) Ciekawe na rzecz czego.

  • michaelius Luty 19, 2012 o 17:13

    Pytanie czy jakakolwiek zaawasowana cywilizacja jest w stanie przeżyć w sytuacji gdy przy odpowiednim poziomie rozwoju każdy pojedyńczy statek może stać się bronią masowej zagłady badz gdy dobrze skonstruowany nanowirus przyszlosci moze zainfekowac planete w x godzin.
    Zreszta nawet nie wiadomo czy taka cywilizacja bedzie zainteresowana czymkolwiek na zewnatrz - byc moze po osiagnieciu totalnego dobrobytu pograzaja sie one w calkowitym hedonizmie.

  • Razer Luty 19, 2012 o 21:25

    Ja cie, widzę że nie ma żartów. Spodziewałeś się Maćku takich komentarzy pod swoim tekstem? :)

  • ethnoe Luty 19, 2012 o 21:48

    Pewnie to jest sprawa ewolucji - jeśli do momentu wynalezienia takiej superbroni cywilizacja nie znajdzie się na odpowiednio wysokim poziomie intelektualnym i moralny, to sama siebie zniszczy ;) Oj, spotkanie z kosmitami to będą ciekawe czasy, jeśli nadejdą. To będzie też szok dla wierzących (jeśli jeszcze będą religie), bo pewnie tak wysoko rozwinięta cywilizacja nie będzie się niczym różnić od tradycyjnie pojmowanych bogów. Ale to tylko gdybanie..

    @Razer - a co, Niezgrani do tańca i do różańca ;) Na następnej rozgrywce możemy o tym podyskutować jeśli masz ochotę :D

  • ethnoe Luty 19, 2012 o 21:48

    <double post>

  • mrkort Luty 20, 2012 o 00:49

    @Razer pisze:

    Ja cie, widzę że nie ma żartów. Spodziewałeś się Maćku takich komentarzy pod swoim tekstem? :)


    Nie spodziewałem się, przyznaję. I sprawiliście mi olbrzymią przyjemność panowie. Fajnie się dla Was pisze. ;)

  • cooldan Luty 20, 2012 o 10:17

    A czemu nikt nie mówi o Half-Life? Owszem "inspiracje" niektórych stworków łatwo wskazać ale generalnie cała fauna i flora uniwersum Half Life jest ponad przeciętna.

  • Altairus Luty 20, 2012 o 14:43

    Bo HL był dawno temu, ale masz rację wszystkie obce istoty wyglądają bardzo interesująco

  • mrkort Luty 21, 2012 o 00:30

    @cooldan pisze:
    A czemu nikt nie mówi o Half-Life? Owszem "inspiracje" niektórych stworków łatwo wskazać ale generalnie cała fauna i flora uniwersum Half Life jest ponad przeciętna.



    Cooldan, bo mówiłem o ogóle. Ciężko skoncentrować się na ogóle, i mówić o tytule wybitnym. HL to temat na zupełnie oddzielny artykuł... jeśli nie książkę. ;)


ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE NA FORUM



Powrót do góry