Społeczność

spolecznosc Recenzja: De Blob 2

Niepozorne produkcje potrafią dać masę radości. Niby to truizm, ale o takich mądrościach życiowych często się zapomina. Tekst powstał właśnie z myślą o zapominalskich, którym chciałem przypomnieć o małej perełce, jaką wypuścił w tym roku światek growy. Mowa o de Blob 2. Czytelnicy przeglądający Niezgranych od dłuższego czasu zapewne pamiętają recenzję Arka, która mam nadzieję wielu z Was zachęciła do sięgnięcia po ten tytuł na X360, PS3, czy Wii. Ja zamierzam przekonać Was do wysupłania kilkudziesięciu złotówek na mniejszego brata tej pozycji – wersję na Nintendo DS (zaznaczyć trzeba, że nie jest to ubogi port, a gra zbudowana od nowa przez inne studio).


Co mi się podobało:


- Pójście inną drogą – „Duży” de Blob2 rozgrywał się w środowisku 3d (plus fragmenty dwuwymiarowe), mały Blobik jest side-scrollerem w całości. Zapewne taki stan rzeczy wynika z ograniczeń sprzętowych samej konsolki, ale wersja na przenośny sprzęt N nie straciła przez to uroku i oferuje coś nowego, więc nawet jeżeli grałeś już na PS3 nie miej oporów w sięgnięciu po mobilną wersję.


- Color the world – Blob jest kulką. Kulką, która po rozbiciu porozstawianych wszędzie zbiorniczków z farbą zmienia swój kolor. Podstawowe założenie polega na odmalowaniu pomieszczeń, w których się znajdujemy (przykładowo, gdy Blob jest czerwony, każda dotknięta przez niego ściana również nabiera krwistej barwy). Często gra wymaga od nas użycia koloru, który sam w sobie nie jest dostępny – trzeba wtedy odpowiednio mieszać składniki , np. rozbicie zbiorników z czerwoną i żółtą farbą powoduje, że Blob staje się pomarańczowy. Kombinacji może nie ma zbyt wiele, ale stanowią one ciekawe urozmaicenie. Poza zabawą w malarza, nasz bohater musi też walczyć z przeciwnikami (w większości przypadków wystarczy wcisnąć dwukrotnie skok, co pozwala zgnieść najbliższego wroga).


- Oprawa – de Blob 2 jest śliczny. Grafika naprawdę nie odbiega znacząco od dwuwymiarowych leveli znanych z wersji na większe sprzęty. Postacie wyglądają śmiesznie, animacja ich ruchów jest perfekcyjna, a cały koncept artystyczny, mimo że prosty, to niezwykle udany. Wszystko wygląda tu po prostu bardzo ładnie i sympatycznie, a komiksowe wstawki ukazujące dziecinną fabułę spełniają znakomicie swoją rolę. Całość dopełnia bardzo dobra, funkowa muzyka, której warto sobie posłuchać nawet po ukończeniu gry – ja osobiście zgrałem niektóre utwory na przenośny odtwarzacz muzyczny (można je pobrać za darmo z sieci).


- Łatwa i przyjemna – Przygody kolorowej kulki są bardzo łatwe i nie stanowią żadnego wyzwania, a znajdźki można odszukać bez większych problemów. W wielu innych produkcjach byłby to zapewne minus, ale tu nie przeszkadza. de Blob 2 to po prostu idealny „odstresowywacz”. Nieważne czy gra dziadek, babcia, dziecko, czy przeciętny wiekowo gracz. Każdy poradzi sobie z przejściem Bloba i wydaje mi się, że każdy będzie się dobrze przy nim bawił.


Co mi się nie podobało:


- Długość zabawy – de Blob 2 można ukończyć w 5-7 godzin zaliczając wszystko na 100%. Więcej się na carta nie dało upchać?


-Pusty świat – Kolejne poziomy gry świecą pustkami i są do siebie zbytnio podobne. Można je było czymś wypełnić, bo większość leveli cechuje istny franciszkanizm designerski.


Podsumowanie:


de Blob 2 na DSa jest grą prostą, łatwą i przyjemną, przeznaczoną dla dosłownie każdego odbiorcy. Poradzi sobie z nią nawet totalna growa ciamajda, jednak to właśnie w tym tkwi jej urok. Przygody sympatycznej kulki to świetna metoda na odstresowanie i idealny tytuł do poduchy (sam grałem w niego parę dni z rzędu, na krótko przed snem). Wygląda przy tym ślicznie i okraszony jest świetną ścieżką dźwiękową. Szkoda, że zabawa szybko się kończy, ale grę można dostać za mniej niż 50zł, więc nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko jak najszybciej zamówić swój egzemplarz.


Piotr Kazz Kaźmierczak

Chcesz skomentować? lub zarejestruj.

KOMENTARZE (2)

  • dhoine Luty 24, 2012 o 21:15

    Duza wersja (na PS3) jest u mnie i raczej sie nie kurzy - regularnie od kilku miesiecy kreci sie w czytniku, a to za sprawa synka, ktory polubil Bloba. A jak juz synek zaczyna grac, to ja chwytam Mova i zbieram Pinkim znajdzki.

    Chetnie siegnalbym wiec i po ten tytul, tylko brakuje mi DSa ;)

  • Kazz Marzec 09, 2012 o 15:01

    To sobie jak najszybciej go spraw. Małe przygody Bloba są inne niż duże, ale sądzę, że brzdącowi naprawdę przypadłyby do gustu.




Powrót do góry