Jako ludzkość mamy pewien problem. Otóż w żaden sposób nie jesteśmy w stanie poważnie traktować tego, co określane jest mianem “dóbr cyfrowych”. Bo czymże one są? Fragmentami bitów? Skrawkami informacji? Usługą? A może są jak prąd, czy samochód i do kogoś należą?
Paradoks. Cyfrowa dystrybucja to przyszłość. Ale egzekwuje się ją zupełnie tak, jakby to była zamierzchła przeszłość. Tylko tak dalej.
Jeżeli wepchniesz dużą ilość ludzi w małe pomieszczenie, prędzej czy później piekło zostanie spuszczone ze smyczy. Podobne zachowania udaje się zaobserwować w przypadku gier MMO.
Coraz częściej łapię się na tym, że budzę się do muzyki z gier wideo. Od dłuższego czasu moim faworytem jest przewodni motyw muzyczny z Crysis 2. O czymś to musi świadczyć. Oprócz tego, że Hans Zimmer to geniusz.
Dobra, tak serio, to nie mam władzy, aby taki “X” Wam dostarczyć. Ale chciałbym dziś poruszyć kwestię, która rozpala dyskusje od dawna. Używki. Oczywiście w znaczeniu gier używanych.
Może zdarzyło się kiedyś tak, że przedzierałeś się przez opuszczony budynek. Porzucone przedmioty zbierałeś skrzętnie do plecaka, nie bardzo wiedząc czemu miałyby służyć, będąc jednak pewnym, że się przydadzą. Rozpadające się ściany przypominały na każdym kroku, że kiedyś byli tu ludzie. I nie była to wcale uspokajająca myśl.
Odwieczną kłótnię pod tytułem „czy gry wideo są sztuką” zostawiam większym od siebie. Nie mnie decydować, zbyt małe mam podstawy w dziedzinie sztuki, by choć próbować wyprowadzić jej definicję. Zastanawia mnie jednak co czyni hit?
Ludzie są skonstruowani w śmieszny sposób. Lubią się kłócić. Ma to swoje dobre strony, jeżeli wychodzi im z tego kłótnia konstruktywna. Ostatnio miałem niewątpliwą przyjemność przeczytać tego typu kłótnię i postanowiłem wziąć w niej udział. To może za dużo powiedziane, ale wykrzyczę swoje zdanie w otchłań Internetu.
Nie w tym wyuzdanym znaczeniu oczywiście. Rozgrywając ostatnio nieco ponad godzinę The Darkness II, zacząłem się zastanawiać jak to jest, że zaczynamy gry i często ich nie kończymy? Mamy przecież dobre intencje, tym bardziej, że gry nie są darmowe.
No dobrze, może nie do końca. Chodzi jednak o pewną rzecz, którą zauważam od jakiegoś czasu w prądzie – Jezusie Nazareński jak to poważnie brzmi – oceniania gier wideo. Coś, co nie do końca mi się podoba i nie do końca rozumiem skąd się to wzięło.
W przerwie w pisaniu pracy magisterskiej, co na dziś zapowiadałem oficjalnie i publicznie, zacząłem się zastanawiać o co chodzi z tym zabijaniem. W końcu dosyć lekko podchodzimy do idei odbierania cyfrowego życia postaciom stworzonym z pikseli. A jednak potem, wbrew argumentom przeciwników gier wideo, nie wychodzimy na ulice naszych miast, aby rąbać kłuć i zabijać.
Są gry, które pamiętamy, są też takie, które są dobre. Pytanie brzmi, które są lepsze? Odpowiedź zaś jest w sumie dość oczywista.
Reklamy w grach. Czyżby czekała nas smutna przyszłość za sprawą Sony?
Mordobicie w cyrku, bij clowna! [Dead or Alive 5 zaskakuje]
Plotka dnia: na konsoli Sony pogramy w chmurze?
Mordobicie w cyrku, bij clowna! [Dead or Alive 5 zaskakuje]
Reklamy w grach. Czyżby czekała nas smutna przyszłość za sprawą Sony?
Różne śmiesznostki znalezione w necie :)
[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium
@bone: ladne to ale troche drogawe cooldan - twoja zona tez niezle crafci
Rzeźby z brązy/mosiądzu to zupełn[S] Rzeźby robotów z gry Machinarium